- Bezprawnik -
- Praca -
- Kelner z uśmiechem zabrał moją pustą butelkę. 25 zł na godzinę — tyle może dorobić na tej sztuczce
Kelner z uśmiechem zabrał moją pustą butelkę. 25 zł na godzinę — tyle może dorobić na tej sztuczce
Sytuacja, jakich wiele: nabywamy w barze napój w butelce lub puszce objętej systemem kaucyjnym. Sprzedawca często nas wtedy pyta, czy zamierzamy go spożyć w lokalu, czy też wolimy zakup na wynos. Dużo osób na wszelki wypadek wybiera drugą opcję, chcąc mieć możliwość wyjścia z niedopitym napojem. Tymczasem od odpowiedzi na to pytanie zależy, czy zapłacimy kaucję, wynoszącą obecnie od 50 groszy do 1 zł. Niektórzy pracownicy gastronomii to wykorzystują. Gdy wypijemy napój, pytają nas, czy mogą zabrać butelkę lub puszkę. Liczą na to, że zapomnimy o zapłaconej kaucji. I czerpią z tego całkiem pokaźne dochody.
Obchód stolików i uprzejme pytanie o możliwość zabrania butelek i puszek
Ostatnio byłam na obiedzie w jednym z food courtów w galerii handlowej. Do posiłku kupiłam wodę w butelce, wybierając opcję na wynos, czyli z kaucją w wysokości 50 groszy. Warto przy tym pamiętać, że kaucję za butelki możesz odebrać w gotówce, nie tylko w bonie na zakupy.
Zamierzałam ją odzyskać, oddając opakowanie do recyklomatu znajdującego się przy pobliskim sklepie. Niestety, finalnie się to nie udało. Gdy wypiłam całą wodę, podszedł do mnie sprzedawca z baru, w którym składałam zamówienie.
Z uśmiechem na twarzy zapytał wówczas, czy może zabrać butelkę. Zgodziłam się, traktując to jako wyraz uprzejmości. Dopiero po wyjściu z centrum handlowego uświadomiłam sobie sens tej sytuacji.
Zrozumiałam wtedy, że pracownik lokalu był tyleż uczynny, co sprytny. Najpewniej znalazł bowiem metodę na dodatkowy dochód z odzyskiwania kaucji.
Ile może dorobić personel baru na kaucjach?
Realna szansa wypracowania w ten sposób znaczących kwot dotyczy punktów działających jako lokale z jedzeniem wyłącznie na wynos, którego klienci konsumują je w pobliżu.
Tak zorganizowane są wybrane bary w galeriach handlowych, gdzie goście nieoficjalnie spożywają posiłki w food courtach. Podobnie działają też lokale gastronomiczne w centrach miast, w których miejsce konsumpcji stanowią np. publiczne ławki w bliskiej okolicy.
Jeśli w takim barze napoje sprzedawane są tylko na wynos i jest w nich miejsce do przechowywania, pracownik może w ciągu godziny niewielkim wysiłkiem zebrać np. 50 opakowań, odzyskując z nich 25 zł. Dla porównania warto sprawdzić, ile wynosi kaucja na butelkę i puszkę i ile takich opakowań trzeba uzbierać, by realnie odczuć różnicę w portfelu.
Czy personel gastronomii ma prawo legalnie zarabiać na kaucjach?
Odpowiedź na to pytanie jest pozytywna, ale wyłącznie w okolicznościach, gdy napoje sprzedawane są na wynos. Wiele zależy przy tym od podejścia przełożonych. Fatygowanie się po opakowania kaucyjne do klientów oznacza bowiem wykorzystywanie czasu pracy na niezwiązane z nią bezpośrednio obowiązki.
Często na takie praktyki panuje jednak spore przyzwolenie – zwłaszcza gdy nie cierpi na tym obsługa gości. Zdarza się zresztą odwrotna sytuacja: bywa, że to 50 groszy kaucji za każdą butelkę staje się dla pracownika problemem, gdy przełożeni straszą go potrąceniami za utracone opakowania.
Uwaga na skalę: fiskus może uznać zbieranie za działalność
Warto mieć przy tym świadomość, że gdy zbieranie przybiera zorganizowany i ciągły charakter, sprawą może zainteresować się urząd skarbowy. Jak wynika z przepisów, zbieranie butelek w ramach systemu kaucyjnego fiskus może uznać za działalność, co rodzi określone konsekwencje podatkowe.
Możliwość wypracowania na kaucjach odczuwalnego dodatku do wypłaty rzuca obecnie nowe światło na niskie w oficjalnych statystykach zarobki w gastronomii. Zwłaszcza że w połączeniu z napiwkami dochody te mogą złożyć się na całkiem pokaźne kwoty. Nie bez powodu, gdy pada pytanie, kto najlepiej zarabia, kelnerzy i barmani wypadają w oficjalnych zestawieniach znacznie skromniej, niż wygląda to w rzeczywistości.










