- Bezprawnik -
- Prawo -
- Schowała sukienkę w H&M pod płaszcz i zaoszczędziła 70 zł. Czy prawo przymyka oko na takie cwaniactwo?
Schowała sukienkę w H&M pod płaszcz i zaoszczędziła 70 zł. Czy prawo przymyka oko na takie cwaniactwo?
Niektórzy wpadają na pomysł, by schować upatrzoną rzecz w sklepie, a następnie kupić ją na wyprzedaży lub gdy w aplikacji pojawi się kupon rabatowy. Praktyki takie są mocno nie na rękę sieciom handlowym, ale z prawnego punktu widzenia trudno się do nich przyczepić. Strategię tę zastosowała ostatnio moja znajoma, ukrywając w H&M letnią sukienkę w męskim płaszczu. Zaoszczędziła w ten sposób 70 zł.
Schowanie upatrzonej rzeczy i cierpliwe czekanie na rabat
Sukienka z H&M ukryta w dziale męskim
Jolancie, mojej znajomej, jakiś czas temu spodobała się sukienka z H&M. Jej cena regularna wynosiła 349,99 zł. Bohaterka artykułu często kupuje w tej sieciówce i wie, że promocje typu 20 proc. na produkty z wybranych działów lub nawet na cały asortyment są w niej zwykle kwestią czasu — podobnie jak promocja w markecie spożywczym.
Kobieta miała świadomość tego, że gdyby czekała na ofertę, upatrzona przez nią kreacja mogłaby zostać wyprzedana — zwłaszcza w interesującym ją rozmiarze 38.
Jolanta postanowiła więc przenieść sukienkę na dział męski. Powiesiła ją na tym samym wieszaku, na którym wisiał płaszcz, w sposób niewidoczny dla klientów i personelu. Z racji letniej pory roku liczyła na to, że ta rzecz przez dłuższy czas nikogo nie zainteresuje.
Gdy w aplikacji pojawił się rabat 20 proc., znajoma kupiła sukienkę ze zniżką. W rezultacie zapłaciła 279,99 zł zamiast 349,99 zł.
Chowanie ubrań w sieciówkach to szersze zjawisko
Opisana sytuacja stanowi część szerszego zjawiska. Wielu klientów ukrywa towar w sklepach dużych sieci, choć faktem pozostaje, że robią to z różnym skutkiem. Sieci handlowe mają zresztą na głowie poważniejszy problem, bo w ich placówkach od lat panuje plaga kradzieży. Zaprezentowany trik najczęściej dotyczy odzieży, gdyż stanowi ona stosunkowo łatwy do schowania asortyment — zwłaszcza wśród ubrań na inną porę roku.
Chowanie towaru w sklepie a prawo: regulamin mówi więcej niż kodeks karny
Jeśli klienci nie wynoszą produktów ze sklepu ani ich nie niszczą, nie można wobec nich sformułować zarzutu o przestępstwo. Nie ma tu bowiem mowy ani o zwykłym zaborze mienia, ani o tym, czym jest kradzież zuchwała. Chowanie artykułów po to, by później odkupić je ze zniżką, może jednak oznaczać łamanie regulaminu firmy.
W takiej sytuacji ochrona ma prawo zwrócić uwagę klientowi na niewłaściwe zachowanie czy poprosić go o opuszczenie sklepu. Warto jednak wiedzieć, co właściwie wolno ochroniarzowi.
Czy ukrycie rzeczy po to, by kupić ją taniej, jest opłacalne?
Według mnie opisana strategia nie ma większego sensu. Pomijając już jej nieuczciwość, nigdy nie mamy pewności, ile będziemy czekać na możliwość zakupu towaru ze zniżką i czy w ogóle się to uda. Zamiast kombinować, warto raczej sprawdzić, jaka była najniższa cena danego produktu z ostatnich 30 dni.
Zwłaszcza że pracownicy wielu sieciówek dysponują skanerami radiowymi pozwalającymi zlokalizować ukryte przedmioty.
Kiedy trik z chowaniem towaru ma sens? Tylko przy znanej dacie wyprzedaży
Istnieje jednak przypadek, kiedy zaprezentowanej metodzie można oddać pewną dozę słuszności. Chodzi o sytuację, gdy znamy datę wyprzedaży.
Kiedy wiemy, że zacznie się ona w czwartek rano, schowanie upatrzonej rzeczy w środę przed zamknięciem sklepu może mieć sens. W innych okolicznościach opisany trik to zwykła strata czasu.










