- Bezprawnik -
- Środowisko -
- Wezwiesz straż do gniazda os, a strażacy odeślą cię do prywatnej firmy. Zapłacisz nawet 600 zł
Wezwiesz straż do gniazda os, a strażacy odeślą cię do prywatnej firmy. Zapłacisz nawet 600 zł
Zagnieździły nam się osy albo szerszenie gdzieś na strychu albo wręcz pod dachem. Co robić? Kiedyś do takich spraw wzywało się straż pożarną. Polacy robili to nagminnie. Teraz strażacy ostrzegają, że przyjeżdżają tylko w wypadkach zagrożenia zdrowia lub życia.
Osy i szerszenie są pożyteczne, ale gniazdo przy domu to realny problem
Osy są bardzo pożytecznymi owadami, które mają swój udział w zapylaniu roślin – wcale nie mniejszy od pszczół. O tych ostatnich mówi się zresztą ostatnio, że Polsce grozi przepszczelenie. Także szerszenie spełniają ważną funkcję w środowisku. Przede wszystkim jedne i drugie zwalczają szkodniki oraz komary. Problem w tym, że potrafią być uciążliwe dla człowieka. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy postanowią założyć gniazdo tuż obok niego.
Załóżmy więc, że pewnego dnia odkryliśmy gniazdo os albo szerszeni w naszym domu. Być może zagnieździły się w dachu, a być może dostały się na strych albo znalazły jakąś rzadko uczęszczaną szopę. Chcemy się ich pozbyć. Nie chcemy skończyć pożądleni. Co teraz powinniśmy zrobić?
Swego czasu pierwszą odpowiedzią, która przyszłaby do głowy przeciętnemu Kowalskiemu, było wezwanie straży pożarnej. Nie jest ona jednak poprawna. Dla porządku: u naszych sąsiadów obowiązują przepisy, zgodnie z którymi kara za zabicie osy może w skrajnych przypadkach sięgnąć nawet 65 tys. euro.
Blisko 20 lat temu osy i szerszenie dosłownie paraliżowały straż pożarną
Strażacy wcale nie zamierzają rozwiązywać problemów mieszkańców z owadami. Poszczególne jednostki Państwowej Straży Pożarnej albo ochotniczych straży pożarnych przestrzegają przed wydzwanianiem do nich w sprawie usuwania gniazd os albo szerszeni.
Nie ma się co dziwić. Skalę zjawiska znajdziemy w „Zasadach postępowania podczas interwencji prowadzonych w związku ze zgłoszeniem wystąpienia zagrożeń od rojów lub gniazd owadów błonkoskrzydłych”. To dokument z 2009 r. wydany przez Komendę Główną PSP, który wciąż obowiązuje strażaków.
Możemy w nim przeczytać między innymi, że w 2008 r. „na terenie kraju odnotowano ok. 70 tys. zdarzeń związanych z usuwaniem owadów lub ich gniazd, co stanowi 30% ogółu interwencji jednostek ochrony ppoż. w tym okresie. Podczas tych interwencji zaangażowanych było ok. 290 tys. strażaków PSP i OSP z KSRG, dysponujących 75 tys. pojazdów”.
Ile kosztuje usunięcie gniazda os lub szerszeni przez firmę dezynsekcyjną
Co do zasady powinniśmy wezwać firmę zajmującą się dezynsekcją, która usunie dla nas gniazdo. Oczywiście będziemy musieli jej za to zapłacić.
Koszt usunięcia gniazda os albo szerszeni różni się w zależności od konkretnej firmy. Najczęściej ceny zaczynają się w okolicy 250 zł i kończą mniej więcej na 600 zł. Wiele zależy od uwarunkowań: rozmiaru, umiejscowienia i dostępności gniazda.
Użycie szczególnie specjalistycznego wyposażenia może nas kosztować dodatkowo kilkaset złotych. Przykładem może być konieczność użycia wysięgnika. Zazwyczaj likwidacja gniazda szerszeni jest droższa – owady są większe i uważa się je za bardziej niebezpieczne.
Kiedy straż pożarna usunie gniazdo – zagrożenie zdrowia lub życia
Nie oznacza to, że straż pożarna zawsze zostawi nas samych na pastwę owadów oraz wolnego rynku usług dezynsekcyjnych. Istnieją bowiem przypadki szczególne.
Strażacy podejmą się usunięcia gniazda, jeśli owady stanowią realne zagrożenie dla zdrowia i życia osób. W szczególności chodzi o przypadki, gdy na miejscu przebywają grupy dzieci albo osoby o ograniczonej zdolności poruszania się, które trudno byłoby ewakuować. Można domniemywać, że straż pożarna nieco inaczej podchodzi do alergików uczulonych na jad.
Jeżeli zagrożenia nie ma, to nasze zgłoszenie zostanie potraktowane jako „fałszywy alarm w dobrej wierze”. W takim przypadku nieuzasadnione wezwanie straży pożarnej nie pociągnie za sobą negatywnych konsekwencji.
Właściciel budynku ma prawny obowiązek pozbyć się gniazda – art. 61 Prawa budowlanego
Być może komuś przychodzi do głowy zignorować gniazdo. W końcu mamy do czynienia z owadami jednorocznymi. Przyjdzie zima i problem rozwiąże się sam. Obecności gniazd os albo szerszeni w budynku nie należy jednak lekceważyć. Tak się bowiem składa, że ciąży na nas prawny obowiązek pozbycia się zagrożenia. Wynika on z art. 61 Prawa budowlanego:
Właściciel lub zarządca obiektu budowlanego jest obowiązany:
1) utrzymywać i użytkować obiekt zgodnie z zasadami, o których mowa w art. 5 ust. 2;
2) zapewnić, dochowując należytej staranności, bezpieczne użytkowanie obiektu w razie wystąpienia czynników zewnętrznych oddziaływujących na obiekt, związanych z działaniem człowieka lub sił natury, takich jak: wyładowania atmosferyczne, wstrząsy sejsmiczne, silne wiatry, intensywne opady atmosferyczne, osuwiska ziemi, zjawiska lodowe na rzekach i morzu oraz jeziorach i zbiornikach wodnych, pożary lub powodzie, w wyniku których następuje uszkodzenie obiektu budowlanego lub bezpośrednie zagrożenie takim uszkodzeniem, mogące spowodować zagrożenie życia lub zdrowia ludzi, bezpieczeństwa mienia lub środowiska.
Ten sam obowiązek ciąży na zarządcy – w przypadku bloku zajmuje się tym zarządca nieruchomości.
Gniazdo owadów błonkoskrzydłych jest działaniem sił natury. Może również powodować zagrożenie życia lub zdrowia ludzi. Jeżeli osy zagnieżdżone w naszym budynku przeszkadzają sąsiadowi, to nie jest tylko jego problem. Jeśli kogoś rzeczywiście użądlą, to my będziemy mieli dużo poważniejszy. Właśnie dlatego nie ma sensu zwlekać z dezynsekcją albo szukać darmowych rozwiązań. Zwlekanie z owadami w budynku potrafi zresztą słono kosztować – przekonało się o tym małżeństwo, które zignorowało robactwo w boazerii na strychu, a teraz musi wymienić dach.










