„Z nieskrywaną satysfakcją aplikuję" – czyli jak list motywacyjny zamienił się w farsę
List motywacyjny jest traktowany jak rekrutacyjna formalność, tyle że często to droga donikąd. Masowa produkcja fałszywie emocjonalnych elaboratów, w których kandydaci deklarują miłość do firmy, o której istnieniu rano nie mieli jeszcze pojęcia, jest bez sensu. Po co zmuszać ludzi do podlizywania się przyszłemu szefowi?

Przesadne deklaracje nie oddają rzeczywistych motywacji ani kompetencji osoby aplikującej, a jedynie pokazują zdolność do kopiowania gotowych formułek. Mimo to wiele firm nadal wymaga listów motywacyjnych.
Twój list motywacyjny czasami najpierw przeczyta maszyna zamiast człowieka
Szacuje się, że rekruter poświęca średnio od 6 do 10 sekund na pierwszy przegląd aplikacji, a w przypadku rozbudowanej selekcji nawet mniej. W tym czasie musi zobaczyć CV i – teoretycznie – list motywacyjny. Matematyka jest bezlitosna: przy 500 zgłoszeniach oznaczałoby to wiele godzin czytania, a na to mało kto może sobie pozwolić przy natłoku innych obowiązków. Warto zresztą wiedzieć, co tak naprawdę może dyskwalifikować podczas rekrutacji – i nie jest to bynajmniej brak listu motywacyjnego.
W tle działa mechanizm ATS wyszukujący słowa kluczowe zaczerpnięte z ogłoszenia o pracę, przez co CV i list motywacyjny powinny być przede wszystkim zbiorem fraz, które polubi algorytm. To ironia, że dokument stworzony przez kogoś w celu pokazania swojej osobowości najpierw, w przypadku rozległych rekrutacji, czyta zobojętniała maszyna. I to ona przeprowadza wstępny odsiew.
Za sztywnymi i utartymi formułkami skrywa się człowiek po prostu chcący dostać pracę
List motywacyjny to osobliwy rezerwat językowy. Zwroty, które w codziennej komunikacji brzmiałyby jak wystąpienie do rodziny królewskiej, w rekrutacji uchodzą za standard. „Z nieskrywaną satysfakcją aplikuję..." w tłumaczeniu na język polski oznacza: „szukam pracy i podobno płacą u was na czas". „Jestem głęboko zmotywowany do podjęcia wyzwań..." to po prostu: „dajcie mi laptopa i kawę, a zrobię, co trzeba". A „mam rozległe doświadczenie w obszarze..." to eleganckie zaklęcie na prozaiczne: „znam się na rzeczy, więc pewnie się przydam".
Autentyczność jest w ogłoszeniu deklarowana jako wartość, ale ostatecznie przeważnie nagradza się styl maksymalnie urzędowy, sformalizowany i przewidywalny. Przez to większość dokumentów wygląda identycznie – kandydaci korzystają z szablonów, generatorów albo poradników. Warto przypomnieć, czego nie wpisywać do CV, bo te same grzechy – koloryzowanie, nadmierna ilość szczegółów i kopiowanie formułek – dotyczą również listów motywacyjnych. Ryzyko bycia sobą nie opłaca się w korporacyjnym porządku przy pracodawcy chcącym za wszelką cenę udowodnić swoją wyższość i silącego się na często sztuczny profesjonalizm.
Zamiast docenić kreatywność i indywidualny styl w liście motywacyjnym, stereotypowy zwierzchnik natychmiast go zignoruje, uznając autora za osobę niepoważną. Liczy się bezpieczne, nudne podejście, a nie pomysłowość połączona z naturalną ekspresją. Tymczasem to właśnie twórcze nastawienie powinno być priorytetyzowane.
Wyreżyserowana autoprezentacja nie ma przełożenia na jakość pracownika
List motywacyjny, zamiast bycia pomostem między człowiekiem a firmą, stał się kolejnym formularzem do wypełnienia. Zmusza do wyreżyserowanej formy autoprezentacji, która nic konkretnego nie mówi o człowieku. Ktoś niebędący mistrzem PR-u i nieumiejący wstrzelić się w schemat może być przecież świetnym pracownikiem. Tyle że nie będzie w stanie tego udowodnić, ponieważ rekrutacyjna otoczka pozbędzie się go już na starcie. Nie bez powodu coraz głośniej mówi się o tym, że nie wszystkie pytania na rozmowie kwalifikacyjnej są dozwolone – bo cały proces selekcji powinien skupiać się na kompetencjach, a nie na zdolności udawania kogoś, kim się nie jest.
Oczywiście są branże, w których rozbudowana forma aplikacji ma jeszcze sens – tam, gdzie liczy się warsztat pisarski, myślenie strategiczne czy zdolność argumentacji. Problem w tym, że wymóg związany z dołączeniem listu trafia do ogłoszeń na stanowiska, w których praca na co dzień nie ma z takimi umiejętnościami nic wspólnego.
Zdarza się, że pracodawca wymaga listu motywacyjnego na stanowiska w zawodach wykonywanych przede wszystkim z konieczności niż z pasji czy chęci zrealizowania marzeń. Przykładowo pakowacz w zakładzie przemysłowym albo pracownik działu mięsnego raczej pracuje, bo musi – nie kieruje nim nic więcej niż chęć zarobienia pieniędzy. Tymczasem pracodawcy i w takich przypadkach proszą o list. Może niezbyt często, ale jednak nie jest to wykluczone.
List motywacyjny ma sens wtedy, gdy kandydat rzeczywiście chce coś przekazać – rozwinąć życiorys, pokazać determinację, wytłumaczyć przerwy w zatrudnieniu, opisać doświadczenia pasujące do profilu działalności, przedstawić pomysły. Z tej perspektywy list jest wartościowym dodatkiem do CV. Ale najlepiej zadziała, gdy będzie dobrowolny. Narzucanie jego napisania mija się z celem – podobnie jak z niewolnika nie ma pracownika, tak samo wymuszony list, pisany „bo trzeba", niczego nie wniesie. To tylko strata czasu dla firmy i kandydata. I o ile kandydaci bywają bezradni wobec takiej biurokracji, o tyle pracodawcy mogliby zacząć od siebie – choćby od zapewnienia feedbacku po rozmowie kwalifikacyjnej, zamiast wymagać kolejnych dokumentów, po których i tak nikt się nie odezwie.
zobacz więcej:
28.02.2026 15:00, Jakub Bilski
28.02.2026 14:04, Miłosz Magrzyk
28.02.2026 13:18, Joanna Świba

