- Bezprawnik -
- Firma -
- Najtańszy wygrywa, choć po pięciu latach wychodzi najdrożej. Rzecznik MŚP chce skończyć z tą fikcją
Najtańszy wygrywa, choć po pięciu latach wychodzi najdrożej. Rzecznik MŚP chce skończyć z tą fikcją
Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Agnieszka Majewska chce, żeby w przetargach publicznych mniej liczyła się sama cena, a urzędnik nie bał się wybrać droższej, ale rozsądniejszej oferty. Proponuje też nowy miernik, który ma pokazać, ile pieniędzy z kontraktu naprawdę zostaje w Polsce. Pomysły trafiły do premiera, ministra finansów i gospodarki, ministra aktywów państwowych oraz prezes Urzędu Zamówień Publicznych. Na razie to wyłącznie postulaty, a nie projekt ustawy.
Dlaczego mała firma przegrywa przetargi ceną
Zamawiający chętnie piszą o jakości, a potem i tak wygrywa najtańszy. Latem głośno było o przetargu Gaz-Systemu na rury stalowe, opisanym przez portal wnp.pl. Jedynym kryterium była cena, a polskie konsorcjum przegrało z firmą z kapitałem tureckim o mniej niż 200 tys. zł, czyli o 0,75 proc. wartości oferty.
Problem nie leży w tym, że prawo zakazuje innych kryteriów. Prawo zamówień publicznych od lat pozwala oceniać jakość, serwis czy koszt w całym cyklu życia produktu (art. 245 Pzp). Art. 246 Pzp stanowi, że jednostki sektora finansów publicznych i państwowe jednostki organizacyjne bez osobowości prawnej co do zasady nie mogą dawać cenie wagi większej niż 60 proc. Tyle że furtka jest szeroka. Wystarczy w opisie przedmiotu zamówienia określić wymagania jakościowe dla głównych elementów i cena znów może rozstrzygać sama. Spółek Skarbu Państwa ten limit w ogóle nie dotyczy.
Strach przed kontrolą zamiast rachunku ekonomicznego
Kryteria oceny ofert to obszar, za który kierownik jednostki czy członek komisji przetargowej może odpowiadać osobiście. Art. 17 ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych wymienia określenie kryteriów oceny ofert wśród czynności, przy których naruszenie przepisów o zamówieniach jest deliktem. Najniższą cenę obroni się przed każdym kontrolerem. Punkty za „dostępność części zamiennych” już niekoniecznie.
Krzysztof Traczyk, dyrektor generalny Biura Rzecznika MŚP, ujął to w komentarzu do wystąpienia tak: „Najniższa cena zakupu stanowi jedynie część rzeczywistego kosztu zamówienia.” I dalej: „Tymczasem obecne regulacje skłaniają osoby odpowiedzialne za zamówienia do wyboru rozwiązań najłatwiejszych do uzasadnienia podczas kontroli.”
Co proponuje Rzecznik MŚP w sprawie kryteriów pozacenowych
- Szersze stosowanie kryteriów jakościowych, środowiskowych i kosztu całego cyklu życia, w tym kosztów eksploatacji, dostępności części zamiennych, czasu reakcji serwisu i bezpieczeństwa cyfrowego.
- Ograniczenie odpowiedzialności zamawiającego za dobór kryteriów do sytuacji, w których rażąco naruszają one Pzp albo powodują szkodę w finansach publicznych.
- Wskaźnik Realnej Retencji Kapitału (WRRK), który miałby mierzyć, jaka część wydanych pieniędzy faktycznie zasila krajową gospodarkę.
Najwięcej sensu ma moim zdaniem punkt drugi. Bez niego urzędnik dalej będzie wybierał to, co bezpieczne dla niego, a nie korzystne dla budżetu. Złagodzenie odpowiedzialności do rażących naruszeń nie oznacza bezkarności. Nadal karalne byłoby ustawianie kryteriów pod konkretnego wykonawcę, a metody ustawiania przetargów znamy w Polsce aż za dobrze. Większa swoboda zamawiającego oznacza też więcej miejsca na kryteria szyte na miarę i tego ryzyka nie da się pominąć.
Wskaźnik Realnej Retencji Kapitału, czyli ile pieniędzy zostaje w kraju
WRRK ma mieć charakter wyłącznie sprawozdawczy. Nie wpływałby na punktację ofert, tylko pokazywał po fakcie, czy kontrakt napędził polską gospodarkę. Podstawą obliczeń miałyby być dane o przepływach finansowych, zatrudnieniu i rozliczeniach podatkowych, czerpane między innymi z dokumentacji wykonawców i rejestrów publicznych.
Jak mówi Traczyk, „Sama polska siedziba wykonawcy daje ograniczoną wiedzę o gospodarczym znaczeniu kontraktu.” To ta sama logika, którą znamy z handlu, gdzie kupuj co polskie na paragonie nie musi oznaczać polskiego właściciela. W dyskusji o tym, jak działa patriotyzm konsumencki, od dawna liczy się raczej to, gdzie płacone są podatki i gdzie trafia zysk.
Nowe papiery dla wykonawców
Tu mam jednak największe wątpliwości. Skoro wskaźnik ma bazować na dokumentacji wykonawców, ktoś te dane będzie musiał przygotować. Duży wykonawca ma od tego dział, mała firma budowlana już nie. Jeśli WRRK skończy się kolejnym formularzem o strukturze podwykonawców i zatrudnieniu, to MŚP, w których imieniu występuje Rzecznik, zapłacą za niego najwięcej. Temat biurokracja w Polsce wraca przy każdej takiej inicjatywie i nie bez powodu.
Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Miliardy na stole. Czy polskie firmy w pełni korzystają z zamówień publicznych?” 72 proc. prywatnych firm przemysłowo-usługowych nie złożyło oferty w przetargu i nawet tego nie rozważało. Co najmniej jedną ofertę w 2025 r. złożyło tylko 13 proc. firm. Wśród barier badani wskazywali m.in. skomplikowane procedury, więc dokładanie sprawozdawczości raczej nie pomoże.
Local content a prawo UE i stan prac rządu
Rzecznik zastrzega, że wskaźnik ma pozostać poza oceną ofert właśnie po to, by nie zderzyć się z unijną zasadą równego traktowania wykonawców. Unijne dyrektywy zamówieniowe nie pozwalają faworyzować firmy tylko dlatego, że jest polska. Twarde narzędzia Pzp są wąskie, jak wykluczanie z zamówień publicznych w ustawowych przypadkach czy odrzucanie ofert wykonawców z państw trzecich, które nie mają z UE umowy o dostępie do rynku zamówień.
A co z rządowym local content? W marcu Rada Ministrów przyjęła Politykę Zakupową Państwa na lata 2026-2029, a w czerwcu premier podpisał rekomendację „Dobre praktyki” dla spółek Skarbu Państwa. Jak odnotowało Prawo.pl, ten dokument nie jest prawem i nie nakłada obowiązków. Projektu nowelizacji Pzp wprowadzającej local content nie udało mi się znaleźć. Wystąpienie Rzecznika ma dopiero zainicjować międzyresortową dyskusję.
Co to oznacza dla przedsiębiorców startujących w przetargach
Dziś nic się nie zmienia. Przepisy pozostają te same. Firmy konkurujące jakością mogą jednak korzystać z obecnych narzędzi. Warto zadawać pytania do SWZ i sugerować zamawiającemu kryteria serwisowe albo kosztowe, a przy kryterium wyłącznie cenowym sprawdzić, czy opis przedmiotu zamówienia rzeczywiście zawiera wymagania jakościowe, które pozwalają odejść od limitu 60 proc.
Kierunek zaproponowany przez Rzecznika uważam za dobry. Najtańsza oferta bywa najdroższa po pięciu latach eksploatacji i każdy przedsiębiorca to wie. Pod warunkiem, że reforma kryteriów i odpowiedzialności przyjdzie przed nowymi obowiązkami raportowymi.










