- Bezprawnik -
- Moto -
- Licznik cofnięty średnio o 61 tys. km. Co może zrobić kupujący, gdy wyjdzie to po zakupie
Licznik cofnięty średnio o 61 tys. km. Co może zrobić kupujący, gdy wyjdzie to po zakupie
Mniej więcej co 26. używany samochód sprawdzany przez Polaków w serwisie carVertical miał wykrytą manipulację przebiegiem, a przeciętna „korekta” sięgała ponad 61 tys. km. Do tego blisko dwie trzecie weryfikowanych aut miały w historii zarejestrowaną szkodę. Dla kupującego to przede wszystkim pytanie o pieniądze i o to, kto odpowiada, gdy prawda wyjdzie na jaw dopiero po podpisaniu umowy.
Cofnięty licznik w danych carVertical
Liczby pochodzą z tegorocznego Indeksu Przejrzystości, który carVertical przygotowuje na podstawie raportów historii pojazdów kupowanych przez swoich użytkowników. Warto od razu zaznaczyć dwie rzeczy. Po pierwsze, firma zarabia na sprzedaży tych raportów, więc ma oczywisty interes w tym, by rynek wtórny jawił się jako pole minowe. Po drugie, sama zastrzega, że wyniki dotyczą wyłącznie aut, dla których ktoś wykupił raport, i nie są reprezentatywną próbą wszystkich samochodów używanych sprzedawanych w danym kraju. Do serwisów tego typu trafiają raczej auta, co do których kupujący ma jakieś wątpliwości, co może zawyżać odsetki.
Z zastrzeżeniami czy bez, obraz jest wymowny. Według carVertical w okresie od września 2025 r. do sierpnia 2026 r. cofnięty licznik miało 3,8 proc. aut sprawdzonych w Polsce (rok wcześniej 3,7 proc.). Średnia skala cofnięcia spadła z 75 900 do 61 558 km. Szkodę w historii odnotowano w 62,9 proc. przypadków, co według firmy jest najwyższym wynikiem wśród 23 badanych rynków. Średnia wartość szkody wzrosła z 4083 do 4401 euro. Ponad połowa (54,7 proc.) sprawdzanych samochodów pochodziła z importu, a ich średni wiek wyniósł 10,8 roku. W całym zestawieniu Polska zajęła 16. miejsce.
Ramūnas Pletkus, ekspert carVertical, zwraca uwagę na finansową stronę problemu: „Cofnięty licznik nie tylko wprowadza kupującego w błąd, ale może też prowadzić do przepłacenia za samochód, którego rzeczywista wartość jest niższa niż deklarowana”.
Co grozi za cofanie licznika w aucie
Od kilku lat manipulacja drogomierzem jest w Polsce przestępstwem. Zgodnie z art. 306a § 1 Kodeksu karnego, kto zmienia wskazanie drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingeruje w prawidłowość jego pomiaru, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Tak samo odpowiada osoba, która takie „usługi” zleca (§ 2). W wypadku mniejszej wagi sąd może orzec grzywnę, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do 2 lat. Wcześniej cofanie licznika w aucie przez lata uchodziło praktycznie bezkarnie, a w ogłoszeniach można było znaleźć oferty „korekty” przebiegu podawane niemal jak usługa serwisowa.
Sam art. 306a dotyczy jednak tego, kto majstruje przy liczniku. Sprzedawca, który świadomie podaje zaniżony przebieg, żeby uzyskać wyższą cenę, może dodatkowo odpowiadać za oszustwo z art. 286 § 1 k.k. Doprowadzenie innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez wprowadzenie jej w błąd zagrożone jest karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. W praktyce zawiadomienie do prokuratury rzadko jednak oddaje kupującemu pieniądze. Do tego służy prawo cywilne.
Auto z cofniętym licznikiem a prawa kupującego
Zaniżony przebieg to klasyczna wada fizyczna: samochód nie ma właściwości, o których zapewniał sprzedawca. To, jakie narzędzia ma nabywca, zależy przede wszystkim od tego, kto był po drugiej stronie umowy.
Zakup od osoby prywatnej
Między osobami prywatnymi zastosowanie mają przepisy o rękojmi z Kodeksu cywilnego (art. 556 i nast. k.c.). Sprzedawca odpowiada za wady, jeżeli zostaną stwierdzone przed upływem dwóch lat od wydania auta. Kupujący może żądać obniżenia ceny, a przy wadzie istotnej odstąpić od umowy. Problemem bywa klauzula o wyłączeniu rękojmi, częsta w umowach kupna aut, bo w obrocie między osobami prywatnymi art. 558 § 1 k.c. pozwala stronom rękojmię ograniczyć albo wyłączyć. Ten sam przepis w § 2 przewiduje jednak, że wyłączenie jest bezskuteczne, jeżeli sprzedawca zataił podstępnie wadę przed kupującym. Świadomie zaniżony przebieg mieści się w tym pojęciu bardzo dobrze. Szczegółowo opisywaliśmy, jak działa rękojmia na samochód używany, a sądy nieraz pokazywały, że tłumaczenia w stylu „nic nie wiedziałem” niewiele dają, czego przykładem jest sprawa, w której wada ukryta samochodu kosztowała sprzedającego 30 tys. zł.
Zakup od komisu lub dealera
Gdy sprzedawcą jest przedsiębiorca, a kupującym konsument, od 1 stycznia 2023 r. nie stosuje się rękojmi z k.c., lecz przepisy o niezgodności towaru z umową z ustawy o prawach konsumenta. Przedsiębiorca odpowiada za brak zgodności, który istniał w chwili wydania i ujawnił się w ciągu dwóch lat (art. 43c). Co ważne, przez ten czas działa domniemanie, że wada była obecna już przy wydaniu, więc to sprzedawca musi udowodnić, że jest inaczej. Konsument może żądać naprawy lub wymiany, a w dalszej kolejności obniżenia ceny albo odstąpienia od umowy. Zapisów pogarszających jego sytuację nie da się skutecznie wpisać do umowy, co dotyczy także popularnych w komisach formułek o tym, że kupujący „zapoznał się ze stanem technicznym i nie wnosi zastrzeżeń”. Klauzule tego typu, stanowiące jedną z typowych pułapek, jakie kryje kupno używanego samochodu, kwestionował zresztą UOKiK.
Jak sprawdzić przebieg samochodu za darmo
Zanim dojdzie do sporu, wiele można wyłapać samemu. Bezpłatny rządowy serwis historiapojazdu.gov.pl pokazuje dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów, w tym odczyty licznika zapisywane podczas badań technicznych. Wystarczy numer rejestracyjny, numer VIN i data pierwszej rejestracji. Jeżeli przebieg z kolejnego przeglądu jest niższy niż z poprzedniego albo rośnie podejrzanie wolno, to sygnał ostrzegawczy. Z odczytów w CEPiK korzysta zresztą policja, a w głośnych przypadkach cofnięty licznik wychodził na jaw właśnie przy zwykłej kontroli drogowej.
Bariera pojawia się przy imporcie, a ten stanowi ponad połowę sprawdzanych w Polsce aut. Polska baza zna samochód dopiero od momentu rejestracji w kraju, więc jego wcześniejsze życie w Niemczech czy Belgii pozostaje w niej niewidoczne. Pletkus mówi o tym wprost: „Problemem pozostaje również ograniczona wymiana danych między krajami, co utrudnia weryfikację historii importowanych pojazdów”. Pomocne bywają wtedy dokumenty serwisowe, wydruki z diagnostyki komputerowej czy płatne raporty z zagranicznych baz (z zastrzeżeniem, że te ostatnie sprzedają firmy zainteresowane ich popularyzacją). Przebieg zapisany w umowie kupna, najlepiej z adnotacją, że sprzedawca go gwarantuje, znacznie ułatwia później dochodzenie roszczeń.










