W ostatnim czasie jeden z kursów FlixBusa okazał się dla pasażerów bardzo nieprzyjemnym doświadczeniem
O sprawie poinformowała mnie kobieta, która podróżowała z tym przewoźnikiem na trasie Budapeszt – Kraków. Aneta (imię zmienione) przekazała mi, że autobus prowadzony był przez dwóch kierowców. Jeden z nich w trakcie sporej części trasy zachowywał się bardzo niepokojąco.
Wśród jego przewinień należy wymienić w pierwszej kolejności nadużywanie prędkości, nawet o kilkadziesiąt kilometrów.
Ku zaskoczeniu Anety kompletnie nikt nie reagował na niebezpieczną jazdę. Być może wynikało to z tego, że większość pasażerów stanowili obcokrajowcy, którzy nie umieli zakomunikować swojego poczucia zagrożenia.
Aneta zastanawiała się nad zwróceniem uwagi kierowcy FlixBusa, ale bała się, że spotęguje to jego agresję. W trakcie nadużywania prędkości wypowiadał bowiem sporo niepokojących słów. Moja rozmówczyni, podobnie jak inni pasażerowie, była więc bierna wobec tego, co się działo.
Gdyby sytuacja ta miała miejsce w Polsce, po prostu wysłałabym sms-a do rodziny z opisem zdarzenia i poprosiłabym o zadzwonienie na policję – mówi Aneta.
Tymczasem sprawę komplikowało to, że wszystko działo się w trakcie pokonywania drogi za granicą: najpierw na Węgrzech, a później na Słowacji.
Kierowca nie tylko nadużywał prędkości, ale także był agresywny
Prowadząc autobus, głośno wyrażał swoje zamiłowanie do alkoholu. Komentował złośliwie wygląd pasażerów. Nie krył się też z tym, że nie ma żadnych problemów z przejechaniem na drodze zwierzęcia.
Zatrważająco pogrywał również z podróżującymi na przystankach. Wmawiając im, że się spóźnili, straszył ich tym, że nie zostaną wpuszczeni do autobusu. Wszystkie wspomniane kwestie komunikował w obelżywy sposób.
Działaniom kierowcy FlixBusa przyglądał się zmiennik. Niestety, nie reagował na jego poczynania. Zamiast tego śmiał się złośliwie z wypowiadanych przez niego słów i aprobująco mu przytakiwał.
Jak zareagować na niebezpieczną jazdę kierowcy za granicą?
Wbrew pozorom możliwości działań w takiej sytuacji jest wiele, choć zachowanie zimnej krwi w stresie bywa bardzo trudne. Względnie bezpiecznymi momentami na szukanie pomocy są przede wszystkim krótkie przerwy podczas przystanków.
W takiej sytuacji należy podjąć próbę rozmowy ze zmiennikiem, domagając się od niego zadbania o bezpieczeństwo jazdy. Samo zdarzenie natomiast najlepiej niezwłocznie zgłosić na europejski nr alarmowy (112). Dyspozytorzy powinni umieć przyjąć informacje w języku angielskim.
Nade wszystko zaś należy skontaktować się z numerem alarmowym przewoźnika, przeznaczonym do zgłaszania takich sytuacji (FlixBus go posiada). Operatorzy mają możliwość zdalnego kontaktu z kierowcą.
W przedstawionej sytuacji nie tylko prowadzący autobus, ale także zmiennik z pewnością miałby spory problem.
Zwłaszcza jeśli opisane wypadki zostałyby udokumentowane przez pasażerkę. Finalnie FlixBus, którym jechała Aneta, szczęśliwie dobrnął do celu, ale trzeba przyznać, że podróżni mieli w tym sporo szczęścia.