USA i Izrael zaatakowały Iran. Eksplozje w Teheranie, rakiety lecą na Izrael i bazy w Zatoce Perskiej
28.02.2026 13:04, Mariusz Lewandowski
28.02.2026 12:11, Marcin Szermański
28.02.2026 11:37, Miłosz Magrzyk
28.02.2026 11:13, Miłosz Magrzyk
28.02.2026 10:11, Rafał Chabasiński
28.02.2026 9:33, Rafał Chabasiński
28.02.2026 9:00, Mariusz Lewandowski
28.02.2026 8:26, Rafał Chabasiński
28.02.2026 7:42, Jerzy Wilczek
28.02.2026 6:04, Marcin Szermański
28.02.2026 4:35, Marcin Szermański

Minister Żurek nie pójdzie do sądu w sprawie pieszej, która śmiała wejść na pasy. Nie wiem czemu robi z tego akt heroizmu
27.02.2026 16:03, Jakub Kralka
27.02.2026 15:27, Marcin Szermański
27.02.2026 14:45, Rafał Chabasiński
27.02.2026 13:19, Marek Śmigielski

Zastrzegłeś PESEL w mObywatelu? Jeśli zechcesz wypłacić z banku więcej niż ta kwota, zablokują cię na 12 godzin
27.02.2026 12:09, Aleksandra Smusz
27.02.2026 11:32, Mateusz Krakowski
27.02.2026 10:47, Edyta Wara-Wąsowska
27.02.2026 10:13, Mateusz Krakowski
27.02.2026 9:32, Piotr Janus
27.02.2026 8:51, Marcin Szermański
27.02.2026 8:17, Marek Śmigielski


























