Pracownik wykonujący dwa lub trzy razy więcej zadań niż jego mniej zaangażowany kolega często zarobkowo tylko nieznacznie przegania znajomego, a dodatkowa misja szybko staje się nowym standardem, którego oczekuje od niego firma. Cykl „więcej pracy za tę samą pensję" doprowadza do poczucia frustracji i wypalenia zawodowego, a paradoksalnie nagradzane są osoby pracujące przeciętnie – mają więcej czasu dla siebie.
Ciężką pracą można dorobić się garba, udaru albo zawału
Dane od Światowej Organizacji Zdrowia pokazują, że nadmierna praca naprawdę szkodzi zdrowiu. W 2016 roku około 745 tys. ludzi na świecie (w większości mężczyzn) zmarło w wyniku chorób związanych z przepracowaniem – głównie udarów i chorób niedokrwiennych serca. Była to ponad jedna czwarta ofiar więcej niż w roku 2000. Osoby pracujące ponad 55 godzin tygodniowo były narażone na 35 proc. wyższe ryzyko udaru i 17 proc. wyższe ryzyko chorób serca w porównaniu z ludźmi pracującymi standardowe 35–40 godzin tygodniowo.
Ciężka praca sama w sobie nie jest zła, ale w wielu firmach jej wartość nie jest właściwie gratyfikowana. Regularnie zdarza się, że pracownik, nawet najrzetelniejszy, w najlepszym wypadku zyskuje uścisk dłoni prezesa, marny bonus finansowy i więcej obowiązków, podczas gdy właściciel firmy lub inwestor intensywnie pomnaża kapitał kosztem zdrowia podwładnego.
Długofalowo oznacza to także umiejętność negocjowania swojej wartości. Ciężko pracując i nie rozmawiając regularnie o podwyżce czy awansie, stajesz się niewolnikiem własnej etyki. Tymczasem wynagrodzenie powinno odzwierciedlać nie tylko poświęcony czas, ale również efekt.
Spędzanie życia tylko w pracy to prosta droga do wypalenia
Raport WHO sporządzony na podstawie wniosków z 183 krajów pokazuje, że w 2016 roku 488 mln osób pracowało ponad 55 godzin tygodniowo, co globalnie odpowiada za około 23 mln lat życia utraconych z powodu chorób, niepełnosprawności czy przedwczesnej śmierci. Najbardziej narażone są kraje Azji Południowo-Wschodniej i Afryki, w których nawet 20 proc. populacji pracuje w takim reżimie.
Wysoki poziom stresu w połączeniu z brakiem regeneracji i byciem pod ciągłą presją powodują, że nawet najlepszy pracownik może poczuć, że jego wysiłek jest niedoceniany. Osoby mniej zaangażowane mogą cieszyć się więc lepszym work-life balance.
Harujesz? To negocjuj. Inaczej pracujesz wyłącznie na cudzy sukces
Każda praca powinna iść w parze z negocjacją wynagrodzenia i ochroną granic komfortu pracownika. Warto znać stawki w branży, swoje osiągnięcia i umieć je treściwie komunikować. Jeśli firma nie docenia twojego wysiłku, rozwiązaniem jest zmiana pracy lub przedtem rozmowa o awansie z odpowiednią podwyżką.
Pracowanie mądrze polega na ustalaniu priorytetów – inwestowaniu czasu w rzeczy przynoszące wartość i uczące, zamiast na wykonywaniu wszystkiego za wszystkich. Być może warto rozważyć nawet krótszy tydzień pracy, bo badania pokazują, że wcale nie oznacza on mniejszej produktywności. Tylko wtedy twoja praca przestaje być niewolnictwem obowiązków, a stanie się narzędziem do rozwoju oraz niezależności finansowej.
Ostatecznie ciężka praca może się opłacać, ale niekoniecznie w zestawieniu „więcej godzin = więcej pieniędzy". Opłaca się, gdy wykonujemy ją strategicznie, zarazem dbając o swoje zdrowie. Warto też pamiętać, że wypalenie zawodowe wciąż nie daje pełnego prawa do L4 — a to oznacza, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Tym bardziej że urlop na poratowanie zdrowia dla wszystkich pracowników to na razie tylko postulat, nie rzeczywistość.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj