- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Uważam, że uwolnienia cen gazu nie powinno być nigdy. Taryfa dziś to 197 zł za MWh
Uważam, że uwolnienia cen gazu nie powinno być nigdy. Taryfa dziś to 197 zł za MWh
Powoli kończy się rok 2026. Do planowanego na 2028 r. uwolnienia cen gazu zostało 14 miesięcy. Tymczasem ceny tego surowca rosną na tyle, że rząd powoli zaczyna myśleć nad interwencją. Być może warto byłoby znowu przełożyć kolejny już drastyczny wzrost kosztów ogrzewania?
Gdyby nie mechanizm zatwierdzania taryf, płacilibyśmy za gaz nawet 30–60% drożej
Cena sprzedaży gazu dla gospodarstw domowych wciąż pozostaje regulowana. Nie oznacza to rzecz jasna całkowitej niewrażliwości na wzrost cen surowca, ale przynajmniej osłania przeciętnego Kowalskiego przed skutkami wahań na rynku.
Obecnie taryfy na gaz zgodnie z przepisami Prawa energetycznego zatwierdza Prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Obecna taryfa dla spółki myORLEN – dawniej PGNiG Obrót Detaliczny – wynosi 197,29 zł/MWh netto. Od tego, jaka stawka zastąpi ją po wygaśnięciu, zależy odpowiedź na pytanie, co z ceną gazu tej zimy. Gdyby nie taryfy, bylibyśmy zdani na kaprysy wolnego rynku gazu. W rezultacie płacilibyśmy mniej więcej 200–320 zł/MWh.
Taki scenariusz teoretycznie czeka nas już od 2028 r. Wtedy to Polska powinna uwolnić ceny gazu. Dlaczego? Po tylu latach odkładania tego posunięcia nikt już chyba nie wie tego na pewno. Głównym podejrzanym jest unijna polityka zmierzająca do stworzenia europejskiego rynku gazu wolnego od interwencji państw członkowskich.
Już teraz ceny gazu wymykają się spod kontroli
Jak się łatwo domyślić, w interesie Polaków jest to, by do uwolnienia cen energii nie doszło w ciągu najbliższych kilku lat. Prawdę mówiąc, dobrze by było, gdyby nasz rząd nie zdecydował się na to nigdy.
W tym momencie znajdujemy się w dość nieciekawym położeniu. Ceny gazu są rekordowo wysokie. Rosnące notowania surowca na europejskich giełdach oznaczają wyższy koszt jego zakupu przez polskich sprzedawców. To z kolei stanowi uzasadnienie do podwyższania taryf. Już na początku października informowaliśmy, że Orlen może złożyć wniosek o podwyżkę taryfy na gaz.
Już teraz możemy się spodziewać, że w 2027 r. będzie drożej. Według analityków Pekao prąd, gaz, pellet i węgiel drożeją naraz. Cytowany przez „Rzeczpospolitą” Michał Kozak, analityk DM Trigon, wskazuje, jak bardzo podwyższone taryfy mogą nas zaboleć:
Koszt zakontraktowania gazu na 2027 rok może wynieść w przypadku sprzedawców około 230-300 zł za MWh. Przy założeniu pełnego przeniesienia wzrostu kosztów zakupu surowca na odbiorców oznaczałoby to konieczność podwyższenia taryfy o około 35 proc. w scenariuszu bazowym.
Wyobraźmy sobie teraz kształtowanie cen dla gospodarstw domowych bez jakichkolwiek mechanizmów ochronnych ze strony państwa, za to z rekordowymi cenami wywołanymi zamieszaniem na świecie. Prawdę mówiąc, nie musimy zbytnio wysilać wyobraźni. Wystarczy przypomnieć sobie te wszystkie piekarnie i cukiernie, które z tego powodu upadły w ostatnich latach.
Żaden poczytalny premier nie zafunduje wyborcom drastycznego wzrostu rachunków tuż po kluczowych wyborach
Mimo wszystko nie spodziewam się, że do uwolnienia cen gazu w 2028 roku dojdzie. Zaryzykowałbym wręcz stwierdzenie, że to właśnie ceny gazu będą stanowić jeden z najważniejszych tematów kształtujących politykę w Polsce.
W przyszłym roku odbędą się wybory „o wszystko”. Tym razem będziemy wybierać posłów i senatorów, a nasz wybór zdecyduje o tym, które stronnictwo polityczne przejmie władzę na długie lata. Ogrzewanie gazowe jest wykorzystywane w blisko 5 mln gospodarstw domowych w Polsce. Mamy więc do czynienia z milionami potencjalnie wściekłych wyborców.
Wybory odbędą się jesienią, a więc na początku sezonu grzewczego. To już ten moment, gdy rachunki w nadchodzących miesiącach zaczną spędzać nam sen z powiek. Nie ma szans, by elektorat zapomniał albo wybaczył rządzącym uwolnienie cen gazu.
Wiele rzeczy mogę zarzucić obecnej władzy, ale nawet ja nie wyobrażam sobie aż tak samobójczego posunięcia. Gorsze byłoby chyba tylko wprowadzenie powszechnego podatku katastralnego.
Dobry moment na uwolnienie cen gazu wymaga zbiegu okoliczności tak korzystnego, że zakrawałby na cud
Najbardziej prawdopodobny scenariusz to kolejne przesunięcie uwolnienia cen gazu o rok czy dwa. Pytanie brzmi: co dalej? Jak już wspomniałem, idealny scenariusz obejmowałby poinformowanie Brukseli, że Polska nie zamierza w pełni uwalniać swojego rynku gazu, i koniec. Nie jest to specjalnie realny obrót sprawy, ale pomarzyć zawsze można.
Problem w tym, że trudno byłoby w ogóle znaleźć dobry moment na tak niepopularne posunięcie. Musielibyśmy mieć równocześnie „okienko” w kalendarzu wyborczym, rekordowo niskie ceny gazu i stabilną sytuację na świecie.
Załóżmy: najbliższe ważne wybory za dwa lata, gaz jest śmiesznie tani, na Bliskim Wschodzie nikt nikogo nie atakuje, a Rosja zakończyła na jakiś czas swoją inwazję na Ukrainę. Wtedy politycy mogą spróbować uwolnić ceny gazu dla gospodarstw domowych. Tylko jakie są szanse na tak sprzyjający zbieg okoliczności? Śmiem twierdzić, że znikome w tych niespokojnych czasach. Dlatego prawdopodobnie będziemy dalej odkładać uwalnianie cen.
zobacz więcej:










