1. Home -
  2. Państwo -
  3. Nie chcesz świętować Wielkanocy? Prawo i tak każe ci zostać w domu

Nie chcesz świętować Wielkanocy? Prawo i tak każe ci zostać w domu

Czy ateista może nie obchodzić w Polsce Wielkanocy? Oczywiście — przynajmniej na razie. Ale czy może przyjść w świąteczne dni do pracy? Nie, w końcu to dzień ustawowo wolny od pracy. Od 2025 roku do listy doszła nawet Wigilia, więc świąt religijnych w kalendarzu pracownika jest coraz więcej. Może warto porozmawiać o tym, żeby ludzie mieli wolne, kiedy im pasuje, a nie kiedy wskazuje na to dominująca w kraju religia?

Jerzy Wilczek04.04.2026 7:29
Państwo

Czy ateista może po prostu pójść do biura w Wielkanoc albo inne święto religijne? Krótka odpowiedź brzmi: nie, nie może. Dni wolne są regulowane ustawą z 18 stycznia 1951 roku o dniach wolnych od pracy i tak się składa, że należy do nich zarówno pierwszy, jak i drugi dzień Wielkanocy.

Są oczywiście wyjątki — pracować mogą odpowiednie służby, a w miejscu zatrudnienia mogą się pojawiać też ci, którzy pracują w ruchu ciągłym, przy pracy zmianowej czy przy niezbędnych remontach. Większość jednak do pracy pójść nie może. Warto przy tym wiedzieć, że — wbrew intuicji — dni ustawowo wolne od pracy to w praktyce mniej, niż się wydaje, bo część świąt i tak wypada w niedziele.

Wielkanoc ateistów — wolne przymusowe, nawet jeśli nie masz z kim świętować

Jaka jest zatem Wielkanoc ateistów? Większość osób niewierzących, które znam, przyznaje, że lubi atmosferę tych świąt, możliwość spotkania się z rodziną i sam fakt, że są to dni wolne. Ale co z tymi, którzy wcale nie chcą świętować? Może są jedynymi ateistami w rodzinie i akurat chętnie by popracowali, bo w te dni nie mogą spędzić czasu inaczej, jak biorąc udział w święcie religijnym? Niektóre osoby w takiej sytuacji po prostu wolą pracę w Wielkanoc — i trudno się im dziwić.

Jest też coś w tym niesprawiedliwego, że wolne musi być akurat wtedy, kiedy życzy sobie tego religijna większość. Czy ktoś mógłby postawić na swoim i na przykład zdecydować się na pójście do pracy w Wielkanoc, a wolny dzień odebrać kiedy indziej? Prawnicy specjalizujący się w prawie pracy przyznają, że nigdy nie spotkali się z taką sprawą. I trudno się dziwić — tak stanowi ustawa. Nawet gdyby ktoś się bardzo uparł, raczej nie wywalczyłby sobie prawa do przyjścia do pracy w Wielkanoc.

14 dni wolnych — i aż dziewięć z nich to święta kościelne

Od 2025 roku mamy w Polsce 14 dni ustawowo wolnych od pracy. To o jeden więcej niż w momencie pisania pierwotnej wersji tego tekstu — w wyniku burzliwej debaty parlamentarnej do listy dołączyła Wigilia Bożego Narodzenia. A presja na kolejne wolne dni nie ustaje. Do Kancelarii Prezydenta trafiła petycja o uznanie Wielkiego Piątku za dzień wolny od pracy — i choć na razie nic z tego nie wynikło, sam fakt pokazuje kierunek myślenia. Pisaliśmy o tym szerzej w kontekście tego, czy Wielki Piątek wolny od pracy jest realną perspektywą. W osobnej dyskusji pojawia się również pomysł, by piątek po Bożym Ciele wolny od pracy stał się kolejnym dniem ustawowo wolnym.

Spośród 14 świąt aż dziewięć ma charakter religijny — z czego cztery to święta ruchome, uzależnione od kalendarza liturgicznego Kościoła katolickiego. Dodatkowo jedno święto łączy charakter państwowy z religijnym — 15 sierpnia to zarówno Święto Wojska Polskiego, jak i Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Nie wspominając nawet o niedzielnym zakazie handlu w niedziele, który przecież jest w dużej mierze efektem kościelnego lobbingu i skutecznie ogranicza swobodę działalności gospodarczej.

Czy to dużo na tle Europy?

Ateistom pewnie się to nie podoba, ale można wysunąć kontrargument — skoro w Polsce taką większość stanowią chrześcijanie, to trzeba im umożliwić świętowanie swoich świąt. Tyle że Polska należy do krajów europejskich z dość rozbudowanym katalogiem religijnych dni wolnych. Francja czy Czechy radzą sobie z mniejszą liczbą świąt kościelnych w kalendarzu ustawowym, a ich pracownicy nie narzekają na brak wolnego.

Może czas na elastyczne dni wolne?

A może lepiej byłoby zostawić pracownikom wybór? Zamiast 14 narzuconych dni wolnych — 14 dodatkowych dni do wykorzystania w dowolnym terminie. Wszyscy zaangażowani w życie religijne zapewne wybraliby wolne właśnie w kościelne święta. Ale nie byłoby przymusu — chcesz iść w Wielkanoc do pracy, to idziesz, ale wolne bierzesz na przykład we wtorek po świętach. Muzułmanin mógłby wziąć wolne na Eid, żydówka na Jom Kipur, a ateista na dzień, w którym po prostu chce odpocząć.

Czy to realne politycznie?

Jeszcze kilka lat temu takie postulaty brzmiały jak czysta utopia. Dziś sytuacja polityczna jest inna niż w 2018 roku, kiedy powstawała pierwotna wersja tego tekstu. Koalicja rządząca od 2023 roku deklarowała liberalizację wielu przepisów obyczajowych — i rzeczywiście udało się chociażby wprowadzić wolną Wigilię. Nie oznacza to jednak, że ktokolwiek poważnie bierze pod uwagę zlikwidowanie religijnych świąt państwowych. To wciąż temat, który w polskiej polityce graniczy z tabu.

Ale warto o tym rozmawiać. W społeczeństwie, w którym udział osób deklarujących się jako niewierzące lub bezwyznaniowe systematycznie rośnie, obecny model — w którym państwo narzuca wszystkim kalendarz oparty na liturgii jednego wyznania — będzie budził coraz więcej pytań.

Aktualizacja artykułu z 28.03.2018 15:34

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi