1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Najbardziej przeraża mnie nie elektronika, tylko zwykła śruba. Volkswagen wzywa do serwisu 2,86 mln aut

Najbardziej przeraża mnie nie elektronika, tylko zwykła śruba. Volkswagen wzywa do serwisu 2,86 mln aut

Jedna niewielka śruba może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa milionów kierowców. Volkswagen Group rozpoczął akcję przywoławczą obejmującą około 2,86 mln samochodów marek Volkswagen i Audi na całym świecie. Powód jest dosyć poważny, ponieważ element mocujący przekładnię kierowniczą może z czasem skorodować i pęknąć. W najgorszym scenariuszu może to doprowadzić do utraty możliwości prawidłowego kierowania samochodem, a tym samym zwiększyć ryzyko wypadku.

Piotr Janus04.10.2026 16:25
Moto

Problem nie dotyczy więc gadżetu czy elementu odpowiadającego za komfort jazdy. Chodzi o układ kierowniczy, czyli jeden z najważniejszych podzespołów samochodu.

Skorodowana śruba w układzie kierowniczym Volkswagena i Audi

Według podawanych informacji w określonych egzemplarzach śruba mocująca układ kierowniczy może być przez lata narażona na działanie wilgoci i soli drogowej. Korozja może ją osłabić, a w konsekwencji doprowadzić do pęknięcia.

Ryzyko utraty panowania nad samochodem

W najgorszym przypadku połączenie układu kierowniczego może zostać osłabione na tyle, że kierowca straci możliwość pełnego panowania nad samochodem. Jak podkreśla niemiecki Federalny Urząd ds. Ruchu Drogowego (KBA), nie ma na razie informacji o osobach poszkodowanych ani szkodach materialnych związanych z tą konkretną wadą. Akcja ma charakter typowo prewencyjny. Nie oznacza to jednak, że właściciel samochodu powinien ją zignorować. W przypadku elementu odpowiedzialnego za kierowanie samochodem nie ma powodu, aby czekać na wystąpienie awarii.

Golf, Tiguan, Touran, Caddy i Audi Q3 – które auta objęła akcja przywoławcza

Liczba samochodów objętych akcją jest ogromna. Po stronie Volkswagena chodzi o około 2,16 mln samochodów na całym świecie. Na liście znajdują się:

  • Golf,
  • Golf Variant,
  • Tiguan,
  • Touran,
  • Caddy.

Objęte są samochody wyprodukowane od września 2013 do lipca 2024 r.

Druga część kampanii dotyczy Audi Q3. W tym przypadku mowa o około 696,5 tys. samochodów wyprodukowanych od końca października 2017 do maja 2024 r. Łącznie daje to około 2,86 mln pojazdów na świecie.

Auta z importu też mogą mieć wadliwą śrubę

Sama liczba robi wrażenie, ale dla polskiego kierowcy ważniejsze jest coś innego. Samochód nie musi być kupiony w Polsce, aby dziś jeździł po polskich drogach. Rynek używanych aut jest mocno związany z importem – wystarczy spojrzeć, jak licznie trafiają do nas sprowadzane diesle – dlatego egzemplarz wyprodukowany lub wcześniej eksploatowany w Niemczech czy innym kraju może obecnie mieć polskie tablice.

Akcje przywoławcze Volkswagena – to nie pierwszy raz

Obecna akcja nie jest pierwszą dużą kampanią serwisową Volkswagena. Koncern w ostatnich latach wielokrotnie musiał wzywać właścicieli samochodów do serwisów z powodu problemów dotyczących różnych podzespołów. W samych bazach amerykańskiego regulatora NHTSA znajdują się liczne akcje Volkswagena i Audi dotyczące m.in. układów hamulcowych, poduszek powietrznych, instalacji elektrycznych, zawieszenia, układu paliwowego czy kierowniczego. W 2025 r. Volkswagen miał choćby kampanię dotyczącą elementu układu kierowniczego, którego poluzowanie mogło prowadzić do utraty kontroli nad samochodem. Wcześniej pojawiały się również akcje związane m.in. z hamulcami i poduszkami powietrznymi.

Wada mechaniczna to nie Dieselgate

Nie można oczywiście wrzucać wszystkich tych przypadków do jednego worka. Każda akcja miała inną przyczynę, skalę i konsekwencje. Pokazują one jednak coś istotnego: nawet największy producent może po latach eksploatacji odkryć problem z elementem, który wcześniej nie był uznawany za wymagający interwencji. Najbardziej znanym kryzysem Volkswagena pozostaje oczywiście Dieselgate, która w praktyce przyspieszyła koniec diesla w Europie. Była to jednak zupełnie inna sytuacja, związana z oprogramowaniem i emisją spalin, a nie mechaniczną wadą samochodu.

Nie tylko nowoczesna elektronika może zawieść

W całej sprawie najbardziej uderzające jest to, że problem dotyczy stosunkowo prostego elementu. W czasach, gdy samochody są naszpikowane komputerami, kamerami i systemami wspomagania kierowcy, o bezpieczeństwie może zdecydować zwykła śruba.

Zaliczony przegląd techniczny pojazdu nie wykryje wszystkiego

Może to być również ważna lekcja dla każdego właściciela samochodu. Sam fakt, że auto przeszło przegląd techniczny pojazdu i jeździ bez żadnych objawów, nie oznacza, że wszystkie potencjalne problemy zostały wykryte. Niektóre wady ujawniają się dopiero po latach, pod wpływem korozji, temperatury, wilgoci czy soli używanej zimą na drogach.

Dlatego akcje przywoławcze są tak istotne. Producent nie czeka, aż każdy samochód z wadliwym elementem zacznie mieć problemy. Jeżeli istnieje uzasadnione ryzyko, samochody trafiają do serwisów.

Jak sprawdzić po numerze VIN, czy auto jest objęte akcją przywoławczą

Najważniejszy jest numer VIN. Właściciel Volkswagena Golfa, Golfa Variant, Tiguana, Tourana, Caddy albo Audi Q3 z odpowiednich lat produkcji powinien sprawdzić, czy jego numer pojawi się w dedykowanej wyszukiwarce na stronach producentów, albo skontaktować się z ASO. Nie ma przy tym znaczenia, czy na co dzień wybieramy serwisowanie samochodów w ASO, czy w niezależnym warsztacie – akcja dotyczy konkretnego egzemplarza, a nie jego historii serwisowej.

Bezpłatna wymiana śruby w serwisie

Jeżeli auto jest objęte kampanią, producent przewidział wymianę wadliwego elementu na bardziej odporny na korozję. Naprawa ma być bezpłatna i to niezależnie od tego, czy gwarancja na samochód jeszcze obowiązuje. Wizyta w serwisie ma potrwać około godziny.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover