1. Bezprawnik -
  2. Zdrowie -
  3. Polacy żyją w maskach. Dwie trzecie z nas ukrywa, kim naprawdę jest

Polacy żyją w maskach. Dwie trzecie z nas ukrywa, kim naprawdę jest

Telefon pełen kontaktów nie zawsze oznacza, że jest komu zadzwonić o trzeciej w nocy. Co dziesiąty dorosły Polak przyznaje, że gdyby trafił nagle do szpitala, nie miałby kogo poprosić o pomoc. A to dopiero początek listy niewygodnych liczb, które pokazują, jak bardzo rozjechało się u nas to, co pokazujemy światu, z tym, co naprawdę czujemy.

Najnowszy raport „Samotność w Polsce: o kryzysie i maskach społecznych", przygotowany przez platformę psychoterapii Hedepy, rysuje obraz społeczeństwa, które na zewnątrz radzi sobie świetnie, a w środku coraz częściej milczy. Badanie zrealizowano pod koniec marca 2026 roku na ogólnopolskim panelu Ariadna, metodą CAWI, na reprezentatywnej próbie 1078 dorosłych. Wnioski warto potraktować z jedną uwagą: zleceniodawcą jest firma, która równolegle rusza z kampanią społeczną i sprzedaje dostęp do terapeutów. To nie unieważnia danych, ale każe czytać je z chłodną głową.

Maski społeczne, czyli życie na pokaz

Z badania wynika, że 65 proc. Polaków uważa, iż na co dzień chowamy się za społecznymi „maskami" i ukrywamy to, kim naprawdę jesteśmy. Co więcej, 61 proc. respondentów sądzi, że ludzie wokół są dużo bardziej nieszczęśliwi, niż to pokazują, a 64 proc. przyznaje wprost, że samych siebie uważa za bardziej wrażliwych, niż okazują otoczeniu. Niemal połowa, bo 47 proc. ankietowanych, regularnie ukrywa swoje prawdziwe emocje.

To nie jest tylko kwestia dobrego wychowania czy zawodowego dystansu. Z perspektywy konsumenta zdrowia psychicznego ma to konkretne konsekwencje: im dłużej ktoś gra, że „wszystko w porządku", tym później trafia po realną pomoc, a wtedy bywa drożej, trudniej i dłużej.

Pokolenia różni nie to, czy są samotne, ale jak to ukrywają

Najciekawsze w raporcie jest to, że poczucie izolacji rozkłada się nierówno. Samotność „często" lub „bardzo często" towarzyszy 29 proc. przedstawicieli pokolenia Z, 25 proc. millenialsów i pokolenia X oraz tylko 12 proc. najstarszych badanych z grupy Baby Boomers. Co druga „zetka" deklaruje, że chciałaby mieć więcej znajomych, podczas gdy w całej populacji mówi o tym 38 proc.

Różnią się też strategie radzenia sobie. Baby Boomers najczęściej uciekają w pracę i obowiązki domowe (29 proc.), część pokolenia Z zajada emocje słodyczami (11 proc.), a millenialsi wypadają najgorzej w prostej, ale kluczowej kategorii: szukania kontaktu z drugim człowiekiem. Robi to tylko 11 proc. z nich, wobec 17 proc. wśród „zetek" i Boomersów oraz 14 proc. w pokoleniu X.

Scroll zamiast rozmowy. Samotność w czasach social mediów

Gdy młodym doskwiera samotność, ponad jedna czwarta sięga nie po telefon do bliskiej osoby, lecz po telefon w ogóle, a konkretnie po media społecznościowe. Autorzy raportu szacują, że w skali kraju może to oznaczać nawet około 1,6 mln młodych Polaków.

Jak komentuje Carolina Stefaniak, Chief Marketing Officer Hedepy: „Media społecznościowe coraz częściej stają się dla młodych ludzi sposobem na zagłuszenie samotności, a nie budowanie realnych relacji. Z jednej strony dają poczucie bycia wśród ludzi, z drugiej – mogą pogłębiać wrażenie wykluczenia, porównywania się i emocjonalnego oddalenia".

