- Bezprawnik -
- Moto -
- 15-latek pędził hulajnogą drogą wojewódzką. Matka oburzona na… policjantów
15-latek pędził hulajnogą drogą wojewódzką. Matka oburzona na… policjantów
W niedzielę 16 sierpnia wągrowieccy policjanci zatrzymali do kontroli nastolatka na hulajnodze elektrycznej. Lista zarzutów była spora — brak kasku ochronnego, brak uprawnień do poruszania się na hulajnodze, w dodatku jazda po drodze wojewódzkiej. To jednak nic, bo policjanci przeżyli prawdziwy szok, gdy zaczęli rozmawiać z matką 15-latka.
Do zdarzenia doszło ok. godz. 16 na drodze wojewódzkiej nr 241 z Wągrowca w kierunku Bydgoszczy, o czym donosi portal O2.pl. To właśnie w tym rejonie patrol wągrowieckiej drogówki zatrzymał 15-latka poruszającego się na hulajnodze elektrycznej. To droga, na której dopuszczalna prędkość przekracza 30 km/h, dlatego nastolatek nie powinien poruszać się nią hulajnogą elektryczną. Nie powinien, a jednak to robił.
Brak karty rowerowej i kasku ochronnego
Mało tego — ten młody człowiek nie powinien poruszać się na hulajnodze elektrycznej po żadnych drogach publicznych, gdyż okazało się, że nie miał do tego uprawnień, a wystarczyłaby zwykła karta rowerowa. Przepisy przewidują za to mandat za brak karty rowerowej. W dodatku nie miał na głowie kasku ochronnego, a obowiązkowy kask dla dzieci na hulajnodze dotyczy od czerwca 2026 r. każdego przed ukończeniem 16. roku życia.
Policjanci nie mieli wyjścia i wezwali na miejsce matkę nastolatka. Zapewne jeszcze wtedy nie spodziewali się dalszego obrotu sprawy.
Jaka matka, taki syn. Reakcja 37-latki zaskoczyła policjantów
Okazało się, że matka była żywo oburzona zachowaniem funkcjonariuszy policji. Wykazała tym samym zero refleksji i wdzięczności, a przecież tak naprawdę działanie policji uchroniło jej syna przed niebezpieczeństwem na drodze. Chwila nieuwagi i mogło dojść do prawdziwego nieszczęścia — kto wie, czy policjanci tak naprawdę nie uratowali młodzieńca.
Usłyszeli jednak, że „nie po to syn dostał hulajnogę elektryczną, żeby jeździł rowerem”. 37-letnia matka okazała taki sam brak wyobraźni jak jej 15-letni syn. Nie zrozumiała, że najmniejsze zachwianie równowagi na hulajnodze (np. wjechanie w niewielką koleinę, których na polskich drogach nie brakuje) mogłoby spowodować upadek młodego człowieka na jezdnię, wprost pod koła nadjeżdżających pojazdów.
A przecież wystarczy tylko trochę wyobraźni, instynktu samozachowawczego, odrobina wiedzy na temat fizyki i mniej brawury. Tylko albo aż.
Przepisy dla hulajnóg elektrycznych: 30 km/h, uprawnienia i kask
Policjanci przypomnieli obowiązujące przepisy, które zostały złamane przez jej syna. Zasady, którym podlega jazda hulajnogą elektryczną, są w tym zakresie jednoznaczne: nie można poruszać się nią po jezdni, na której dopuszczalna prędkość przekracza 30 km/h. Na odcinku Wągrowiec–Bydgoszcz można się poruszać z trzykrotnie wyższą prędkością. Dochodzi do tego jeszcze brak uprawnień oraz kasku ochronnego. Przepisy zaostrzono zresztą już wcześniej — zmiany dla dzieci na hulajnogach 2026 objęły także najmłodszych użytkowników dróg.
Sąd rodzinny zdecyduje o losie nastolatka
37-letnia kobieta odpowie za brak nadzoru nad niepełnoletnim synem. Być może sprawa zakończyłaby się inaczej, ale kto wie, czy na decyzję funkcjonariuszy nie wpłynęło jej bulwersujące zachowanie. Warto pamiętać, że odpowiedzialność rodzica za szkodę dziecka nie kończy się na jednym mandacie. O losie nastolatka zdecyduje sąd rodzinny, a w przypadku jego matki do Sądu Rejonowego w Wągrowcu trafi wniosek o ukaranie.










