- Bezprawnik -
- Zakupy -
- W moim Lidlu coraz trudniej o puszkę Coca-Coli. Aldi poszedł jeszcze dalej
W moim Lidlu coraz trudniej o puszkę Coca-Coli. Aldi poszedł jeszcze dalej
Sieć dyskontów Aldi powiedziała „nie” wielkiej Coca-Coli. W tych sklepach będzie można kupić napoje o smaku coli, ale marki własnej – przynajmniej w rodzimych Niemczech. Ekspert przewiduje, że marki własne mogą w przyszłości stanowić w Polsce nawet 80 proc. całego asortymentu dyskontów.
Coca-Cola nawet czterokrotnie droższa od River Coli z Aldi
Niemieckie Aldi zdecydowało, że nie przyjmie nowej oferty The Coca-Cola Company. Koncern chciał podnieść ceny swoich napojów, ale dyskont ostatecznie nie zgodził się na nowe warunki. Mógł przerzucić podwyżkę na klientów albo zrezygnować z części marży na Coca-Coli.
Wybrał… napój własnej marki River Cola. Jest on nawet czterokrotnie tańszy od oryginalnej Coca-Coli, co dziś nie jest bez znaczenia, także u naszego zachodniego sąsiada. W Polsce cenę słodzonych napojów dodatkowo podbija opłata cukrowa, a na horyzoncie jest już podwyżka podatku cukrowego.
Stawianie na własne (tańsze) marki kosztem gigantów spod szyldu Coca-Coli czy Pepsi może być coraz częstsze.
Kiedyś śmiano się z zamienników, dziś marki własne przejmują rynek
Jak zawsze w tego typu konfliktach i przepychankach chodzi o pieniądze. Dyskonty widzą, że klienci coraz chętniej sięgają po tańsze odpowiedniki znanych marek, które nierzadko dorównują im jakością. Różnicę w cenie widać zresztą bez żadnej porównywarki cen. Portal WP cytuje Tomasza Szaconia, eksperta specjalizującego się w rozwoju sprzedaży do sieci handlowych i właściciela RetailPoland Consulting:
Dlatego sieci coraz mocniej stawiają na marki własne. Mogę nawet zaryzykować prognozę, że dojdziemy do sytuacji znanej z rynków zachodnich, gdzie marki własne będą stanowiły nawet 80 proc. całego asortymentu dyskontów. Chodzi o to, żeby uniknąć wojen cenowych oraz sytuacji, w której producent podnosi ceny tylko dlatego, że jego produkt ma rozpoznawalne logo.
Wirtualna Polska przypomina więcej podobnych konfliktów, w tym Marsa z Edeką (również w Niemczech) czy Unilevera z Tesco w Wielkiej Brytanii. Także w Polsce Biedronka chciała zakończyć współpracę z Wawelem, ale ostatecznie po kilku miesiącach impasu zdecydowano się ją kontynuować.
Dyskonty mają też dużą elastyczność. W przypadku marek własnych mogą szukać innych producentów, jeśli dotychczasowy dostawca nie zgadza się na warunki cenowe. Dzięki temu łatwiej im kontrolować koszty i utrzymywać konkurencyjne ceny.
Tańsze odpowiedniki Coca-Coli w polskich dyskontach to nic nowego
Pamiętam, jak już na początku XXI wieku w sklepach sieci Biedronka pojawiały się tańsze alternatywy dla Coca-Coli. Nie mówię tu o ogólnie dostępnych, znanych markach, lecz o napojach spotykanych tylko w tych sklepach. Kojarzę Tęczową Colę, która swego czasu kosztowała kilkadziesiąt groszy za 1,5-litrową butelkę. Dziś przy takiej butelce samo doliczanie kaucji na butelki do ceny podnosi rachunek o 50 groszy. Później doszła Cola Original, która w smaku była już o wiele lepsza, a wciąż wyraźnie tańsza od Coca-Coli czy Pepsi.
Ostatnio zauważyłem też, że w moim Lidlu coraz trudniej znaleźć napoje Coca-Coli – w tym Sprite'a i Fantę – oraz Pepsi, 7Up i Mirindę w mniejszych opakowaniach, również w puszkach. Dyskont ten za to coraz mocniej stawia na markę Freeway, co zapewne nie pozostaje bez wpływu na cenę koszyka z zakupami w Lidlu. Freeway wskoczyła nawet w miejsce mojej ukochanej Lemonsody włoskiego producenta Fonti di Crodo. Podobnych przypadków jest znacznie więcej.
Nie ma się więc co dziwić, że klienci i dyskonty coraz częściej spoglądają w stronę tańszych odpowiedników. Polacy są coraz bogatsi, ale stać nas na mniej butelek Coca-Coli niż kilkanaście lat temu. Gdy za dużą butelkę np. Coca-Coli trzeba zapłacić ponad 10 zł poza promocją, własna marka sklepu staje się dla wielu osób kuszącą (bo nierzadko o wiele tańszą) alternatywą.
zobacz więcej:










