- Bezprawnik -
- Edukacja -
- Media Expert wraca z dużymi rabatami za świadectwo szkolne. Może nawet Rzecznik Praw Dziecka będzie zadowolona
Media Expert wraca z dużymi rabatami za świadectwo szkolne. Może nawet Rzecznik Praw Dziecka będzie zadowolona
Koniec roku szkolnego to w polskim handlu coroczny rytuał: sieci z elektroniką kuszą uczniów rabatami za świadectwo, a Rzecznik Praw Dziecka równie regularnie apeluje, by z tych promocji zrezygnowały. W tym sezonie spór rozegrał się wyjątkowo wyraziście. Mała lodziarnia spod Pszczyny pod naciskiem urzędu zwinęła ćwierćwieczną tradycję darmowych lodów za czerwony pasek. Media Expert nie dał się zastraszyć, choć poszukał pewnego kompromisu i wrócił z akcją „Rabaty za świadectwo" w wersji, która rozbraja sporą część zarzutów o dyskryminację.
„Rabaty za świadectwo" 2026, czyli co realnie oferuje Media Expert
Tegoroczna odsłona promocji rusza 26 czerwca i potrwa do 30 czerwca. Najważniejsza zmiana dotyczy konstrukcji rabatu. Wcześniej upust naliczano przede wszystkim za najlepsze stopnie, co rok w rok dawało urzędowi pretekst do mówienia o „nagradzaniu wyłącznie prymusów". Teraz każdy uczeń, który okaże świadectwo z 2026 roku, dostaje 20 zł rabatu na starcie, niezależnie od ocen. Dopiero do tego dokłada się 5 zł za każdą ocenę bardzo dobrą i 6 zł za każdą ocenę celującą.
Dodatkowe złotówki przewidziano także za bardzo dobrą lub wzorową ocenę z zachowania, która sama w sobie od lat bywa przedmiotem osobnej dyskusji. Łączna wartość rabatu może sięgnąć 200 zł, a warunkiem skorzystania z promocji są jednorazowe zakupy produktów objętych akcją za co najmniej 300 zł oraz posiadanie karty klienta w aplikacji sieci. Z oferty można skorzystać zarówno w salonach stacjonarnych, jak i przez MediaExpert.pl lub aplikację mobilną, z odbiorem i płatnością w wybranym sklepie. Jedno świadectwo działa tylko raz, a akcja obejmuje świadectwa ukończenia klas szkół podstawowych i ponadpodstawowych wystawione w tym roku.
Drobna zmiana w nazwie, duża zmiana w wymowie
W poprzednich latach hasło reklamowe brzmiało dosadnie, a o tym, jak akcja Media Expert płacimy za oceny kończyła się rozczarowaniem części rodziców liczących na to, że sklep „tak po prostu" wypłaci im pieniądze za piątki, pisaliśmy już wcześniej. Tegoroczne „Rabaty za świadectwo" przesuwają akcent z samego stopnia na fakt ukończenia roku.
Rzecznik prasowy sieci Michał Mystkowski tłumaczy zmianę w komentarzu następująco:
„Koniec roku szkolnego to dla wielu dzieci i nastolatków czas dumy z osiągniętych wyników, a dla rodziców okazja do docenienia ich całorocznego wysiłku. »Rabaty za świadectwo« to akcja, choć nieco zmodyfikowana względem lat ubiegłych, łącząca te emocje z możliwością skorzystania z atrakcyjnych promocji. Cieszymy się, że ponownie możemy nagrodzić uczniów i wspólnie z nimi rozpocząć wakacje".
Rzecznik Praw Dziecka kontra rabaty za oceny. Geneza sporu
Stanowisko urzędu nie jest nowe. Monika Horna-Cieślak od 2024 roku apeluje do sieci handlowych o rezygnację z promocji uzależniających wysokość rabatu od ocen, argumentując, że tego typu kampanie naruszają prawa konsumenckie oraz nie sprzyjają realizacji Konwencji o prawach dziecka i Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W ślad za apelami poszły twardsze kroki. W lipcu 2025 roku rzeczniczka skierowała do Rady Reklamy formalną skargę: „Składam skargę na reklamę sieci handlowej Media Expert poświęconą akcji promocyjnej »Płacimy za oceny« wyemitowaną przez środki masowego przekazu w dniach 26 i 27 czerwca 2025 r. oraz wnoszę o zajęcie stanowiska przez Radę w tej sprawie i stwierdzenie, iż akcja promocyjna naruszyła m.in. przepisy prawa odnoszące się do zakazu dyskryminacji, w szczególności w kontekście praw dziecka i społecznego oddziaływania marketingu".
Komisja Etyki Reklamy w grudniu 2025 roku przyznała urzędowi rację, uznając akcję za niezgodną z zasadami etyki, a w kwietniu 2026 roku Rada Reklamy podtrzymała to stanowisko. Tyle że, co kluczowe z punktu widzenia czytelnika, orzeczenia te nie mają mocy prawnej. Komisja Etyki Reklamy to organ samoregulacji branży, a nie sąd. Żaden wyrok ani decyzja UOKiK nie przesądziły dotąd, że rabat za dobre świadectwo jest w Polsce nielegalny. Sam Rzecznik Praw Dziecka również nie dysponuje narzędziami, by cokolwiek przedsiębiorcom zakazać. Pozostają apele, pisma i orzeczenia o charakterze moralnym.
Warto też zauważyć, że tego typu akcje - zupełnie inaczej niż urzędy - interpretuje opinia publiczna. Internauci w komentarzach masowo stają po stronie organizujących promocje i irytują się tym, że same instytucje państwowe zachęcają do równania w dół. Na Rzecznik Praw Dziecka po sytuacji z lodziarnią praktycznie nie zostawiono suchej nitki.
Lody w Pszczynie, czyli jak gałka lodów urosła do ogólnopolskiej afery
Najgłośniejszą ofiarą tej presji nie okazała się jednak wielka sieć, lecz rodzinna „Lodziarnia Pod Dębem" w Pszczynie. Po 25 latach rozdawania darmowych lodów uczniom ze świadectwem z czerwonym paskiem właściciele otrzymali pismo z Biura Rzecznika Praw Dziecka i z bólem serca poinformowali w mediach społecznościowych o zakończeniu tradycji. Sprawa wywołała ogólnopolską burzę i lawinę komentarzy, w której obronie lokalu stanęli mieszkańcy i samorządowcy.
Radny Rady Miejskiej w Pszczynie Jacek Granda ujął to celnie: „Lody za świadectwo z paskiem to nie system oceniania, nie ranking, nie presja. To życzliwy gest przedsiębiorcy, który od dwóch dekad buduje klimat miejsca i relacje z mieszkańcami". Sama rzeczniczka, odnosząc się do krytyki w rozmowie z reporterem Polsat News, broniła interwencji słowami: „My po prostu zwracamy uwagę na to, że wartość człowieka definiuje jego serce".
Zestawienie obu historii jest wymowne. Niewielka lodziarnia, dla której pismo z Warszawy oznaczało realne ryzyko wizerunkowe i prawne, ustąpiła. Duża sieć, dysponująca działem prawnym i odpornością na presję, nie tylko utrzymała akcję, ale przeprojektowała ją tak, by trudniej było zarzucić jej wykluczanie kogokolwiek.
Dlaczego decyzja Media Expert wygląda na rozsądną?
Z perspektywy konsumenckiej tegoroczny ruch sieci broni się sam. Skoro 20 zł trafia do każdego ucznia, który zda do następnej klasy i pokaże świadectwo, kluczowy argument o „dzieleniu dzieci na lepsze i gorsze" wyraźnie traci na sile. Wykluczony nie zostaje nikt, kto ukończył rok (chyba, że pani RPD za chwilę ruszy z kampanią broniącą praw osób, które nie zdały do następnej klasy), a dodatki za najwyższe stopnie są premią, nie warunkiem wstępu. To rozwiązanie bliskie temu, do czego sam urząd zachęcał, sygnalizując, że już sama promocja do kolejnej klasy jest sukcesem wartym docenienia.
Pozostaje też pytanie o granice ingerencji państwa w działalność gospodarczą. To samo napięcie między wolnością przedsiębiorcy a ochroną najmłodszych wraca w innych sporach, choćby wtedy, gdy pojawiają się dzieci z zakazem wstępu do restauracji. Trudno też mówić o jednostkowym ekscesie jednej sieci, skoro podobne rabaty za dobre oceny od lat oferują kolejni gracze rynku, od Media Marktu po lokalne punkty usługowe.
Nie znaczy to, że racja leży w całości po jednej stronie. Czerwony pasek i całe świadectwo z paskiem to konstrukcja, którą można sensownie krytykować, a troska o dzieci, które z przyczyn od siebie niezależnych nie osiągają najwyższych wyników, jest jak najbardziej uzasadniona. Rzecz w proporcjach. Jak w rozmowie ze „Strefą Edukacji" oceniła psycholożka dr Monika Boberska z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu, w całej sprawie „uwaga została skierowana na problem raczej symboliczny niż realny", podczas gdy poważne wyzwania, jak kryzysy psychiczne, przeciążenie stresem czy przemoc rówieśnicza, leżą zupełnie gdzie indziej.
I to jest sedno. Bogaty i potężny Media Expert, modyfikując akcję zamiast ją kasować, pokazał, że da się pogodzić marketing końca roku z wrażliwością na zarzuty urzędu. Lodziarnia z Pszczyny takiej możliwości nie dostała, bo prościej było ją po prostu wystraszyć.
zobacz więcej:
