Czym właściwie jest szkoła w chmurze?
Szkoła w chmurze to forma realizowania obowiązku szkolnego poza tradycyjną placówką. Dziecko formalnie jest zapisane do szkoły, ale nie uczestniczy w codziennych lekcjach stacjonarnych. Nauka odbywa się zdalnie, w dużej mierze samodzielnie, pod nadzorem (przynajmniej w teorii) rodziców. Kontakt z nauczycielami bywa ograniczony do konsultacji, platform edukacyjnych, egzaminów klasyfikacyjnych lub okazjonalnych spotkań online.
Dla części rodzin to rozwiązanie atrakcyjne - brak dzwonków, brak dojazdów, większa elastyczność dnia, możliwość dopasowania tempa nauki do dziecka i przede wszystkim wielkie pole na indywidualne rozwiązania. Problem zaczyna się wtedy, gdy szkoła w chmurze przestaje być wyborem edukacyjnym, a staje się narzędziem ucieczki przed kontrolą.
Historia z życia wzięta – szkoła, jako gwarant bezpieczeństwa dzieci
Znajoma nauczycielka opowiadała mi o dziecku, które od dłuższego czasu budziło niepokój szkoły. Zaniedbanie, zmęczenie, wycofanie to sygnały świadczące o tym, że w domu nie jest dobrze. Nauczyciele próbowali zgłębić temat – porozmawiać z dzieckiem, z rodzicami, ustalić przyczynę problemu (warto wspomnieć, że nie wszystkie problemy z dzieckiem to wynik domowej patologii – czasem to przejściowe trudności, śmierć członka rodziny, problemy z którymi rodzice po krótkiej walce są w stanie sobie poradzić).
Niestety, w tym przypadku reakcja matki dziecka dała nauczycielom wiele do myślenia. Zamiast współpracować z placówką, wytłumaczyć sprawę, podjęła decyzję wypisaniu dziecka ze szkoły publicznej i zapisaniu go do szkoły w chmurze. Innymi słowy – zachowanie matki świadczyło o próbie „zniknięcia z radaru”.
Szkoła nie pozostała jednak bierna. Sprawa została zgłoszona do sądu. Efekt? Kurator, stwierdzone liczne nieprawidłowości w domu i zaangażowanie odpowiednich instytucji, których celem jest poprawa sytuacji dzieci. A w tym przypadku naprawdę było co poprawiać – wprawdzie nie dochodziło do przemocy fizycznej, dzieci jednak były pozostawione same sobie (a mówimy o pierwszych klasach szkoły podstawowej). Gdyby dziecko „przeniosło się do chmury”, najprawdopodobniej nikt nigdy by się o tym nie dowiedział.
Dlaczego szkoła w chmurze bywa wygodna dla dorosłych – nie dla dzieci?
Z perspektywy rodzica, który ma coś do ukrycia, szkoła w chmurze jest rozwiązaniem idealnym. Brak codziennego, fizycznego kontaktu nauczyciela z dzieckiem oznacza brak możliwości zauważenia siniaków, zmian w zachowaniu, chronicznego zmęczenia, strachu czy sygnałów przemocy psychicznej.
Nauczyciel online nie zobaczy, że dziecko boi się wracać do domu. Nie zauważy, że coś jest ewidentnie nie tak – kamera może być przecież wyłączona (zepsuty sprzęt). W efekcie tysiące dzieci z przemocowych lub skrajnie zaniedbujących rodzin mogą po prostu zniknąć z systemu. Bez wsparcia, bez reakcji, bez pomocy, którą w szkole stacjonarnej – prędzej czy później – ktoś by uruchomił.
Kontrola rodzicielska kontra realne zagrożenia
Paradoks naszych czasów polega na tym, że z jednej strony dochodzimy do społecznych wypaczeń. Zwykłe podniesienie głosu na dziecko potrafi wywołać lawinę potępienia, internetowy lincz i setki komentarzy o „toksycznym rodzicielstwie”. A przecież – umówmy się – kto nigdy nie stracił panowania i nie krzyknął, niech pierwszy rzuci kamieniem. Jesteśmy tylko ludźmi.
Z drugiej strony, w tym samym czasie, realne ofiary przemocy fizycznej i psychicznej mogą być wyciągane ze szkół stacjonarnych i przenoszone do szkoły w chmurze, gdzie nikt nie zada trudnych pytań. Rodzice chodzą bezkarni, a dziecko zostaje samo – tyle że nowocześnie i elastycznie.
Szkoła w chmurze nie jest złem samym w sobie. Ale traktowanie jej jako uniwersalnego rozwiązania, bez refleksji nad konsekwencjami społecznymi i ochroną najsłabszych, to ogromne ryzyko. Bo szkoła to nie tylko program nauczania. To także miejsce, w którym czasem jako jedyni dorośli ktoś widzi, że dziecku dzieje się krzywda.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj