- Bezprawnik -
- Prawo -
- Dwa wyroki w ogóle nie istniały. NSA drugi raz w tym roku przyłapał pełnomocnika na pisaniu z AI
Dwa wyroki w ogóle nie istniały. NSA drugi raz w tym roku przyłapał pełnomocnika na pisaniu z AI
Sygnatura, data, krótka teza i zgrabne zdanie z uzasadnienia. Tak wygląda orzeczenie, które podaje czatbot zapytany o prawo, i tak samo wygląda orzeczenie, które nigdy nie zapadło. Naczelny Sąd Administracyjny w 2026 r. co najmniej dwa razy musiał wytknąć zawodowym pełnomocnikom, że ich pisma opierają się na wyrokach przekręconych albo zmyślonych przez sztuczną inteligencję.
Problem nie dotyczy już tylko amerykańskich sal sądowych, o których głośno było w 2023 r. Wtedy w sprawie Mata przeciwko Avianca nowojorski sąd ukarał prawników grzywną w wysokości 5000 dolarów za powołanie nieistniejących precedensów wygenerowanych przez ChatGPT. Pisaliśmy już, że ChatGPT zmyśla i że w sprawach prawnych takie wpadki potrafią być bolesne. Teraz polskie sądy mają własne przykłady i opisują je w uzasadnieniach.
Zmyślone wyroki w pismach do NSA. Dwie sprawy z 2026 roku
Pierwsza sprawa (sygn. I FZ 104/26) dotyczyła podatnika z Łodzi, który spierał się z fiskusem o VAT. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi odmówił wstrzymania wykonania decyzji, a pełnomocnik złożył zażalenie. Powołał w nim trzy postanowienia NSA, które miały wspierać jego argumentację. Jak relacjonowały m.in. Rzeczpospolita i Infor.pl, NSA w postanowieniu z 23 czerwca 2026 r. ustalił, że żadne z nich nie zawierało przypisanych mu tez, a dotyczyły one innych zagadnień. Sąd uznał, że pismo powstało z pomocą AI, i stwierdził, że „nader krytycznie należy ocenić bezrefleksyjne korzystanie z narzędzi AI przez zawodowego pełnomocnika”. Zażalenie oddalono. Według Infor.pl wartość sporu przekraczała 211 tys. zł.
Druga sprawa jest jeszcze ciekawsza, bo po drugiej stronie stał organ. W wyroku z 31 sierpnia 2026 r. (sygn. I OSK 590/26) NSA rozpatrywał skargę kasacyjną Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Rzeszowie w sprawie zasiłku stałego. Z uzasadnienia wynika, że skarga kasacyjna „w sposób oczywisty została sporządzona z wykorzystaniem narzędzi AI”. Sąd sprawdził siedem powołanych w niej wyroków. Przy dwóch napisał wprost, że „sprawy o takiej sygnaturze akt nie zarejestrowano w Naczelnym Sądzie Administracyjnym”. Pozostałe istniały, ale zapadły w innych terminach, niż podano, i dotyczyły zupełnie innych spraw: odszkodowań za nieruchomości czy przewlekłości postępowania. Jeden z nich wydano dopiero w 2026 r., choć w piśmie datowano go na 2024 r.
NSA zaznaczył, że dostrzega rozwój narzędzi wspierających pracę zawodowych pełnomocników. Dodał jednak, że nie można z nich korzystać bezrefleksyjnie, „z pominięciem jakiejkolwiek weryfikacji wytworzonych w ten sposób treści”. Co znamienne, kolegium częściowo wygrało, bo sąd ocenił argumenty co do meritum. Zmyślone orzecznictwo po prostu pominął.
Dlaczego czatbot podaje nieistniejące sygnatury
Model językowy nie przeszukuje bazy orzeczeń, tylko układa tekst, który brzmi prawdopodobnie. Sygnatura NSA ma przewidywalny format: wydział, symbol, numer i rok. Dla modelu wygenerowanie „I OSK 2831/22” jest równie łatwe jak podanie prawdziwej. Efekt bywa taki, że numer istnieje, ale kryje się pod nim zupełnie inna sprawa, a to trudniej wychwycić niż czysty wymysł. Dlatego od dawna toczy się dyskusja o tym, jak bezpiecznie wprowadzać AI w sądzie, a sądy w innych krajach wydają sędziom zalecenia w tej sprawie. Na Wyspach temat wrócił, gdy dopuszczono wyroki pisane przez sztuczną inteligencję w ograniczonym zakresie, z obowiązkiem sprawdzania każdego fragmentu.
Odpowiedzialność pełnomocnika za pismo z halucynacjami AI
Adwokat i radca prawny podpisują pismo własnym nazwiskiem i to oni odpowiadają za jego treść. Przepisy nie zakazują korzystania z AI, ale Prawo o adwokaturze i ustawa o radcach prawnych przewidują odpowiedzialność dyscyplinarną za naruszenie obowiązków zawodowych i zasad etyki. Klient, który przegrał przez niestaranne pismo, może dochodzić naprawienia szkody na zasadach ogólnych, jak przy nienależytym wykonaniu umowy (art. 471 Kodeksu cywilnego). Prawnicy mają obowiązkowe ubezpieczenie OC, więc odszkodowanie od prawnika da się realnie uzyskać, choć trzeba wykazać, że to błąd w piśmie przesądził o wyniku sprawy. W obu opisanych sprawach NSA nie wyciągał dalszych konsekwencji, ale samo wytknięcie w uzasadnieniu to dla kancelarii poważny cios wizerunkowy.
ChatGPT zamiast prawnika. Co grozi osobie, która pisze pismo do sądu sama
Osoba bez pełnomocnika nie poniesie odpowiedzialności dyscyplinarnej, a sąd nie ukarze jej za samo powołanie nieistniejącego wyroku. Ryzyko jest jednak praktyczne. Argument oparty na fikcyjnej uchwale zostanie pominięty, a jeśli cała linia obrony na nim stoi, sprawa może przepaść razem z kosztami. Czatbot przyda się do uporządkowania faktów czy chronologii, ale przy sprawach z wyższą stawką rośnie wartość konsultacji z profesjonalistą. Podobne pytanie zadawaliśmy, rozważając, czy warto samemu napisać pozew o rozwód.
Jak samodzielnie sprawdzić sygnaturę wyroku
Każdą sygnaturę podaną przez AI da się zweryfikować za darmo w oficjalnych bazach:
- Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych (orzeczenia.ms.gov.pl) dla sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych,
- Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych, czyli CBOSA (orzeczenia.nsa.gov.pl), dla WSA i NSA,
- baza orzeczeń Sądu Najwyższego na stronie sn.pl,
- Internetowy Portal Orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego (ipo.trybunal.gov.pl).
Samo trafienie w sygnaturę nie wystarczy. Trzeba otworzyć uzasadnienie i sprawdzić datę, sąd oraz to, czy w treści rzeczywiście pada teza, którą przypisał mu czatbot. Właśnie na tym potknęli się pełnomocnicy w obu sprawach przed NSA.
Weryfikatory sygnatur od firm prywatnych
Na rynku pojawiają się też narzędzia komercyjne. Startup Prawnet udostępnia bezpłatny weryfikator, który według firmy sprawdza sygnaturę w indeksie 540 855 polskich orzeczeń i podaje link do źródła, a także prowadzi publiczny rejestr sygnatur, o które pytają asystenci AI, a których nie ma w bazie. To jednak firma, która promuje własny produkt, a zakres jej bazy ma luki. Jak wynika z opisu na stronie rejestru, opiera się on na danych SAOS i obejmuje Sąd Najwyższy tylko do 2016 r. Sądy administracyjne są poza bazą, więc oba opisane wyżej przypadki z NSA wymagałyby sprawdzenia w CBOSA. Sam rejestr dopiero się zapełnia i w chwili pisania tego tekstu nie wykazywał jeszcze żadnej potwierdzonej halucynacji. Takie narzędzie może być pomocnym sitem, ale ostatnie słowo należy do oficjalnych baz sądów.










