- Bezprawnik -
- Praca -
- Trzy na cztery pracujące kobiety źle śpią. Stanowisko nie ma tu znaczenia
Trzy na cztery pracujące kobiety źle śpią. Stanowisko nie ma tu znaczenia
Trzy na cztery pracujące kobiety mają objawy bezsenności, a sześć na dziesięć zgłasza symptomy lękowe. Co ciekawe, nie ma większego znaczenia, czy prowadzą własną firmę, kierują zespołem, czy pracują na etacie bez funkcji kierowniczej. Takie wnioski płyną z badania lekarek z placówki Zapytaj Lekarza, którego wyniki zaprezentowano w Warszawie podczas wydarzenia „Wellbeing matters” współorganizowanego z OVHcloud. Najbardziej uderza jednak coś innego: główną przeszkodą w szukaniu pomocy okazują się pieniądze.
Bezsenność pracujących kobiet: 75 proc. z objawami, 4 proc. z diagnozą
Zacznijmy od snu, bo tu liczby są najbardziej wymowne. W badaniu przeprowadzonym przez lek. Katarzynę Woźniak i lek. Natalię Kusyn objawy bezsenności zadeklarowało 75 proc. kobiet. U 54 proc. wynik w skali AIS wskazywał na insomnię, kolejne 21 proc. znalazło się w strefie granicznej. Rozpoznane zaburzenie snu deklarowało natomiast około 4 proc. ankietowanych.
Ta przepaść między objawami a diagnozami mówi sporo o tym, jak traktujemy własne zmęczenie. Niewyspanie stało się w wielu firmach czymś w rodzaju odznaki zaangażowania, a nie sygnałem, że coś jest nie tak. Autorki badania ujmują to tak:
„Bezsenność wciąż traktujemy jak naturalny koszt intensywnej pracy, a nie jak problem zdrowotny, który można leczyć. Tymczasem przewlekły brak snu pogarsza koncentrację, nastrój i odporność na stres, więc odbija się na wszystkim, co robimy zawodowo”
Trudno się z tym nie zgodzić. Bezsenność jest jednostką chorobową, którą diagnozuje i leczy lekarz, a przewlekła potrafi być podstawą do zwolnienia lekarskiego. Kto trafi z nią do psychiatry, powinien wiedzieć, że zwolnienie od psychiatry rządzi się tymi samymi zasadami co każde inne L4: chodzi o powrót do zdrowia, a nie o leżenie w łóżku za zaciągniętymi zasłonami.
Właścicielka firmy, menedżerka czy pracownica etatowa? Stres jest podobny, inne są jego źródła
Badanie objęło 504 kobiety: 83 prowadzące własną działalność, 101 kierujące zespołami i 320 zatrudnionych bez funkcji kierowniczych. Wyjściowa hipoteza autorek była intuicyjna: najbardziej wypalone miały okazać się właścicielki firm. Wyniki tego nie potwierdziły.
„Spodziewałyśmy się, że to założycielki będą najbardziej wypalone. Okazało się, że wszystkie grupy są obciążone w podobnym stopniu, a różnią się źródła tego obciążenia. U kobiet prowadzących firmy to przede wszystkim niepewność i odpowiedzialność, u zatrudnionych częściej konflikty i brak wpływu na własną pracę. To ważne, bo skuteczna pomoc musi odpowiadać na konkretną przyczynę”
Tak skomentowały wyniki lek. Katarzyna Woźniak i lek. Natalia Kusyn. Siedem na dziesięć badanych deklaruje obniżony dobrostan (skala WHO-5), a sześć na dziesięć ma objawy wskazujące na zaburzenia lękowe (skala GAD-2).
Menedżerki pomiędzy młotem a kowadłem
Ciekawie wypadają kobiety na stanowiskach kierowniczych. Z jednej strony mają większy wpływ na swoją pracę niż szeregowe pracownice, z drugiej dźwigają odpowiedzialność za zespół, nie mając pełnej kontroli nad decyzjami. Ten mechanizm opisywaliśmy już przy okazji tekstu o tym, że menedżer odpowiada za wszystko, nie decyduje o niczym. Wyniki z Zapytaj Lekarza pasują do tej diagnozy.
ADHD częściej u przedsiębiorczyń
Jeden wynik wyraźnie odstaje od reszty. Rozpoznanie ADHD zgłosiło 14,5 proc. kobiet prowadzących firmy i około 4 proc. pracujących na stanowiskach podległych. Badanie nie odpowiada na pytanie, skąd ta różnica, ale nie brzmi ona zaskakująco. Własna działalność, z elastycznym grafikiem i bez szefa nad głową, może być dla osób z ADHD po prostu wygodniejszym środowiskiem niż sztywny etat.
Koszt terapii i psychiatry to główna bariera w szukaniu pomocy
Najważniejszy, moim zdaniem, wniosek z badania dotyczy pieniędzy. Koszt wsparcia jako główny hamulec wskazało 35 proc. właścicielek firm, 54 proc. menedżerek i aż 62 proc. kobiet zatrudnionych bez funkcji kierowniczych. Im niżej w strukturze, tym częściej pomoc okazuje się po prostu za droga.
To jest dokładnie ten punkt, w którym rozmowa o dobrostanie w firmach rozmija się z rzeczywistością. Owocowe czwartki, webinary o uważności i plakaty o work-life balance niewiele dają osobie, której nie stać na cykl wizyt u psychoterapeuty. Pracodawcy, którzy chcą realnie pomóc, mają do dyspozycji konkretne narzędzia: dofinansowanie terapii, pakiety medyczne obejmujące psychiatrę i psychologa, wreszcie zwykłą rozmowę o obciążeniu pracą. Kodeks pracy w art. 207 nakłada na pracodawcę odpowiedzialność za bezpieczne i higieniczne warunki pracy. Trudno uznać za higieniczne warunki, w których trzy czwarte kadry nie przesypia nocy.
Wizyta u psychologa na NFZ i prywatnie: co realnie jest dostępne
Publiczny system nie jest bezradny. Wizyta u psychologa na NFZ jest możliwa, a do psychiatry w ramach NFZ można pójść bez skierowania. Problemem pozostają terminy, które w wielu miejscach są długie, a także nierówna dostępność w zależności od regionu. Dlatego tak wiele osób wybiera sektor prywatny, choć wiele z nich, jak pokazuje badanie, robi to z dużym wysiłkiem finansowym albo rezygnuje.
Przy wyborze specjalisty warto zachować czujność. Psychiatra jest lekarzem, psychoterapeuta ma za sobą wieloletnie szkolenie, ale już samo określenie „psycholog” czy „coach” wciąż nie daje gwarancji kwalifikacji. Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę, że w Polsce pomoc psychologiczną może świadczyć każdy, i to argument, by sprawdzać wykształcenie oraz przynależność zawodową osoby, której powierza się swoje zdrowie.
Przedsiębiorczynie płacą z własnej kieszeni
Kobiety prowadzące jednoosobowe działalności rzadziej wskazywały koszty jako barierę, ale to nie znaczy, że mają łatwiej. Nie mają pracodawcy, który dorzuci się do pakietu medycznego, a wydatki na terapię przedsiębiorcy zgodnie z obecnym stanowiskiem skarbówki pokrywają z własnej kieszeni, bez możliwości wrzucenia ich w koszty. Biorąc pod uwagę, że głównym źródłem stresu w tej grupie są niepewność i odpowiedzialność, trudno o bardziej wymowny paradoks.
Gdzie są mężczyźni? Tylko 13 odpowiedzi w ankiecie o zdrowiu psychicznym
Badanie miało objąć wszystkich aktywnych zawodowo, ale na anonimową ankietę odpowiedziało zaledwie 13 mężczyzn. To zbyt mało, by ich odpowiedzi analizować. Autorki zastrzegają jednak:
„Na ankietę odpowiedziało zbyt mało mężczyzn, by uwzględnić ich w analizie. To nie znaczy, że problem panów nie dotyczy.”
Ta liczba sama w sobie jest wynikiem. Jak zauważają lekarki, mężczyźni rzadziej szukają informacji o zdrowiu w internecie i prawdopodobnie później sięgają po pomoc psychologiczną czy psychiatryczną. Fakt, że nawet anonimowa ankieta ich nie zainteresowała, dobrze pokazuje skalę tematu, o którym w Polsce wciąż mówi się za mało.
Dane o zdrowiu w chmurze: rola technologii w ochronie zdrowia psychicznego
Badanie powstało z myślą o wydarzeniu „Wellbeing matters”, które Zapytaj Lekarza zorganizowało wspólnie z OVHcloud, europejskim dostawcą usług chmurowych. Spotkanie odbyło się 15 października w CIC Warsaw w ramach Thursday Gathering Venture Café. Połączenie tematu zdrowia psychicznego z firmą technologiczną nie jest przypadkowe. Coraz więcej konsultacji, w tym psychiatrycznych i psychologicznych, odbywa się online, a dane z takich wizyt muszą być gdzieś bezpiecznie przechowywane.
Z prawnego punktu widzenia to jedna z najbardziej wymagających kategorii informacji. Dane dotyczące zdrowia należą według art. 9 RODO do szczególnych kategorii danych osobowych, a ich przetwarzanie podlega zaostrzonym wymogom. Dla pacjenta oznacza to po prostu, że informacja o jego bezsenności, lękach czy diagnozie ADHD nie może wyciec ani trafić tam, gdzie nie powinna. Natalia Świrska-Załuska, Startup Program Manager w OVHcloud, wskazuje właśnie ten aspekt:
„Dla sektora ochrony zdrowia szczególne znaczenie mają dziś nie tylko możliwości technologiczne, ale również bezpieczeństwo i kontrola nad danymi, zgodność regulacyjna oraz europejski wymiar suwerenności cyfrowej”
To trafna uwaga. Europejska infrastruktura podlegająca unijnym przepisom daje placówkom medycznym, zwłaszcza mniejszym i rozwijającym usługi online, większą pewność co do tego, gdzie i na jakich zasadach znajdują się dane pacjentów. W przypadku informacji o zdrowiu psychicznym nie jest to techniczny detal, tylko warunek zaufania. Bez niego mało kto zdecyduje się opowiedzieć lekarzowi przez internet o swoich problemach.
Świrska-Załuska zwraca też uwagę na granice tego, co może zrobić technologia:
„Technologia może realnie wspierać ochronę zdrowia, ale nie zastąpi człowieka – lekarza, psychologa czy drugiej osoby, która potrafi zauważyć, że ktoś potrzebuje pomocy. Dlatego tak ważne jest tworzenie rozwiązań, które pozwalają bezpiecznie wykorzystywać dane i rozwijać cyfrowe usługi zdrowotne, jednocześnie pamiętając o tym, że za każdą daną stoi konkretny człowiek”
Jak czytać wyniki badania Zapytaj Lekarza
Ankietę przeprowadzono online między 22 a 31 lipca 2026 r. Spośród 595 odpowiedzi do analizy zakwalifikowano 504. Autorki posłużyły się zwalidowanymi skalami: WHO-5 do oceny dobrostanu, GAD-2 do objawów lękowych, OLBI do wypalenia i AIS do bezsenności. Same też uczciwie zaznaczają ograniczenia: próba była nielosowa i samoselekcyjna, więc wyniki opisują badaną grupę, a nie wszystkie pracujące Polki. Skale mają charakter przesiewowy i nie zastępują diagnozy.
Nie zmienia to wymowy całości. Jeśli w grupie ponad 500 aktywnych zawodowo kobiet trzy czwarte ma objawy bezsenności, a ponad połowa wskazuje koszty jako główną przeszkodę w szukaniu pomocy, to jest to wyraźny sygnał zarówno dla pracodawców, jak i dla systemu ochrony zdrowia. Zdrowie psychiczne nie powinno być dobrem luksusowym, na które stać tylko część pracujących. A pierwszy krok jest prostszy, niż się wydaje: przestać traktować nieprzespane noce jako normalny koszt kariery.










