1. Bezprawnik -
  2. Edukacja -
  3. Przeciętny student wydaje ponad 4 tys. zł miesięcznie. Pensja minimalna już nie wystarcza

Przeciętny student wydaje ponad 4 tys. zł miesięcznie. Pensja minimalna już nie wystarcza

Przeciętny student w Polsce wydaje 4 045,82 zł miesięcznie. To o ok. 440 zł więcej, niż dostaje na rękę pracownik zarabiający płacę minimalną (3 605,85 zł netto w 2026 r.). Najnowszy raport Związku Banków Polskich i WIB „Portfel Studenta” pokazuje też, że studenci częściej pracują, choć w swoją przyszłość zawodową wierzą najmniej od lat.

Koszty studiowania w 2026 r. Etat za płacę minimalną nie wystarczy, przynajmniej na studiach zaocznych

Wyliczenie pochodzi z symulacji Fundacji WIB i zakłada czesne w wysokości 500 zł. Po odjęciu opłaty za studia, czyli w przypadku osoby na bezpłatnych studiach stacjonarnych, rachunek spada do 3 545,82 zł. To prawie tyle samo, ile wynosi płaca minimalna netto. Nawet student przed 26. urodzinami, który dzięki zwolnieniu z PIT dla młodych nie płaci podatku i z minimalnej pensji dostaje ok. 3 774 zł, przy płatnych studiach wciąż nie domyka budżetu. Samodzielne utrzymanie się na studiach wymaga więc dziś pełnoetatowej pensji, a na pełny etat trudno znaleźć czas między wykładami a kolokwiami.

Wydatki studentów rosną wolno. Ceny stabilne czy mniejsze zakupy?

Rok do roku koszt wzrósł o 66,60 zł, czyli o niecałe 1,7 proc. Niski wzrost wydatków studenckich nie musi jednak świadczyć o stabilnych cenach. Równie dobrze może pokazywać, że studenci po prostu kupują mniej. Ograniczenie wydatków planuje 15 proc. ankietowanych, a 35 proc. chce je utrzymać na obecnym poziomie.

Studenci pracują więcej, ale wierzą mniej. Paradoks rocznika 2026

Grupa studentów bez żadnej pracy zmniejszyła się do 37 proc. – o 4 pkt proc. względem poprzedniej edycji. Rosną też zarobki. Co piąty ankietowany ma ponad 4 tys. zł netto, podczas gdy w 2025 r. taką kwotę deklarowało 14 proc.

Jednocześnie aż 57 proc. badanych źle ocenia swoje szanse na rynku pracy, a 20 proc. określa je jako bardzo złe. Ten drugi wskaźnik jest dziś prawie dwa razy wyższy niż trzy lata temu. Z pozoru trudno to pogodzić. Jeśli jednak dyplom przestał dawać poczucie bezpieczeństwa, a zarobki absolwentów nie zachwycają, wielu młodych woli zdobyć doświadczenie i pieniądze już na drugim czy trzecim roku, zamiast czekać na obronę pracy magisterskiej. Praca w trakcie studiów staje się zabezpieczeniem na wypadek trudnego startu po dyplomie.

Oszczędności studentów rosną, bo nie ufają rynkowi pracy

Podobnie można tłumaczyć podejście do pieniędzy. Prawie połowa badanych (49 proc.) co miesiąc odkłada powyżej 250 zł, a zupełnie nie oszczędza tylko 12 proc. Kwotę powyżej 10 tys. zł zgromadziło już 23 proc. studentów, o 4 pkt proc. więcej niż rok temu. Tak zachowują się ludzie, którzy nie liczą na szybką pierwszą pracę po studiach i wolą mieć zapas na kilka miesięcy bez stałego dochodu.

Wynajem mieszkania wciąż najdroższy. Akademik nie zawsze tańszy

Mieszkanie to jedna z najbardziej kosztownych pozycji w budżecie. Z rodzicami, krewnymi albo znajomymi mieszka 45 proc. studentów, a na wynajem decyduje się 29 proc. W tej drugiej grupie już co czwarty najemca wydaje ponad 1 500 zł miesięcznie. Tak wysokiego odsetka nie było od czterech lat, a w poprzednim badaniu był on niższy o 7 pkt proc.

Ile kosztuje pokój w akademiku?

Akademiki w Polsce mogłyby rozwiązać problem, ale mieszka w nich zaledwie 11 proc. ankietowanych. Miejsc jest mało, a ceny wcale nie są symboliczne. Pokój kosztuje średnio od ok. 560 zł do prawie 1 100 zł, zależnie od miasta. W prywatnych domach studenckich w Warszawie rachunek dochodzi nawet do 3 600 zł, czyli niemal do równowartości całej płacy minimalnej na rękę.

Nastroje gorsze, ale bez paniki. Co dalej ze studenckimi budżetami?

O poprawie swoich finansów mówi 39 proc. ankietowanych, o pogorszeniu 25 proc. Grupa, u której niewiele się zmieniło, urosła do 32 proc., a odsetek osób z wyraźnym pogorszeniem podniósł się z 7 do 8 proc. Zmiany są niewielkie, jednak wszystkie idą w tę samą stronę.

W poprzednim roku akademickim na polskich uczelniach studiowało ponad 1,32 mln osób, więc sprawa dotyczy sporej grupy. Jeśli koszt najmu w dużych miastach dalej będzie rósł, a rynek pracy dla absolwentów się nie poprawi, więcej studentów zostanie w rodzinnym domu albo wybierze uczelnię bliżej niego. Dla szkół wyższych to sygnał, że zajęcia wieczorowe i weekendowe będą coraz bardziej potrzebne. Część studentów bez pracy po prostu nie dotrwa do dyplomu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover