1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. Trzy miliony Polaków dostanie ofertę zmiany kredytu. Sprawdź, ile na tym zyskasz

Trzy miliony Polaków dostanie ofertę zmiany kredytu. Sprawdź, ile na tym zyskasz

Ministerstwo Finansów chce zobowiązać kredytodawców do przedstawienia klientom oferty zmiany oprocentowania. Przy kredycie z pozostałą kwotą 300 tys. zł, 25 latach spłaty i marży 2 pkt proc. przejście na wskaźnik niższy o 0,3 pkt proc. obniża ratę z ok. 1905 zł do ok. 1850 zł — czyli o niecałe 55 zł miesięcznie i ok. 660 zł w skali roku.

Ponad trzy miliony listów w dziewięć miesięcy. Po co, skoro WIBOR zostaje do 2036 r.?

Punktem wyjścia są komunikaty administratora wskaźników i nadzoru z 18 maja 2026 r. Wynika z nich, że WIBOR i WIBID w terminach 1M, 3M i 6M będą opracowywane do 31 grudnia 2036 r., a dniem ich likwidacji jest 1 stycznia 2037 r. Wcześniejsza mapa drogowa przewidywała koniec wskaźnika WIBOR znacznie szybszy — z początkiem 2028 r. Wydłużenie okresu wygaszania o niemal dekadę oznaczało w praktyce, że przytłaczająca część istniejących umów po prostu dobiegnie końca, zanim wskaźnik zniknie.

I tu pojawia się rozwiązanie, które trudno uznać za oczywiste. Projekt nowelizacji oznaczony w wykazie prac legislacyjnych numerem UC132 — w konsultacjach publicznych od 22 czerwca 2026 r. — zakłada, że po wystąpieniu tzw. zdarzenia regulacyjnego kredytodawca będzie miał dziewięć miesięcy na złożenie kredytobiorcy oferty zmiany sposobu oprocentowania. Skala jest niebagatelna: mowa o ponad trzech milionach umów, w tym o ok. 1,66 mln kredytów hipotecznych i ok. 1,47 mln kredytów konsumenckich opartych na WIBOR-ze.

Ryzyko prawne zamiast techniki reformy

Jak podaje Business Insider, resort finansów tłumaczy to nie techniką reformy, lecz ryzykiem — prawnym oraz wynikającym z sytuacji geopolitycznej. Chodzi o ograniczenie ekspozycji na wskaźnik znajdujący się w stanie likwidacji, zwłaszcza w portfelu konsumenckim. Nadzór podchodzi do pomysłu przychylnie, a Związek Banków Polskich uznaje kierunek za słuszny pod jednym warunkiem: zachowania neutralności ekonomicznej całej operacji. Nie da się jednak ukryć, że część sektora widzi w tym obowiązek bez uzasadnienia: wymiana WIBOR na nowy wskaźnik obejmie portfel, który i tak wygaśnie sam.

Spreadu korygującego w projekcie nie ma. To on przesądza, czy rata faktycznie spadnie

Cała stawka sporu sprowadza się do jednego elementu. Spread korygujący (CAS) to dodatek, który przy zamianie wskaźnika ma wyrównać łączne oprocentowanie tak, by żadna ze stron ani nie zyskała, ani nie straciła. W praktyce międzynarodowej stosuje się go standardowo przy zastępowaniu stawek typu IBOR indeksami wolnymi od ryzyka.

W projekcie UC132 spread przewidziano wyłącznie dla konwersji dokonywanej rozporządzeniem, a takiego rozporządzenia dla WIBOR-u nie będzie — reforma wskaźnika WIBOR ma się w tym zakresie opierać na akcji aneksowej. Ministerstwo argumentuje, że doliczenie korekty przy takiej akcji byłoby sprzeczne z ustawą o kredycie hipotecznym, która oprocentowanie zmienne opiera na dwóch składnikach — wskaźniku i marży. Bankowcy odpowiadają, że brak spreadu to jednorazowy koszt sektora rzędu kilkunastu miliardów złotych, wynikający z odpisu po teście SPPI przeprowadzanym zgodnie z MSSF 9. Można się domyślać, że to właśnie ten rachunek, a nie sama logistyka wysyłki, budzi największy opór.

Dla kredytobiorcy zależność jest odwrotna: im mniej korekty, tym więcej różnicy między wskaźnikami zostaje po jego stronie.

Kredyt na 300 tys. zł. Co może zmienić się dla kredytobiorcy?

Business Insider posługuje się konkretnym przykładem przy wyliczeniach. Załóżmy, że kredytobiorca ma do spłaty kredyt hipoteczny z pozostałym saldem 300 tys. zł, 25 lat do spłaty, marża 2 pkt proc. Rata przy dotychczasowym wskaźniku to ok. 1905 zł. Zejście na indeks niższy o 0,3 pkt proc. daje ratę ok. 1850 zł — oszczędność ok. 55 zł miesięcznie, ok. 660 zł rocznie, ok. 3300 zł w ciągu pięciu lat. Jeśli jednak spread korygujący trafi do projektu na dalszym etapie prac, ta różnica może zostać wyzerowana niemal w całości. Wiele zależy też od tego, jak zachowają się stopy procentowe w 2026 r. i w kolejnych latach.

Kredytobiorca może po prostu nie odpowiedzieć na ofertę banku

Oferta ma obejmować przejście na POLSTR albo na okresowo stałą stopę procentową; rozważana jest również stopa referencyjna NBP. Dla części kredytobiorców stałe oprocentowanie kredytu okaże się wygodniejsze niż kolejny wskaźnik zmienny. Kluczowe jest to, że brak odpowiedzi lub odmowa nie mogą stanowić podstawy do wypowiedzenia umowy, żądania wcześniejszej spłaty ani zmiany pozostałych warunków, w tym marży. Sama marża po konwersji nie może być wyższa niż w dotychczasowej umowie.

Warto zauważyć, że wcześniejsze akcje aneksowe kończyły się słabo — odzew klientów nie przekraczał 10 proc. Tym razem oferta ma wynikać wprost z przepisów, a przekonwertowanie choćby jednej trzeciej detalicznego portfela hipotecznego byłoby uznane za sukces.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover