1. Bezprawnik -
  2. Podatki -
  3. To nie żart: wydatki na kota można odliczyć od podatku. Ale nie każdy zwierzak przejdzie

To nie żart: wydatki na kota można odliczyć od podatku. Ale nie każdy zwierzak przejdzie

Kot w firmie może kojarzyć się z biurową maskotką, zdjęciami na Facebooka albo sympatycznym dodatkiem do codziennej pracy. Fiskus spojrzał jednak na sprawę dużo poważniej. W jednej z najnowszych interpretacji uznał, że wydatki na utrzymanie kota mogą stanowić koszty prowadzenia działalności — pod warunkiem, że zwierzę faktycznie pełni funkcję ochronną, a przedsiębiorca potrafi to wykazać.

Joanna Świba04.06.2026 9:20
Podatki

Kot chronił specjalistyczny sprzęt przed szkodnikami

Brzmi jak podatkowa ciekawostka, ale w rzeczywistości sprawa jest całkiem praktyczna. Nie każdy przedsiębiorca zabezpiecza firmowy majątek monitoringiem, alarmem albo ochroniarzem. Czasem największym zagrożeniem dla narzędzi pracy nie jest złodziej, tylko mysz. I w takich właśnie przypadkach fiskus stał się miłośnikiem zwierząt i przyznał, że kot w firmie może pełnić ważną funkcję, a koszty w działalności gospodarczej obejmują wówczas także utrzymanie zwierzaka.

Interpretacja KIS z 14 kwietnia 2026 r.

Interpretacja indywidualna z 14 kwietnia 2026 r., sygn. 0113-KDIPT2-1.4011.108.2026.2.RK, dotyczyła przedsiębiorcy prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą w zakresie specjalistycznych prac na wysokości. Kluczowym narzędziem jego pracy był sprzęt ochrony indywidualnej, m.in. liny, szelki, amortyzatory i pętle alpinistyczne. To nie są akcesoria, które można potraktować jak zwykłe wyposażenie garażu. Od ich stanu zależy bezpieczeństwo pracy, a w praktyce także życie osoby wykonującej zlecenia.

Podatnik wskazał, że sprzęt wykonany z materiałów włókienniczych musi być chroniony przed uszkodzeniami mechanicznymi i chemicznymi. Przegryzienie liny czy szelek przez gryzonie może oznaczać konieczność natychmiastowej utylizacji sprzętu. Wnioskodawca przechowywał go w siedzibie firmy położonej na terenie wiejskim, gdzie realnym zagrożeniem były myszy i szczury. W celu ochrony firmowego majątku nabył więc kota, który miał pełnić funkcję biologicznego środka ochrony mienia przed szkodnikami. Jak wskazał fiskus:

Mając na uwadze przedstawiony opis sprawy i powołane wyżej przepisy prawa wskazać należy, że ponoszone wydatki na utrzymanie kota, pełniącego funkcję ochronną mienia firmowego (SOI), który wykorzystywany jest wyłącznie na potrzeby działalności gospodarczej może Pan zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów prowadzonej pozarolniczej działalności gospodarczej, zgodnie z art. 22 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Należy też przy tym pamiętać, że to na Panu, jako podmiocie odnoszącym korzyść z faktu zaliczenia wskazanych we wniosku wydatków do kosztów uzyskania przychodu, należy obowiązek wykazania związku przyczynowo-skutkowego ponoszonych wydatków z prowadzoną przez Pana działalnością gospodarczą, jak również obowiązek ich właściwego udokumentowania.

Fiskus nie wykluczył kota z kosztów

Przede wszystkim warto zaznaczyć, że sprawa nie dotyczyła próby wrzucenia w koszty domowego pupila tylko dlatego, że mieszka pod tym samym dachem co przedsiębiorca. Podatnik opisał konkretny związek: kot przebywał na terenie posesji będącej siedzibą firmy, w szczególności w pomieszczeniach, w których magazynowany był sprzęt ochrony indywidualnej. Wydatki obejmowały m.in. karmę i profilaktyczną opiekę weterynaryjną, dokumentowane fakturami wystawionymi na dane firmy. To właśnie miało kluczowe znaczenie dla stanowiska urzędu skarbowego.

Art. 22 ust. 1 ustawy o PIT i wymóg związku z firmą

Zasada jest znana: kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów albo zachowania lub zabezpieczenia ich źródła, z wyjątkiem wydatków wyłączonych ustawowo. Tak wynika z art. 22 ust. 1 ustawy o PIT. W praktyce oznacza to, że przedsiębiorca nie może wrzucać w koszty wszystkiego, co w jakiś sposób „przydaje się” w życiu. Musi istnieć realny, racjonalny i możliwy do wykazania związek między wydatkiem a działalnością gospodarczą. I właśnie ten związek w tej sprawie okazał się kluczowy.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej przypomniał, że kosztem mogą być wydatki racjonalnie uzasadnione, związane z działalnością, służące uzyskaniu przychodów albo zabezpieczeniu ich źródła. Jednocześnie zaznaczył, że sam fakt, iż wydatek nie jest wymieniony w katalogu wyłączeń, nie oznacza jeszcze automatycznie, że można go rozliczyć. Trzeba wykazać jego celowość i związek z firmą.

I tu pojawia się najciekawszy fragment interpretacji. Organ przyznał, że skoro kot pełni funkcję biologicznego środka ochrony mienia, przebywa tam, gdzie magazynowany jest sprzęt firmowy, a jego obecność zapobiega zniszczeniu tego sprzętu przez gryzonie, to wydatki na karmę i profilaktykę weterynaryjną mogą stanowić element zabezpieczenia źródła przychodów.

Zwierzę stróżujące to podatkowy klasyk

Kot w tej roli nie jest zresztą żadną podatkową egzotyką. Od lat podobny status ma firmowy pies, a możliwość zaliczenia wydatków na utrzymanie psa w kosztach potwierdzały już wcześniejsze interpretacje skarbówki. Logika jest dokładnie ta sama co przy kocie: zwierzę musi pełnić realną funkcję ochronną, a nie być wyłącznie domowym towarzyszem. W tym sensie kot z opisywanej sprawy trafia do tego samego worka co inne nieoczywiste wydatki, które przy odpowiednim uzasadnieniu fiskus akceptuje — choćby komputer gamingowy kupowany na firmę.

To nie jest zielone światło na każdego firmowego pupila

Ta interpretacja może kusić prostym wnioskiem: skoro kot przeszedł, to teraz przedsiębiorcy mogą rozliczać karmę, żwirek i weterynarza. Nie tak szybko. To nie jest interpretacja o tym, że zwierzę w firmie samo z siebie tworzy koszt podatkowy. To interpretacja o tym, że koszt może powstać wtedy, gdy zwierzę pełni konkretną funkcję gospodarczą. Ponadto warto wskazać, że interpretacja indywidualna jest dla organu podatkowego wiążąca tylko w zakresie jednej, konkretnej, bezpośrednio opisanej w niej sprawy. Powoływanie się więc na cudze interpretacje nie przyniesie skutku, gdyż zdaniem fiskusa każdy problem trzeba rozpatrywać indywidualnie i nie ma dwóch takich samych stanów faktycznych.

Analizując opisaną sprawę, warto zwrócić szczególną uwagę na fakt, że kot nie był ozdobą biura ani towarzyszem pracy. Miał chronić majątek firmowy przed realnym zagrożeniem. Sprzęt był drogi, specjalistyczny i podatny na uszkodzenia. Jego zniszczenie mogło uniemożliwić wykonywanie usług, a więc uderzyć bezpośrednio w źródło przychodów.

To bardzo dalekie od sytuacji, w której ktoś prowadzi działalność z domu i próbuje uznać prywatnego kota za koszt tylko dlatego, że czasem przejdzie po klawiaturze podczas wystawiania faktury. Fiskus zaakceptował wydatek, bo w opisie sprawy pojawiła się funkcja ochronna, gospodarcza racjonalność i dokumentacja. Bez tego robi się już znacznie mniej zabawnie, a znacznie bardziej ryzykownie.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi
Kliknij by przejść do artykułu