- Bezprawnik -
- Państwo -
- Likwidacja abonamentu RTV znowu odwołana. Polacy nadal będą musieli płacić
Likwidacja abonamentu RTV znowu odwołana. Polacy nadal będą musieli płacić
Jak długo można likwidować abonament RTV? Bardzo długo, jeśli chce się to zrobić w ramach dużej ustawy medialnej, której teraz rząd najwyraźniej wcale nie chce przyjąć. Tym razem nie chodzi już o grę na czas, ale o odłożenie planów na przysłowiowe „święte nigdy".
Ile jeszcze będziemy musieli się męczyć z podatkiem od posiadania radia lub telewizora?
Podatek, od którego Polacy uchylają się najskuteczniej
Abonament RTV nie jest może daniną równie skomplikowaną jak VAT ani nawet tak bezsensowną jak podatek od posiadania psa. Spośród wszystkich podatków i opłat obowiązujących w Polsce nie sposób jednak wskazać innej, od której Polacy tak skutecznie by się uchylali.
Powodów jest całkiem sporo: przede wszystkim niechęć do składania się na upolitycznione media publiczne oraz niezrozumienie, że mamy do czynienia z podatkiem od posiadania radia lub telewizora, a abonament w sieci kablowej wcale nas przed nim nie chroni. Nie pomaga też fakt, że abonament RTV za radio w samochodzie wynosi 104 złote i wielu kierowców w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy.
Nic dziwnego, że politycy już od ćwierćwiecza obiecują nam likwidację abonamentu RTV. Gdybym był nieco bardziej złośliwy, skwitowałbym to nawet klasycznym już „Cóż szkodzi obiecać?". Nie da się bowiem ukryć, że z szumnych zapowiedzi absolutnie nic nie wynika.
Nie ma ustawy medialnej, nie ma też likwidacji abonamentu RTV
Tym razem miało być inaczej. Po ośmiu latach siermiężnej propagandy uprawianej na zlecenie polityków w TVP pojawiła się silna potrzeba uporządkowania spraw związanych z mediami publicznymi. Nie było oczywiście mowy o ich likwidacji. Odpolitycznienie również wyszło w najlepszym wypadku tak sobie.
Po raz kolejny pojawiła się obietnica pozbycia się tego podatku i zastąpienia go bardziej rozsądnym sposobem finansowania TVP i Polskiego Radia. Czasem była mowa o subwencjonowaniu mediów publicznych bezpośrednio z budżetu, czasem w narracji dominowała nowa opłata audiowizualna. Scenariusz, w którym abonament RTV znika, ale zapłacisz więcej, a nowa opłata dopadnie każdego, przez długi czas wydawał się najbardziej prawdopodobny.
Lata mijają. Abonament RTV ma już wyższe stawki na 2027 rok. Potrzeba jego zniesienia stała się tym pilniejsza, że wyrok NSA z 2023 roku wprowadził rozszerzającą wykładnię przedmiotu opodatkowania, w wyniku czego w teorii powinniśmy odprowadzać abonament na przykład za smartfony i tablety. Wątpliwości budzi choćby to, jak traktować smartfon w biurze, a abonament RTV Poczta Polska liczy na to, że tego nie wiesz. Tymczasem zmian jak nie było, tak nie ma. Prawdopodobnie ich nie będzie.
A nie mówiłem, że jedna duża ustawa to naprawdę zły pomysł?
Stawiałem już taką tezę na łamach Bezprawnika. Tym razem jednak nie chodzi o moje czarnowidztwo. W czwartek 16 lipca Onet opublikował relację Kamila Dzióbki, w myśl której premier Donald Tusk miał zdecydować o rezygnacji z procedowania w Sejmie rządowego projektu ustawy medialnej.
Powód? Szef rządu boi się, że ustawa w trakcie prac parlamentarnych zostanie zmodyfikowana w taki sposób, by odpowiadała preferencjom prezydenta Karola Nawrockiego. W rezultacie miałoby się to skończyć powrotem TVP będącej pierwowzorem partyjnych prawicowych telewizji. Takie podejście wynika z kolei z braku zaufania do nieprzewidywalnych koalicjantów.
Ktoś mógłby w tym momencie spytać: co nas to właściwie obchodzi? Ot, politycy zajmują się sobą nawzajem, jak zwykle. Problem w tym, że likwidacja abonamentu RTV miała być ważną składową właśnie ustawy medialnej.
Podobno prowizorka trzyma najdłużej – także w legislacji
Pomysł uregulowania wszystkich spraw związanych z mediami publicznymi na pierwszy rzut oka wydaje się w pełni racjonalny. Za jednym zamachem załatwilibyśmy zarówno problemy natury ustrojowej, jak i kwestię finansowania TVP i Polskiego Radia.
Takie rozumowanie ma jednak dwa istotne mankamenty. Przede wszystkim stworzenie jednej dużej ustawy trwa zauważalnie dłużej niż przygotowanie kilku „punktowych" aktów prawnych. Jakby tego było mało, zawetowanie całej kompleksowej ustawy przekreśla całą jej zawartość, która wcale nie musi być związana z przyczyną prezydenckiej decyzji.
Właśnie stąd wziął się mój sceptycyzm dotyczący likwidacji abonamentu za pomocą dużej ustawy medialnej. Nie byłaby to pierwsza taka wielka reforma, która nie wyszła.
Z drugiej strony mamy podzielenie implementacji dyrektywy równościowej na mniejsze kawałki, które sprawiło, że część rozwiązań już obowiązuje. Nie byłbym sobą, gdybym nie wytknął, że wdrożono te najmniej istotne, ale nie jestem równocześnie w stanie zaprzeczyć, że coś tam jednak skutecznie przyjęto.
Jest jeden prosty sposób na zrealizowanie obietnicy: wystarczy przestać kombinować
Rozwiązanie problemu wydaje się proste. Rozumiem, dlaczego premier nie chce ryzykować. Dlatego rządzący powinni przygotować nowelizację, która zajmie się wyłącznie likwidacją abonamentu RTV i finansowaniem ustawy medialnej „po nowemu". Osobiście preferuję mimo wszystko opłatę audiowizualną, ale coroczna subwencja budżetowa też może być.
Trudno sobie wyobrazić zawarcie w takiej ustawie rozwiązań, które miałyby jakoś szczególnie ułatwić życie politycznym adwersarzom obecnego rządu. Równocześnie abonamentu RTV nie da się obronić, a więc nie da się też uzasadnić weta w taki sposób, by argumentacja kogokolwiek przekonała. No, chyba że rządzący chcieliby zawrzeć w niej jakąś wrzutkę, co z całego serca szczerze odradzam.
Dopóki nic się nie zmieni, warto pamiętać, że rejestracja w urzędzie pozwoli zaoszczędzić w 2027 roku 414 złotych i nie płacić abonamentu RTV.










