- Bezprawnik -
- Inwestowanie -
- Nie kwota wolna, ale podatek majątkowy. OKI to nie to, co obiecywano
Nie kwota wolna, ale podatek majątkowy. OKI to nie to, co obiecywano
Rząd miał proste zadanie: wprowadzić kwotę wolną w podatku Belki. Zamiast tego zaproponowano nam OKI z nowym podatkiem od aktywów. Inwestorzy dysponujący kwotą powyżej 100 tys. zł będą mogli sobie co najwyżej wybrać, które zło uważają za mniejsze.
Ustawa o OKI przeszła już prawie całą drogę legislacyjną
Na początku lipca ustawa o osobistych kontach inwestycyjnych trafiła na biurko prezydenta. W momencie pisania tych słów Karol Nawrocki jeszcze nie zdecydował o jej podpisaniu albo zawetowaniu. Ponadpartyjny konsensus w tej sprawie sugeruje jednak, że możemy się spodziewać tej pierwszej ewentualności.
Ustawa, zgodnie ze swoją nazwą, tworzy ramy prawne dla funkcjonowania nowego produktu finansowego. Osobiste konta inwestycyjne – szerzej znane dzięki skrótowi OKI – mają służyć do konsolidacji aktywów inwestycyjnych w jednym miejscu.
Właśnie po to będziemy zawierać coś, co sama ustawa określa mianem „umowy parasolowej". Chodzi o specjalną umowę o prowadzenie OKI zawartą przez inwestującego z koordynatorem w zakresie jednej lub kilku form inwestowania. Co ważne: zgodnie z art. 8 ust. 1 aktywa dopuszczalne dla OKI są rejestrowane wyłącznie na OKI.
Po co właściwie ktoś miałby zawracać sobie głowę takim zbiorczym kontem na aktywa? Odpowiedź zawiera się w słowach „zwolnienie z podatku Belki".
OKI wcale nie wprowadzają kwoty wolnej w podatku Belki
Zdaniem rządzących mamy do czynienia ze zrealizowaniem obietnicy wprowadzenia takiego zwolnienia do kwoty 100 tys. zł. Znajdziemy ją między innymi w niesławnej liście „100 konkretów" pod pozycją nr 37.
Czy rzeczywiście w tej kwestii udało się dotrzymać słowa? Ależ skąd. Nie bez powodu wspominałem wyżej o niuansach „umowy parasolowej". Wszystkie te zawiłe ustawowe terminy możemy sprowadzić do stwierdzenia, że nie ma żadnego zwolnienia bez trzymania aktywów w OKI.
Co w sytuacji, gdy już posiadamy – na przykład – kilkuletnie obligacje skarbowe albo inne papiery wartościowe? Trudno powiedzieć. Ustawa przewiduje wpłatę środków pieniężnych na OKI oraz tzw. wypłatę transferową, a więc przeniesienie aktywów poza takie konto.
Nie znajdziemy w niej ani słowa o transferze już posiadanych aktywów do OKI. Dlatego możemy założyć, że zmiany obejmą dopiero inwestycje podejmowane wtedy, kiedy takie konta pojawią się w ofercie właściwych instytucji finansowych.
Środki zgromadzone w OKI będą opodatkowane specjalnie skrojonym podatkiem
Samo zwolnienie z podatku Belki również wiąże się z pewnym istotnym niuansem. Działa ono w bardzo szczególny sposób. Otóż ustawa zwalnia z podatku PIT wszystkie dochody osiągnięte dzięki aktywom zgromadzonym w OKI. Podatek Belki to tymczasem nic innego jak zryczałtowane opodatkowanie takich dochodów stawką 19%.
Zamiast niego ustawa o osobistych kontach inwestycyjnych wprowadza zupełnie nową daninę: podatek od wartości aktywów. Dopóki we wszystkich naszych OKI trzymamy nie więcej niż 100 tys. zł, dopóty nie musimy zaprzątać sobie nim głowy, o ile nasz bilans różnych aktywów zgadza się z pomysłem rządzących.
Dwie kwoty wolne, a niższa obejmuje bezpieczne inwestycje dla początkujących
Zwolnienie podatkowe teoretycznie obowiązuje do kwoty 100 tys. zł, ale niektórych aktywów możemy w OKI zgromadzić co najwyżej 25 tys. zł. Ustawa w tej kategorii wymienia:
- środki pieniężne zgromadzone na rachunku bankowym innym niż rachunek lokaty strukturyzowanej;
- tytuły uczestnictwa w detalicznych produktach zbiorowego inwestowania, w tym popularne ETF-y, IKE oraz IKZE;
- obligacje skarbu państwa;
- bony skarbowe denominowane w złotych.
Jeżeli ktoś nie poczuł się oszukany poprzez wrzucenie do niższego limitu dla „inwestycji pasywnych" pożyczania pieniędzy państwu oraz najpopularniejszych i najbezpieczniejszych aktywów inwestycyjnych dla „drobnych ciułaczy", to nie mam pojęcia, co jeszcze mogłoby zmienić jego nastawienie.
Muszę przy tym przyznać, że akurat uczestnictwo w funduszach inwestycyjnych może liczyć na „pełne" zwolnienie, jeśli takowe przewidują, że co najmniej 70% aktywów stanowią kwalifikowane aktywa. Cóż to takiego? Akcje, obligacje korporacyjne i innego rodzaju należności pieniężne denominowane w złotych.
Dobra wiadomość jest taka, że obydwa limity każdego roku będą waloryzowane o wskaźnik inflacji.
Podatek od nadmiarowych aktywów to nieśmieszny żart ustawodawcy
Załóżmy więc, że postanowiliśmy zainwestować równo 100 tys. zł. Nie jest to astronomiczna kwota. Ot, pozwala uzyskać w skali roku kilka tysięcy złotych bez większego ryzyka. Nie pozwala za to na wybór „domyślnej" inwestycji Polaków w postaci zakupu mieszkania.
Jeżeli przekroczymy kwotę 100 tys. zł, to zapłacimy podatek od wartości aktywów stanowiących nadwyżkę. Jego stawkę znajdziemy w art. 25 ust. 1 ustawy:
Stawka podatku od wartości aktywów w roku podatkowym wynosi 19% wartości stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego obowiązującej w dniu 31 października roku poprzedzającego rok podatkowy, nie mniej niż 0,1%, przy czym stawkę podatku od wartości aktywów zaokrągla się do dwóch miejsc po przecinku w dół.
Obecnie jest to 0,7%. Niby niewiele, ale trzeba pamiętać, że mamy teraz do czynienia z podatkiem majątkowym, a nie dochodowym. Jeżeli trzymamy w OKI za dużo aktywów, to będziemy musieli zapłacić za to państwu. Na szczęście istnieje proste wyjście z opałów.
Podatek Belki pozostaje bez zmian i czeka na szczęściarzy z zasobniejszymi portfelami
Naszą nadwyżkę możemy przetransferować z OKI na jakiś „tradycyjny" rachunek. Wówczas wypracowane przez nas zyski będą opodatkowane po staremu – zryczałtowanym podatkiem Belki ze stawką 19%. W jego przypadku nie ma i nie będzie żadnej kwoty wolnej od podatku. Nic dziwnego, że część oszczędzających wciąż szuka legalnych sposobów, gdy płaci podatek Belki od lokaty.
Czy OKI pozwolą zaoszczędzić pieniądze inwestorów? Teoretycznie tak, o ile inwestujemy w to, czego oczekuje od nas państwo i nie przekroczymy żadnego z limitów. Im większe zyski wypracujemy możliwie niską inwestycją, tym bardziej nam się opłaci trzymać je na OKI.
Problem w tym, że z punktu widzenia przeciętnego „drobnego ciułacza" preferującego bezpieczne i pasywne inwestycje mamy do czynienia raczej z zawracaniem mu głowy. Dla takich osób inwestowanie w obligacje skarbowe wciąż pozostaje prostsze i bardziej przewidywalne. Przy czym na pewno nie nazwałbym OKI „scamem" czy „oszustwem". Moim zdaniem to po prostu kiepski produkt udający spełnienie ważnej obietnicy wyborczej.
Od strony czysto systemowej możemy odnotować osobliwą sytuację. Podatek Belki pozostaje całkowicie bez zmian, choć jeszcze przed wyborami była szansa na likwidację podatku Belki w dotychczasowym kształcie. Równocześnie pojawia się drugi podatek od tego samego, ale inaczej skonstruowany i obejmujący wyłącznie jeden konkretny produkt finansowy. Możemy więc w jakimś stopniu wybrać, w jaki sposób Fiskus nas złupi.










