- Bezprawnik -
- Firma -
- Sejm oszczędził największe spółki, ryczałtowców już nie. Limit 250 tys. euro przetrwał głosowanie
Sejm oszczędził największe spółki, ryczałtowców już nie. Limit 250 tys. euro przetrwał głosowanie
Sejm uchwalił w czwartek 22 października nowelizację ustaw o PIT, CIT i ryczałcie. Z rządowego pakietu wypadła podwyżka CIT dla największych spółek, za to drastyczne cięcie limitu dla ryczałtowców zostało na swoim miejscu. Senat już zapowiada, że część sejmowych poprawek odkręci. Dla ryczałtowców z wyższymi obrotami najważniejsze jest jednak co innego: do końca roku, który rozstrzygnie o ich prawie do ryczałtu w 2027 r., zostały niewiele ponad dwa miesiące.
Reforma podatkowa przeszła przez Sejm, ale to jeszcze nie jest obowiązujące prawo
Według PAP za ustawą głosowało 240 posłów, 58 było przeciw, a 135 wstrzymało się od głosu. Ustawa trafia teraz do Senatu, który ma na nią 30 dni. Jeżeli senatorowie wprowadzą poprawki, wróci ona do Sejmu, a ten może je odrzucić tylko bezwzględną większością głosów. Potem jeszcze podpis prezydenta, który ma na decyzję 21 dni i może sięgnąć po weto. O tym, jak działa prezydenckie prawo weta, pisaliśmy wielokrotnie i przy tej ustawie warto o nim pamiętać.
Zgodnie z projektem większość zmian ma obowiązywać od 1 stycznia 2027 r.
Podwyżka CIT do 22 proc. wypadła z ustawy, przynajmniej na razie
Największa niespodzianka dotyczy spółek. Rząd chciał podnieść CIT z 19 do 22 proc. dla firm, których przychody przekraczają 50 mln euro. Sejm przyjął jednak wniosek mniejszości zgłoszony przez Ryszarda Petru (Centrum) i niezrzeszonego posła Janusza Kowalskiego, który tę podwyżkę wykreślił. Jak wyliczył serwis XYZ, za tą poprawką głosowało 220 posłów, przeciw było 214. Margines był więc minimalny.
Druga poprawka Petru wprowadza automatyczną waloryzację progów PIT o inflację od 2028 r. Latem pisaliśmy, że Domański obiecuje waloryzację progów podatkowych co roku, choć w ustawie żadnego takiego mechanizmu nie było. Teraz Sejm go dopisał, tyle że wbrew rządowi.
Reszta pakietu PIT poszła zgodnie z projektem. Stawka 12 proc. obejmie dochody do 130 tys. zł, nadwyżka do 150 tys. zł będzie opodatkowana stawką 24 proc., a powyżej tej kwoty zostaje 32 proc. Przypomnę, że drugi próg podatkowy 32 proc. od 2022 r. zaczynał się niezmiennie od 120 tys. zł, a inflacja z roku na rok wciągała w niego kolejne grupy pracowników i przedsiębiorców na skali. Danina solidarnościowa od dochodów przekraczających 1 mln zł wzrośnie z 4 do 5 proc.
Senator Kleina: przywrócimy wersję rządową
Senat nie zamierza przyjąć sejmowych zmian bez dyskusji. Kazimierz Kleina (KO), przewodniczący senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych, w rozmowie z Interią zapowiedział: „Będziemy chcieli przywrócić wersję rządową jeśli chodzi o CIT i waloryzację progów”. Komisja ma zająć się ustawą w poniedziałek. Kleina nie twierdzi, że waloryzacja jest zła. Uważa jednak, że „to musi być wprowadzane co roku oddzielnie, żeby widzieć, jaka jest sytuacja budżetu państwa”.
Jeśli Senat dopnie swego, ustawa wróci do Sejmu i tam rozstrzygnie się, czy wyższy CIT jednak wróci. Biorąc pod uwagę, jak niewielką przewagą poprawka przeszła za pierwszym razem, moim zdaniem nikt rozsądny nie powinien dziś zakładać, że duże spółki mają temat z głowy.
Limit ryczałtu 2027: osiem razy mniej, a liczą się przychody z 2026 r.
Ryczałtowcy takiego szczęścia nie mieli. Limit przychodów uprawniający do ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych ma spaść z 2 mln euro do 250 tys. euro. Najważniejsze jest to, że o prawie do ryczałtu w 2027 r. zdecydują przychody osiągnięte w 2026 r., czyli w roku, który właśnie się kończy.
Limit przelicza się na złote po średnim kursie euro NBP z pierwszego dnia roboczego października roku poprzedzającego rok podatkowy. Dla 2027 r. jest to kurs z 1 października 2026 r., wynoszący 4,3770 zł. Jak wyliczył money.pl na podstawie danych firmy księgowej inFakt, nowy limit oznaczałby 1 094 250 zł przychodu. Gdyby przepisy się nie zmieniły, byłoby to 8 754 000 zł.
Z uzasadnienia projektu wynika też, co stanie się po przekroczeniu limitu już w trakcie 2027 r. Przedsiębiorca, który zmieścił się w limicie za 2026 r., nie straci ryczałtu w połowie roku. Od nadwyżki przychodów ponad 300 tys. euro zapłaci jednak stawkę 17 proc., a prawo do ryczałtu straci od kolejnego roku. Dla firm na stawce 8,5 proc., a więc m.in. w usługach, oznacza to dwukrotnie wyższą stawkę od tej części przychodu.
Kogo cięcie limitu ryczałtu dotknie najbardziej
Najbardziej stracą firmy z dużym obrotem i niską marżą. Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFaktu, wskazywał w rozmowie z Interią przede wszystkim budownictwo i handel. InFakt sam zarabia na obsłudze księgowej przedsiębiorców, ale z tą diagnozą trudno się spierać: przy niskiej marży ryczałt bywa jedyną opłacalną formą.
Co ryczałtowiec blisko nowego limitu może zrobić przed końcem roku
Po pierwsze, policzyć. Przychody z 2026 r. trzeba zestawić z kwotą 1 094 250 zł. W spółce cywilnej lub jawnej liczy się łączny przychód wszystkich wspólników, a nie udział jednego z nich, o czym wielu przedsiębiorców zapomina.
Po drugie, przygotować się na zmianę formy opodatkowania. Kto straci prawo do ryczałtu, a nic nie zrobi, zostanie przeniesiony na skalę podatkową. Na wybór podatku liniowego jest czas do 20. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym w 2027 r. pojawi się pierwszy przychód, czyli zwykle do 20 lutego. Zgłoszenie składa się przez CEIDG albo w urzędzie skarbowym. Tematem, jaka jest najlepsza forma opodatkowania, zajmowaliśmy się wielokrotnie, ale tym razem wybór będzie zależał od tego, ile firma ma kosztów i czy opłaca się jej prowadzenie KPiR.
Po trzecie, policzyć opłacalność ryczałtu w 2027 r. z uwzględnieniem nowej stawki. Kto w 2026 r. zmieści się w 250 tys. euro, zostaje na ryczałcie przez cały przyszły rok, ale przy szybkim wzroście sprzedaży część przychodu może trafić pod stawkę 17 proc. Ci, którzy wracają na ryczałt z innej formy, powinni pamiętać, jak ustalić stawkę ryczałtu, bo przy zmianie formy łatwo o pomyłkę.
Przed jednym przestrzegam: przesuwanie przychodów w czasie, wystawianie faktur z opóźnieniem czy dzielenie działalności tylko po to, by zmieścić się w limicie, może zostać uznane przez skarbówkę za unikanie opodatkowania. Moment powstania przychodu wynika z ustawy, a nie z woli podatnika, i nie warto ryzykować sporu z fiskusem dla jednego roku na ryczałcie.
Ustawa podatkowa na ostatniej prostej przed 1 stycznia 2027 r.
Przedsiębiorcy poznają ostateczne przepisy na kilka tygodni przed Nowym Rokiem. Senat, ewentualnie ponowne głosowanie w Sejmie, a potem decyzja prezydenta mogą przeciągnąć się do grudnia. Ryczałtowców to nie ratuje, bo ich limit za 2026 r. przetrwał każdy etap prac. Otwarte pozostają już tylko CIT dla największych spółek i waloryzacja progów, o których zdecyduje Senat, a potem ponownie Sejm.










