1. Bezprawnik -
  2. Edukacja -
  3. Minimalna temperatura w szkole jest, maksymalnej nie ma. Tak prawo zostawia dzieci w 30-stopniowych klasach

Minimalna temperatura w szkole jest, maksymalnej nie ma. Tak prawo zostawia dzieci w 30-stopniowych klasach

W maju i czerwcu, wraz z rosnącymi temperaturami, jak co roku w wielu polskich szkołach termometry w klasach pokazują 27–28°C. Uczniowie siedzą w spoconych ubraniach, z trudem koncentrując się na lekcjach. Nauczyciele walczą z bólem głowy, a dyrektorzy mają związane ręce. Powód? W polskim prawie oświatowym nadal nie istnieje górna granica temperatury, powyżej której zajęcia muszą być automatycznie skracane lub odwoływane. To jedna z najbardziej absurdalnych luk prawnych w polskiej edukacji.

Piotr Janus30.05.2026 9:23
Edukacja

Minimalna temperatura w szkole jest, maksymalnej brak

Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie bezpieczeństwa i higieny w szkołach i placówkach oświatowych z 4 września 2020 r., w pomieszczeniach, gdzie odbywają się zajęcia, musi być co najmniej 18°C. Jest to jedyna precyzyjna wartość temperaturowa. Nie ma natomiast żadnego przepisu, który mówiłby, co w sytuacji, gdy jest powyżej 28°C, 30°C czy 32°C.

Decyzja w tej sprawie należy wyłącznie do dyrektora szkoły, który „może” (a nie „musi”) podjąć działania, jeśli uzna, że wysokie temperatury zagrażają zdrowiu uczniów. W praktyce oznacza to, że w jednych szkołach przy 28°C dyrektor ogłasza „lekki dzień” i skraca lekcje do 30 minut, a w innych zajęcia toczą się normalnie, jakby nic się nie działo. Dyrektor szkoły może również zawiesić zajęcia na czas określony, ale nie może podjąć takiej decyzji samodzielnie. Wymaga to zgody organu prowadzącego, czyli najczęściej gminy albo powiatu. Musi również o tym fakcie zawiadomić lokalnego Kuratora Oświaty.

Realia gorących klas: 30°C w salach bez klimatyzacji

W budynkach często jeszcze z wielkiej płyty, bez klimatyzacji i z kiepską wentylacją, temperatura na ostatnich piętrach potrafi przekraczać 30°C. Okna wychodzące na południe działają jak szklarnie. Na lekcjach matematyki czy historii dzieci mdleją, robią się apatyczne, bolą je głowy, a poziom koncentracji spada dramatycznie. Rodzice coraz częściej zgłaszają, że dzieci wracają z bolącymi głowami, odwodnione, rozdrażnione. Nauczyciele przyznają w prywatnych rozmowach, że w takich warunkach trudno wymagać czegokolwiek zarówno od uczniów, jak i od siebie.

Wpływ wysokich temperatur na zdrowie i koncentrację uczniów

Lekarze i psycholodzy nie mają wątpliwości, że długotrwałe przebywanie w temperaturze powyżej 28–30°C negatywnie wpływa na zdolności poznawcze, szczególnie u dzieci. Zmniejsza się pamięć robocza, rośnie zmęczenie, spada motywacja. U dzieci z astmą, alergiami czy chorobami neurologicznymi sytuacja jest jeszcze poważniejsza. Mimo to polskie prawo traktuje upał w szkole jak drobną niedogodność, a nie realne zagrożenie zdrowia.

Pracownik chroniony lepiej niż uczeń? Porównanie z prawem pracy

Warto przypomnieć, że w przypadku miejsc pracy już od kilku lat trwają prace nad regulacjami dotyczącymi wysokich temperatur. Podczas upałów pracodawca ma obowiązek zapewnić dodatkowe przerwy i zimne napoje, a w razie potrzeby może wprowadzić skrócony czas pracy w upały. W transporcie, budownictwie czy magazynach istnieją już wytyczne BHP, a sama temperatura w pracy jest przedmiotem coraz bardziej szczegółowych przepisów. W szkołach nadal cisza.

Spotykamy się ze swoistym paradoksem, że dorosły pracownik przy taśmie produkcyjnej jest lepiej chroniony przed upałem niż dziecko siedzące na lekcji polskiego.

Co szkoły robią podczas upałów już teraz?

Dyrektorzy, którzy mają „związane przepisami ręce”, często decydują się na skrócone lekcje z powodu upału do 30–40 minut. Przenoszą zajęcia na zewnątrz, w zacienione i przewiewne miejsca. Zalecają prowadzenie godzin wychowawczych zamiast normalnych lekcji. Niestety wiele szkół boi się takich decyzji, ponieważ obawia się zarzutów o „obniżanie poziomu nauczania” lub problemów z realizacją podstawy programowej. Ponadto obiektywnie należy stwierdzić, że są to tylko półśrodki, które nie rozwiązują problemu.

Czas na jasne przepisy o maksymalnej temperaturze w szkole

Ministerstwo Edukacji Narodowej co roku, po fali upałów i petycjach rodziców, zapowiada prace nad nowymi regulacjami dotyczącymi warunków sanitarnych w szkołach. Pojawiają się głosy, by wprowadzić jasną granicę — tak jak przy minimalnych temperaturach — po której przekroczeniu zajęcia powinny być automatycznie modyfikowane lub skracane. Podobnie zresztą jak w toczącej się od lat dyskusji o tym, jaka powinna być prawnie dopuszczalna maksymalna temperatura w pracy. Na razie jednak są to tylko zapowiedzi.

Brak precyzyjnych przepisów dotyczących maksymalnej temperatury w szkołach to nie tylko niedopatrzenie legislacyjne, ale lekceważenie zdrowia i komfortu setek tysięcy dzieci oraz nauczycieli. W momencie, gdy minimalna temperatura jest ściśle określona, brak górnego limitu wydaje się absurdalny i lekceważący wobec najmłodszych. Czas przestać udawać, że upał w klasie to tylko „trudniejsze warunki” — to realny problem, który wymaga jasnych, obowiązujących zasad. Zarówno dzieci, jak i nauczyciele zasługują na to, by w szkole mogli się skupić, a nie walczyć z temperaturą.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi