1. Bezprawnik -
  2. Firma -
  3. Wiem, że to drobiazg, ale numer rachunku potrafi zirytować co miesiąc. Firmy łatwo mogą to naprawić

Wiem, że to drobiazg, ale numer rachunku potrafi zirytować co miesiąc. Firmy łatwo mogą to naprawić

Im szybciej i łatwiej klient będzie mógł zapłacić należność, tym lepiej dla wszystkich zainteresowanych stron. Usługodawcy bardzo często proszą o wpisanie w tytule przelewu numeru faktury albo rachunku. Niespójna numeracja czyni jednak tę prostą czynność zwyczajnie irytującą.

Numerowanie rachunków to ważniejsza sprawa, niż się wydaje

Model subskrypcyjny stał się niezwykle popularny. Cóż może być lepszego od klienta, który wykupuje usługę albo dostawę towarów na dłuższy czas i płaci nam za nią każdego miesiąca? Nie da się przy tym ukryć, że przed Netflixem i dietą pudełkową były domowe rachunki za media.

Comiesięczny rachunek wydaje się czymś trywialnym. Wysyłamy klientowi dokument z konkretną kwotą i danymi do zapłaty, a on wykonuje przelew. Wydawać by się mogło, że nie ma nic łatwiejszego. Okazuje się jednak, że nawet skromna prośba o umieszczenie w tytule numeru wystawionego dokumentu może przysporzyć naszemu klientowi problemów. Winne są niespójne numery faktur i rachunków.

W przypadku relacji biznesowych nie musimy się tym zbytnio przejmować. Nasz kontrahent zapewne jest podmiotem równie profesjonalnym jak my. Zupełnie inaczej wygląda przypadek konsumentów. Dla przeciętnego Kowalskiego wygoda stanowi zaskakująco istotną kwestię.

Numeracja rachunków w myORLEN i w Play – dwie różne filozofie

Dla unaocznienia istoty problemu pozwolę sobie posłużyć się przykładami dwóch znanych marek, które stosują zupełnie odmienną filozofię. Z jednej strony mamy Orlen, który swego czasu przejął PGNiG. Obecnie to spółka myORLEN wystawia faktury za gaz i przyjmuje za nie pieniądze.

Nie domaga się ona jakoś przesadnie wpisywania numerów dokumentu do tytułu przelewu. Podpowiada za to wygodne rozwiązanie w postaci stałego polecenia zapłaty. Jeżeli już otrzymujemy rachunek, to jego numer zawsze składa się z tego samego numeru klienta, zmiennych odpowiadających za miesiąc i rok oraz symbolu danego dokumentu. Na przykład: P/1234567/0001/26.

Play dla odmiany stosuje nieco inny schemat, który jest podobny jedynie na pierwszy rzut oka. Typowy rachunek przysłany konsumentowi przez sieć będzie miał numer w rodzaju F/12345678/01/26. Tym razem drugi człon numeru jest przypisany dokumentowi, a nie klientowi. Zmienia się więc z każdym kolejnym rachunkiem.

Jak konsument płaci rachunki i dlaczego numer w tytule przelewu ma znaczenie

Ktoś mógłby w tym momencie spytać: w czym właściwie tkwi problem? Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, musimy spojrzeć na sprawę z punktu widzenia typowego polskiego konsumenta.

Nie korzysta on ze stałego polecenia zapłaty w banku, ponieważ woli sam wybrać moment opłacenia rachunku. Najczęściej jest on ściśle powiązany z dniem wypłaty. Niekiedy w grę wchodzą także trudne wybory co do tego, w jakiej kolejności ureguluje domowe zobowiązania.

Prawdopodobnie nie wybierze bankowości internetowej dostępnej na laptopie albo komputerze stacjonarnym. Aplikacje bankowe na smartfonach są wygodniejsze, a autoryzację można załatwić za pomocą odcisku palca. Podsuwane konsumentom bramki płatnicze odpadają, ponieważ nie są darmowe. Dobry przykład: ZUS wpuścił płatności do aplikacji, każdy przelew kosztuje 55 groszy.

Regulowanie stałych zobowiązań najczęściej sprowadza się do wybrania poprzedniego opłaconego rachunku w historii wykonanych przelewów. Wystarczy wprowadzić właściwą kwotę i zmodyfikować tytuł przelewu. W przypadku Orlenu wystarczy zmiana miesiąca, a do opłacenia faktury od Play trzeba ręcznie wpisywać cały numer. To znaczy: nie trzeba, ale jego kopiowanie z maila do aplikacji bankowej bywa męczące – mniej więcej tak jak powiadomienia reklamowe w aplikacji bankowej.

Nic tak nie buduje resentymentu jak comiesięczne błahostki

Zdaję sobie sprawę z tego, że opisane przeze mnie niedogodności to błahostki. Równocześnie nie lekceważyłbym wpływu takich właśnie drobiazgów na nastawienie klienta do firmy, która najwyraźniej nie ceni sobie jego czasu albo wygody. Może on przeważyć wtedy, gdy klient zaczyna się zastanawiać nad wyborem oferty konkurencji.

Jak temu zaradzić? To bardzo proste: albo stosować konto saldowe i nie domagać się od klienta czegokolwiek w tytule przelewu, albo postawić na stały numer klienta w numeracji.

Na koniec warto wspomnieć o tym, dlaczego słowa „faktura” tym razem używam bardzo oszczędnie. Nie chodzi mi bowiem o faktury ustrukturyzowane wystawiane w KSeF czy nawet mailowe „e-faktury”. Ich numeracja rządzi się swoimi prawami, tak samo zresztą jak data wystawienia faktury w KSeF. Co do zasady nie wystawiamy ich też konsumentom. Podatkowy aspekt sprawy nie ma więc większego znaczenia dla ewentualnych usprawnień w kontakcie z klientem.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover