Cofnięty licznik nawet o… 300 tysięcy kilometrów! Nowe uprawnienia drogówki przynoszą efekty. Jak ustrzec się kłopotów?

Moto dołącz do dyskusji (46) 10.01.2020
Cofnięty licznik nawet o… 300 tysięcy kilometrów! Nowe uprawnienia drogówki przynoszą efekty. Jak ustrzec się kłopotów?

Maciej Bąk

Wraz z początkiem nowego roku zaczęły nas zalewać specyficzne informacje motoryzacyjne. Cofnięty licznik o 200 tysięcy kilometrów w Gdańsku. O 275 tysięcy w Zduńskiej Woli. Ba, o trzysta, a nawet o 325 w Suwałkach! To żadna licytacja, tylko wejście w życie nowych uprawnień drogówki. Policjanci przy każdej kontroli spisują teraz stan licznika w aucie i sprawdzają czy nikt przy nim nie majstrował. I są pierwsze, dość spektakularne, efekty.

Cofnięty licznik – kiedy może nam sprawić problem?

Wielu z nas ma za sobą kupno używanego auta. Bywa różnie. Czasem nawet uczciwy sprzedawca nie wie, że poprzedni właściciel kręcił coś przy liczniku. Zdarza się więc tak, że kupując auto w dobrej wierze, nie zdajemy sobie sprawy że ma ono na przykład dodatkowe 100 tysięcy kilometrów na karku. Dziś oznacza to dla nowego właściciela podwójną dolegliwość. Pierwsza jest oczywista – po prostu zostaliśmy oszukani. Druga – obowiązująca od 1 stycznia 2020 roku – to kłopot przy pierwszej lepszej kontroli drogowej. Bo policjanci już teraz zawsze sprawdzą czy stan licznika w kontrolowanym pojeździe zgadza się ze stanem w Centralnej Ewidencji Pojazdów. Jeśli różnica jest znacząca, zaczynają się schody.

Oczywiście patrol nie zakuje nas od razu w kajdanki. Ba, prawdopodobnie nigdy w tej sprawie nie usłyszymy zarzutów. Ale stracimy mnóstwo czasu i nerwów. Policjanci muszą bowiem w każdej sytuacji podejrzenia cofniętego licznika wezwać technika, który dokona oględzin. Zanim przyjedzie i zanim wykona swoją pracę, poczekamy co najmniej godzinę. A potem zostaniemy uczestnikiem śledztwa. Policja będzie musiała ustalić kto odpowiada za cofanie liczników. Prawo mówi, że przestępstwo popełnia zarówno osoba, która dokonała tej czynności, jak i ta która ją zleciła. Trzeba więc będzie ustalić poprzedniego właściciela/właścicieli i użytkowane przez nich serwisy. Nie obejdzie się zapewne bez wezwania nas – nabywcy – na komendę, żeby nas przesłuchać i spisać protokół.

Cofnięty licznik – jak ustrzec się kłopotów z policją?

Policja radzi więc wszystkim osobom, które kupiły używany samochód, by jak najszybciej sprawdzić czy stan licznika się zgadza. Procedura jest bardzo prosta – wystarczy wejść do Centralnej Ewidencji Pojazdów (www.cepik.gov.pl), wpisać numer podwozia i porównać liczbę kilometrów z ewidencji do liczby na liczniku. Sprawa może się nieco skomplikować jeśli auto jest sprowadzane zza granicy. Jest jednak szansa, że polski rząd ma podpisaną umowę z danym krajem i uda się takie dane łatwo ustalić.

Jaka kara grozi za cofnięty licznik?

Za cofanie liczników grozi kara od trzech miesięcy do nawet 5 lat więzienia. Dotyczy to wykonawcy i zleceniodawcy. Dodatkowo, mandat do 3000 złotych dostaniemy gdy wymienimy licznik i nie zgłosimy tego w stacji kontroli pojazdów. Pamiętajmy też, że stan licznika może nam sprawdzić nie tylko patrol drogówki (choć to oni będą robili to najczęściej), ale też Inspekcja Transportu Drogowego, Straż Graniczna czy Służba Celna.

Przepisy w tej dziedzinie, jak widać, są znacznie ostrzejsze niż jeszcze kilka lat temu. Cel jest prosty: powstrzymać proceder, który nabija kieszenie jedynie oszustom. Nabywcy aut z kręconymi licznikami zawsze prędzej czy później i tak się o tym fakcie dowiadują, jednak często w momencie gdy jest już za późno. Potraktujmy więc nowe uprawnienia drogówki jako motywację. Do tego by auta kupować po prostu z głową.