Mechanizm nie jest nowy. O tym, że platformy są zaprojektowane tak, by przykuwać uwagę i dawać krótkotrwały zastrzyk poczucia przynależności, alarmował już wcześniej między innymi NASK. Problem w tym, że media społecznościowe potrafią imitować bliskość, nie dając tego, co realnie odciąża psychikę. Nic dziwnego, że na rynku pojawiają się pomysły, by lukę po prawdziwych relacjach łatać technologią, choćby chatbotami obiecującymi, że sztuczna inteligencja pomoże zwalczyć samotność pokolenia Z. To rozwiązanie kuszące, ale leczące objaw, nie przyczynę.

Kiedy samotność uderza w portfel i kalendarz

Samotność bywa traktowana jak miękki, „prywatny" problem. Tymczasem raport pokazuje jej całkiem twarde skutki. Ponad połowa pokolenia Z deklaruje, że poczucie izolacji obniża jej motywację do pracy, nauki czy codziennych obowiązków nawet przez kilka dni w miesiącu. W pokoleniu X i wśród millenialsów po 11 proc. badanych przyznaje, że taki spadek formy obejmuje ponad 20 dni w miesiącu.

To moment, w którym sprawa przestaje być wyłącznie osobista. Pracodawca, który ignoruje zdrowie pracowników, prędzej czy później płaci za to absencją i spadkiem wydajności, a polskie przepisy i tak dają mu w tej materii ograniczone narzędzia. Z perspektywy zatrudnionego warto pamiętać o rzeczy podstawowej: pogorszenie stanu psychicznego jest pełnoprawną podstawą do zwolnienia lekarskiego, a dane ZUS od lat pokazują, że Polacy korzystają z tego prawa coraz częściej.

Po pomoc sięgają nieliczni. A z tymi, którzy chcą, bywa różnie

Najbardziej gorzki wniosek z badania dotyczy reakcji. W trudnych momentach kontaktu z innymi ludźmi szuka jedynie 14 proc. respondentów, a po profesjonalne wsparcie sięga zaledwie 1 proc. Wśród pokolenia Z odsetek korzystających z terapii jest nieco wyższy i wynosi 3 proc., co i tak pokazuje skalę dystansu między potrzebą a działaniem.

Część tej luki to bariera finansowa i systemowa. Dostęp do refundowanej terapii potrafi oznaczać miesiące oczekiwania, a psychoterapia w Polsce realizowana prywatnie kosztuje przeciętnie 200–250 zł za sesję, co dla milionów osób jest sumą zaporową. Do tego dochodzi kwestia jakości i zaufania. Wciąż nieuregulowany do końca zawód psychoterapeuty sprawia, że pacjent sam musi weryfikować kwalifikacje specjalisty, zanim powierzy mu najbardziej prywatne sprawy.

Samotność to nie zawsze brak ludzi

Wbrew stereotypowi izolacja nie dotyczy wyłącznie osób starszych czy wycofanych. Z raportu wynika, że doświadczają jej również ludzie aktywni zawodowo, obecni w sieci, pozornie funkcjonujący bez zarzutu. Dobrze ujmuje to Justyna Jakubiec, psychoterapeutka Gestalt współpracująca z Hedepy: „Samotność nie zawsze oznacza brak ludzi wokół nas. Czasem oznacza brak bezpiecznego kontaktu. Można mieć rodzinę, znajomych, pracę, pełny kalendarz i telefon pełen kontaktów, a jednocześnie czuć, że nie ma miejsca, w którym można powiedzieć: »jest mi trudno«".

W ramach kampanii „Wszystko w porządku?" platforma uruchomiła „Słuchawkę Hedepy", czyli okazję do symbolicznego „zdjęcia maski" i rozmowy z terapeutą. Niezależnie od marketingowego opakowania, sama diagnoza jest trudna do zbycia: coraz więcej Polaków, zwłaszcza młodych, nosi w sobie ciężar, którego nie pokazuje. A pierwszym krokiem do jego zdjęcia bywa banalnie prosta rzecz, na którą mało kto się decyduje: szczera odpowiedź na pytanie, jak naprawdę się ma.

To temat wrażliwy. Jeśli ktoś mierzy się z kryzysem psychicznym, bezpłatne wsparcie oferuje m.in. całodobowe Centrum Wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (800 70 2222).

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi