1. Bezprawnik -
  2. Zakupy -
  3. 100, 500, a nawet 1000 zł za danie. Restauracja może tyle żądać, ale pod jednym warunkiem

100, 500, a nawet 1000 zł za danie. Restauracja może tyle żądać, ale pod jednym warunkiem

W restauracji można zapłacić za obiad 30 zł, ale równie dobrze 300. Prawo nie ustala maksymalnej ceny schabowego, steka czy szarlotki. Gastronomia działa na zasadach wolnego rynku, ale klient musi wiedzieć, ile zapłaci, zanim złoży zamówienie.

Miłosz Magrzyk27.08.2026 12:46
Zakupy

Przejrzystość cen w menu. Rachunek to nie zdrapka

Przejrzystość cen jest złotą zasadą biznesu. Cena dania powinna być podana czytelnie i dostępna w menu lub cenniku. Rachunek nie może być wersją zdrapki, w której dopiero po deserze odkrywamy, ile kosztowała nas żywieniowa przyjemność. Zawyżanie ceny usługi względem tej, którą podano w cenniku, może zostać uznane za wykroczenie.

Opłata serwisowa na rachunku. Legalna, ale nie może wyskoczyć jak królik z kapelusza

A co ze znienawidzoną przez rzeszę klientów opłatą serwisową? Opłata serwisowa jest zgodna z przepisami. Restauracja ma prawo wprowadzić taki koszt, ale zasady muszą być dla klienta transparentne. O opłacie klient musi wiedzieć przed złożeniem zamówienia.

Jeśli klient zamówił danie za konkretną cenę, zjadł je, poprosił o rachunek, a wtedy nagle okazuje się, że cena ma drugie dno, trudno mówić o uczciwości. Taki sposób informowania o kosztach narusza obowiązki przedsiębiorcy wobec konsumenta.

Kontrola Inspekcji Handlowej: nieprawidłowości w 60 proc. lokali

Niestety wielu restauratorów w Polsce wciąż bawi się w naciąganie klientów, czego dowiodła Inspekcja Handlowa. W 2022 roku na 55 skontrolowanych przed wakacjami lokali w aż 60 proc. klienci byli traktowani nieuczciwie. Nieprawidłowości w restauracjach są rzecz jasna różne. Na niewielkie uchybienia, jak brak informacji o zakazie palenia, jeszcze można przymknąć oko. Ale nadal zdarzają się perfidne zagrywki, które trudno zlekceważyć – np. serwowanie zaniżonych porcji czy ukrywanie cennika.

„Większa grupa? To będzie dopłata”

Czy restauracja ma prawo doliczyć serwis tylko dlatego, że przy jednym stole siedzi większa grupa? Tak, działa to analogicznie do zjawiska opisanego wyżej. Ale nie każdemu pasuje. W internetowych dyskusjach klienci zwracają uwagę na pozorny paradoks: cztery osoby siedzące przy czterech stolikach mogą wygenerować więcej pracy niż cztery osoby przy jednym stole, a mimo to więcej nie zapłacą. Przy większym towarzystwie wraca też inne pytanie: czy restauracja może odmówić podzielenia płatności.

Są też bardziej złośliwe komentarze. Skoro klient ma płacić dodatkowo za standardową obsługę, to może należałoby stworzyć również taryfikator dla wzorowego gościa? Takiego, który przychodzi trzeźwy, nie unosi głosu, szybko składa zamówienie, nie zostawia bałaganu w toalecie i nie przypomina sobie o kolacji kwadrans przed zamknięciem baru.

Rynek gastronomiczny rośnie, a wydatki Polaków się podwoiły

Czy przyniesienie menu, przyjęcie zamówienia i dostarczenie jedzenia nie są już podstawowymi obowiązkami kelnera, za które płacimy w cenie dania? Narzekanie narzekaniem, ale Polacy lubią jeść poza domem. Z Raportu Restauratora wynika, że w ostatniej dekadzie liczba restauracji na polskim rynku wzrosła o ponad 30 proc., a wydatki konsumentów na jedzenie poza domem podwoiły się. Między końcem 2022 a końcem 2023 roku liczba placówek gastronomicznych (stałych i sezonowych) wzrosła z około 83 937 do ponad 93 tys.

Napiwek nie jest tym samym co opłata serwisowa

Warto rozdzielić dwie rzeczy. Opłata serwisowa może być stałym elementem rachunku, jeżeli restauracja wcześniej poinformowała klienta o jej wysokości i zasadach naliczania. Z kolei napiwek jest co do zasady dobrowolnym podziękowaniem za obsługę – chociaż znany restaurator Mateusz Gessler uważa, że napiwki powinny być obowiązkiem dla każdego gościa w restauracji.

Zwyczaj ten wciąż jest zresztą w Polsce wybiórczy: Polacy dają napiwek kierowcy znacznie rzadziej niż obsłudze kelnerskiej.

Nie ma większego znaczenia, jak przedsiębiorca nazwie ów dodatek. „Serwis”, „opłata za obsługę” bądź inna elegancka nazwa nie zmienia podstawowej zasady: konsument przed złożeniem zamówienia powinien wiedzieć, ile zapłaci.

Wolny rynek działa w obie strony

Właściciel lokalu ma prawo sprzedawać pizzę za 200 zł, a steka za cztery razy tyle. Cena nie musi podobać się wszystkim. Jako przedsiębiorca ma jednak obowiązek zawsze grać z klientem w otwarte karty.

Wolny rynek działa w obie strony. Restaurator ma prawo ustalić ceny, a klient ma prawo tych cen nie zaakceptować i z usługi nie skorzystać.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover