- Bezprawnik -
- Moto -
- Hulajnoga uszkodziła ci auto? UFG nie wypłaci ani złotówki. Zostaje ugoda albo sąd
Hulajnoga uszkodziła ci auto? UFG nie wypłaci ani złotówki. Zostaje ugoda albo sąd
Większość z nas z grubsza kojarzy, co grozi kierowcy samochodu osobowego, gdy z jego winy dojdzie do kolizji lub wypadku. Co jednak wtedy, gdy za zdarzenie drogowe odpowiedzialny jest inny uczestnik ruchu drogowego, np. kierujący na hulajnodze elektrycznej? Wiele zależy od tego, czy sprawca ma wykupione dobrowolne OC w życiu prywatnym.
Kolizja Dacii Duster z hulajnogą elektryczną. Trzeba mieć oczy dookoła głowy
Sporo kontrowersji wzbudził ostatni przypadek kolizji Dacii Duster z hulajnogą elektryczną, jaki miał miejsce w Kamiennej Górze. W skrócie: kierujący osobówką skręcał w prawo w drogę prowadzącą na osiedlowy parking, którą przecinał chodnik. Mimo niskiej prędkości pojazdu nie udało się uniknąć zderzenia z nastolatkiem jadącym hulajnogą po chodniku. Warto przy tym pamiętać, że hulajnogi elektryczne w świetle prawa są pojazdami obwarowanymi dość restrykcyjnymi normami — w tym obowiązkiem jazdy po chodniku z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego.
Wydawałoby się, że sprawa jest prosta i klarowna, a jednak wielu internautów wymienia m.in.:
- zbyt dużą prędkość nastolatka na hulajnodze,
- brak uprawnień nastolatka do jazdy na hulajnodze elektrycznej,
- uderzenie hulajnogi w bok samochodu, który wykonywał już swój manewr.
Niektórzy są wręcz zdania, że kierowca SUV-a musiałby być w tym przypadku jasnowidzem, aby przewidzieć, że w ciągu paru sekund nadjedzie szybko poruszająca się osoba na hulajnodze elektrycznej.
Tak czy inaczej, policja uznała, że wina leży po stronie kierowcy samochodu osobowego i nałożyła na niego mandat w wysokości aż 1500 zł i 12 punktów karnych. Co ciekawe, w debacie publicznej coraz częściej pojawia się postulat, by punkty karne dla rowerzystów — a być może także dla kierujących hulajnogami — również stały się elementem systemu dyscyplinowania uczestników ruchu. Na razie jednak nastolatek na hulajnodze ma odpowiadać m.in. za jazdę bez uprawnień (stwierdzono brak karty rowerowej). Przypomnijmy, że mandat za brak karty rowerowej może wynieść nawet 1500 zł, a otrzymać go może już 10-letnie dziecko.
Co byłoby jednak, gdyby — czysto hipotetycznie — policja stwierdziła winę kierującego hulajnogą elektryczną?
Łatwiej i szybciej ukarać kierowcę samochodu z obowiązkowym OC
Uznanie kierowcy osobówki za winnego upraszcza całą procedurę. Właściciel Dustera miał wykupioną (a przynajmniej powinien mieć) polisę OC. Jeśli ubezpieczenie było ważne, z jego tytułu może zostać wypłacone odszkodowanie za obrażenia osoby poszkodowanej, za jaką policjanci uznali nastoletniego kierującego hulajnogą EV. Na szczęście mimo braku kasku jego obrażenia okazały się całkowicie niegroźne. Z OC Dacii zostanie też pokryte odszkodowanie za ewentualne uszkodzenia hulajnogi.
Uszkodzony samochód a autocasco i dobrowolne OC sprawcy
A co z uszkodzonym samochodem? Na nagraniach tego nie widać, ale zapewne doszło do uszkodzeń blacharsko-lakierniczych prawego boku, tj. tylnych drzwi, nadkola, progu, a może innych elementów. Jeśli właściciel Dacii ma wykupione autocasco, to samochód zostanie naprawiony z tej polisy. Warto przy tym mieć świadomość, że ubezpieczyciele coraz skrupulatniej weryfikują zgłaszane szkody — wyłudzenia odszkodowań biją rekordy, więc każda dokumentacja jest dokładnie sprawdzana. Jeśli ubezpieczenia brak, za naprawę kierowca zapłaci z własnej kieszeni. Co innego, gdyby sprawcą okazał się kierujący hulajnogą.
Tu sprawa robi się bardziej skomplikowana, gdyż ubezpieczenie OC nie jest obowiązkowe na hulajnogi elektryczne czy np. rowery. Możliwe jednak, że kierujący mógł mieć wykupione dobrowolne OC w życiu prywatnym — w niektórych pakietach ubezpieczyciel odpowiada również za szkody wyrządzone na hulajnodze elektrycznej.
Gorzej, gdy poruszający się hulajnogą elektryczną nie ma takiej ochrony.
Sprawca na hulajnodze bez OC? Dobrowolna ugoda albo sąd, aby otrzymać odszkodowanie
W takim przypadku nie można liczyć na wypłatę z UFG z powodu braku dobrowolnego OC sprawcy. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny działa przede wszystkim w sytuacjach związanych z brakiem obowiązkowego ubezpieczenia OC, np. komunikacyjnego na samochód czy motocykl. To zresztą instytucja, której lepiej nie lekceważyć — kierowcy nierzadko zastanawiają się, jak uniknąć kary za brak OC, bo sankcje nakładane przez Fundusz potrafią być naprawdę dotkliwe.
W takiej sytuacji poszkodowany ma przede wszystkim dwie możliwości:
- dobrowolna ugoda — sprawca oświadcza na piśmie, że przyznaje się do winy i pokryje szkody na podstawie wyceny/faktury z warsztatu,
- wniosek do sądu — jeśli do ugody nie może dojść, a sprawca unika kontaktu lub z innej przyczyny nie chce zapłacić za swoją winę, pozostaje jedynie złożyć pozew do sądu cywilnego o zapłatę odszkodowania.
Oczywiście można też darować winę i pokryć naprawę z własnego autocasco, ale wtedy traci się swoje zniżki, a kolejna polisa będzie o wiele droższa.
Konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze niż sam mandat
Tak czy owak, gdy policja uzna winę kierującego hulajnogą elektryczną bez wykupionego OC, konsekwencje mogą być dla niego znacznie poważniejsze niż sam mandat. Oprócz odpowiedzialności za wykroczenie może zostać zobowiązany do pokrycia w całości wyrządzonych szkód. Nastolatek lub osoby zobowiązane do naprawienia szkody mogą zostać obciążone znacznie większym wydatkiem niż wysokość samego mandatu.
Nawet z pozoru niewielka stłuczka może być bardzo kosztowna, o czym przekonał się lata temu mój znajomy, który doprowadził do kolizji na swoim rowerze bez OC. W powyższym przypadku uszkodzenia Dacii Duster mogą być wycenione nawet na kilka tysięcy złotych.










