O problemach z Bestceną informowaliśmy jako pierwsi, od 2017 roku nasze teksty ostrzegawcze na Bezprawniku zostały wyświetlone 300000 razy. Pomimo, że opinie o Bestcena.pl bywały pozytywne, my alarmowaliśmy o potencjalnych problemach uzyskaniem faktury od Bestcena.pl. A jednemu z naszych kolegów Bestcena wysłała stary model iPada. W styczniu wybuchła afera związana z tym, że Bestcena miała problemy z zamówieniami. Wtedy ponownie przeanalizowaliśmy regulamin Bestcena. Potwierdziły się nasze obawy, że klienci nie kupili elektroniki, tylko ją wynajęli. W międzyczasie okazało się, że kolejny sklep przyjął taki sam model biznesowy jak Bestcena - dlatego przeanalizowaliśmy regulamin Dragonist. Niedługo później "pracownik" sklepu z obsługi klienta potwierdził, że Dragonist również prowadzi najem telefonów. Dopiero po naszych publikacjach UOKiK ostrzegał przed Bestceną i Dragonistem. Po dokładnej analizie zmian odkryliśmy, że Bestcena wynajmuje telefony od 2018 roku. Wcześniej je sprzedawała. Do tego wrócimy jeszcze w tekście przy okazji omawiania pewnego punktu z oświadczenia.
Bestcena prowadząc najem żyje w przyszłości
W końcu po tygodniach milczenia Besctena opublikowała oświadczenie dotyczące zdarzeń z ostatniego czasu. Właśnie dowiedzieliśmy się, że Bestcena zawsze chciała robić coś nowego, coś co odróżniałoby ją od konkurencji. Wybrali przyszłość - najem produktów. Otóż Bestcena poinformowała, że:
Niestety nie udało nam się znaleźć potwierdzenie informacji, że Rolls-Royce wynajmuje silniki samolotów. Znaleźliśmy za to informację o wynajmie samolotów z silnikami Rolls-Royce'a. Ale to pewnie błędy w tłumaczeniu. Nie ma przecież żadnego powodu, by nie wierzyć w zapewnienia Bestceny.
Sprawdź polecane oferty
RRSO 21,36%
W dalszej części oświadczenia dowiadujemy się, że: "Bestcena LTD. prowadzi nowy, ale sprawdzony model biznesowy, traktujący produkt jako usługę (PaaS). PaaS ma na celu usunięcie wszystkich problemów związanych z klasycznym zakupem. Po prostu chcemy ułatwić życie naszym konsumentom". I to się bardzo chwali. Nowoczesne modele biznesowe, w których klient do końca nie ma świadomości czy właśnie coś kupił, wynajął, wyleasingował to przyszłość. Po prostu klienci nie są jeszcze na to gotowi.
Bestcena tłumaczy najem troską o klienta
Z oświadczenia dowiedzieliśmy się, że klient codziennie musi podjąć wiele trudnych decyzji. Bestcena postanowiła zdjąć brzemię odpowiedzialności z klienta, a jednocześnie zachowa właściwe standardy ekologiczne:
Greta Thunberg właśnie otarła łzy wzruszenia. Płynie już do siedziby Bestceny wręczyć im dyplomy.
Bestcena tłumaczy klientom, że najem czasem ciężko zakomunikować
Bestcena odkryła, że komunikacja z mediami i klientami jest bardzo istotna. Podejrzewamy, że po prostu ciężko było im wdrożyć zasadę "warto rozmawiać". Klienci na grupach w social mediach narzekali na absolutny brak komunikacji ze sklepem. Ale to może byli klienci, którzy nie są mentalnie przygotowani na usługi z przyszłości. Besctena stwierdziła, że ich regulamin bardzo dokładnie informuje, że klienci wynajmują telefony, a nie kupują ich. Ale dzięki temu klient może wymienić stary telefon na nowy. Podobno wystarczy zwrócić stary smartphone i Bestcena zajmie się całą resztą. Niestety nie natrafiliśmy jeszcze na relację klientów, którzy skorzystali z tej procedury. Ale najlepsze dopiero przed nami. otóż w oświadczeniu czytamy, że:
Potwierdza to to, że klienci nadal nie są gotowi na taką usługę. Maile przypominające o możliwym zwrocie i przedłużeniu umowy są tak przyszłościowe, że dopiero w przyszłym roku dojdą na skrzynki pocztowe klientów. To jedyne sensowne wytłumaczenie tego, że do tej pory żaden z klientów nie otrzymał takiego dokumentu. Poza tym jak sami udowodniliśmy, do 2018 roku była to zwykła sprzedaż, a nie najem. A Bestcena twierdzi, że swoje usługi w takiej formie prowadzi od 2012 roku. A wzmianka o opodatkowaniu powoduje w nas zdziwienie. Skoro wszystko było dobrze, to dlaczego odliczenie VAT w Bestcena było niemożliwe?
Bestcena i najem - co z zamówieniami?
Ponadto Bestcena w swoim oświadczeniu doszła do zaskakującego wniosku - nikt nie czyta 10 stron regulaminu. Ale w ramach gestu dobrej woli uważają, że możliwość anulowania umowy w ciągu 14 dni od zamówienia wystarczy, aby zrekompensować brak zainteresowania przeczytaniem regulaminu przed złożeniem zamówienia. Niestety ten gest dobrej woli jest pozorny. Klientom i tak przysługuje prawo odstąpienia od umowy w ciągu 14 dni, bo wynika to wprost z ustawy.
Tak naprawdę najważniejszym punktem z oświadczenia dla klientów jest deklaracje, że Bestcena pracuje nad rozwiązaniem problemu niedostarczonych zamówień. Ponadto dowiadujemy się, że zamówienia klientów, którzy zdecydowali się zapłacić gotówką przy odbiorze, musiały zostać anulowane. A klienci, którzy zapłacili kartą, mogą poprosić o obciążenie zwrotne. Pieniądze zostaną zwrócone przez bank lub portale, na których została dokonana płatność. Bestcena informuje, że dołoży wszelkich starań, aby nikt nie stracił pieniędzy w czasie całego zamieszania.
Mamy nadzieję, że sytuacja z Bestceną nauczy klientów pewnej ostrożności, bo niestety nadal są sklepy internetowe z podejrzanymi regulaminami.