1. Bezprawnik -
  2. Państwo -
  3. Kurier Żabki zabierze 4 worki butelek i odda kaucję na konto. Chcę tego w całej Polsce

Kurier Żabki zabierze 4 worki butelek i odda kaucję na konto. Chcę tego w całej Polsce

Żabka wpadła na naprawdę dobry pomysł. Przy okazji zakupów w Delio albo Żabka Jush można w wybranych miejscowościach oddać kurierowi butelki i odebrać kaucję przelewem na konto. Tak sobie myślę, że to dobry punkt wyjścia do wprowadzenia jeszcze jednej frakcji odpadów w całej Polsce.

Polacy, którzy nie lubią systemu kaucyjnego, narzekają przede wszystkim na jego upierdliwość

Każdy w systemie kaucyjnym widzi to, na czym najbardziej mu zależy. Mnie irytuje przede wszystkim brak jasnej informacji o doliczeniu kaucji już na sklepowych półkach. Większość Polaków utyskuje jednak na proces oddawania opakowań oraz na to, że system kaucyjny zrobił z Polaków śmieciarzy.

Z opublikowanego niedawno sondażu CBOS wynika, że 49 proc. z nas uważa go za niewygodny dla konsumentów. 44 proc. badanych narzekało na samą konieczność przechowywania zużytych butelek w domu. 37 proc. wskazuje na awaryjność butelkomatów, a 28 proc. na samą konieczność pielgrzymowania do sklepu celem pozbycia się problemu i odzyskania kaucji.

Okazuje się, że z pomocą przychodzi nam Żabka. Od 1 października mieszkańcy Krakowa, Wrocławia i Metropolii Górnośląsko-Zagłębiowskiej mogą zamówić odbiór opakowań kaucyjnych z domu. To znaczy: mogą to zrobić przy okazji składania zamówienia na stronie delio.com.pl lub w aplikacji Żabka Jush.

Jak działa odbiór butelek kaucyjnych przez kuriera Żabki

Jak to dokładnie działa? Po złożeniu zamówienia i wybraniu opcji zwrotu opakowań objętych systemem kaucyjnym przyjeżdża do nas kurier. Przekazuje nam zamówienie i odbiera od nas opakowania. Mamy do wykorzystania limit 4 worków o pojemności do 60 litrów każdy. Następnie musimy uzbroić się w cierpliwość. W ciągu 10 dni powinniśmy otrzymać zwrot pieniędzy na konto bankowe – a więc pieniądze, a nie voucher zamiast zwrotu kaucji.

Muszę przyznać, że inicjatywa Żabki mi zaimponowała. Jedną dodatkową usługą wyeliminowała większość wad systemu kaucyjnego. Oczywiście ma ona pewne niedomagania. Najważniejszym jest to, że nie działa jeszcze w moim mieście. Siłą rzeczy jest to też rozwiązanie przeznaczone dla osób, które robią zakupy spożywcze przez internet.

Warto w tym momencie przypomnieć, że sieć z sympatycznym płazem w logo wdraża także inne projekty, które mają uczynić system kaucyjny nieco przystępniejszym. Przykładem może być system kaucyjny Żabki: żappsy za butelki, czyli dodatkowy bonus za zwrot opakowań kaucyjnych akurat w jej sklepach.

System kaucyjny można ulepszyć, kopiując pomysł Żabki

Pomysł Żabki z odbiorem opakowań bezpośrednio u klienta podoba mi się tak bardzo, że aż zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie moglibyśmy rozszerzyć go na całą Polskę i cały system kaucyjny. Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie.

Wyobraźmy sobie, że zamiast wędrować do butelkomatów, wyrzucalibyśmy wszystkie domowe opakowania kaucyjne do jednego worka na śmieci. Wyspecjalizowany pojazd gminnej spółki zajmującej się gospodarką odpadami komunalnymi odbierałby je od nas albo według z góry ustalonego grafiku, albo na życzenie – powiedzmy – raz w miesiącu.

Worek trafiałby do operatora systemu, tam ustalano by kwotę, jaką system kaucyjny musi nam zwrócić. Następnie albo wracałaby ona do nas na konto, albo obniżałaby wysokość opłat za wywóz śmieci.

Ktoś mógłby w tym momencie stwierdzić, że w ten sposób właściwie wrócilibyśmy do odbioru śmieci plastikowych i metalowych w formie sprzed wprowadzenia systemu kaucyjnego. Miałby dużo racji. Dokładnie o to mi chodzi. Kluczowy jest jednak jeden dodatkowy krok, który różni jedno od drugiego.

Odbiór opakowań kaucyjnych z domu to coś, czego potrzebujemy

Mam na myśli oczywiście zwrot kaucji za opakowania, które odebrano by z naszego domu. Obecnie przecież również możemy wyrzucić plastikowe butelki do zwykłego śmietnika. Śmieciarka jak najbardziej je od nas odbierze. Problem w tym, że będziemy stratni na kaucji.

Jeżeli Żabka jest w stanie stworzyć system, który nie wymaga od konsumenta podróży z powrotem do sklepu, to państwo i samorządy również by sobie z tym jakoś poradziły. Opakowania i tak ostatecznie trafiają w to samo miejsce. Sztuka tkwi w tym, by je przypisać do konkretnego mieszkańca, podliczyć i później zwrócić pieniądze właściwej osobie.

Mniej kolejek do butelkomatów i niższe rachunki za śmieci

W razie realizacji tego czysto hipotetycznego rozwiązania wcale nie musielibyśmy rezygnować z butelkomatów. Rozproszenie osób zwracających opakowania jest zresztą w interesie wszystkich. Rozładujemy w ten sposób kolejki. Odciążymy pracowników sieci handlowych, którzy muszą pracować w wątpliwej jakości aromatach rozkładających się resztek słodkich napojów. Nie bez powodu już wiosną pisaliśmy, że latem do kaucjomatów będziemy chodzić w maseczkach. Ułatwimy też życie tym osobom, które nie należą do przesadnie mobilnych.

Dodatkowo realizacja mojego pomysłu sprawiłaby prawdziwy cud. Po raz pierwszy od wielu lat rachunki za wywóz śmieci mogłyby spaść, zamiast dalej rosnąć w tempie zauważalnie szybszym od inflacji.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover