- Bezprawnik -
- Praca -
- W Korei Południowej zaczęli odcinać prąd, by walczyć z pracoholizmem. W Polsce powinniśmy zrobić podobnie
W Korei Południowej zaczęli odcinać prąd, by walczyć z pracoholizmem. W Polsce powinniśmy zrobić podobnie
Zwrot „żyć pracą” niby brzmi jak najlepsza wizytówka ambitnego człowieka. A dlaczego niby? Ponieważ za dodatkowymi godzinami spędzanymi przy biurku nie zawsze stoi pasja, lecz uzależnienie. Pracoholizm rozwija się po cichu, nie wywołuje społecznego potępienia, a wręcz przeciwnie – bywa nagradzany pochwałami. W Korei Południowej kult pracy osiągnął taką skalę, że państwo zaczęło walczyć z nim… wyłączaniem prądu.
Pracoholizm rozwija się po cichu i bywa nagradzany pochwałami
Według badań CBOS-u zagrożenie pracoholizmem dotyczy 11 proc. Polaków. Blisko jedna dziesiąta mieszkańców powyżej 15. roku życia już zmaga się z rzeczywistym uzależnieniem od pracy, natomiast u ponad 70 proc. istnieje takie ryzyko. Najbardziej narażoną grupą są osoby między 25. a 44. rokiem życia. Obowiązkowy 14-dniowy urlop wypoczynkowy to dla pracoholika koszmar.
Samego terminu „pracoholizm”, prawdopodobnie po raz pierwszy w historii, oficjalnie użył psycholog Wayne E. Oates w latach 70. Ambicja, chęć osiągnięcia wyższej pozycji zawodowej i lepszych zarobków działają niczym silnik napędzający kolejne nadgodziny. Problem pojawia się w momencie, gdy praca przestaje być jednym z elementów życia, a staje się jego sensem.
Pracoholizm różni się od innych uzależnień tym, że dosyć łatwo go ukryć. Co więcej, jest społecznie akceptowany. Osoba zostająca po godzinach, odbierająca służbowe telefony wieczorem i pracująca podczas urlopu często słyszy, że jest sumienna i godna podziwu. Nie każdy pracodawca rozumie, że pracoholik w firmie to bardziej tykająca bomba niż chodzący ideał.
Im wyższe stanowisko, tym większe ryzyko zostania pracoholikiem
Według raportu ADP People at Work 2023: A Global Workforce View przeciętny Polak w ciągu tygodnia poświęca 4 godziny i 43 minuty na pracę w godzinach nadliczbowych, za którą nie dostaje wynagrodzenia. Po prostu polski pracownik uwielbia się zajeżdżać.
Idąc za CBOS-em, około 66 proc. respondentów z symptomami uzależnienia przyznało, że bliscy zwracają im uwagę na nadmierne zaangażowanie w obowiązki zawodowe. Rodzina przegrywa z kolejnym spotkaniem lub pilnym mailem.
Kobiety i mężczyźni są zagrożeni pracoholizmem w podobnym stopniu. Na szczególne ryzyko narażeni są właściciele i współwłaściciele firm. Ponad 17 proc. przedsiębiorców ma spory problem z uzależnieniem od pracy. W grupie podwyższonego ryzyka znajdują się również osoby kierujące zespołami, menedżerowie oraz specjaliści z wyższym wykształceniem.
Uzależnienie od pracy otwiera drzwi kolejnym problemom
Osoby skłonne do pracoholizmu znacznie częściej zmagają się z innymi uzależnieniami behawioralnymi. Silny związek zaobserwowano z kompulsywnym kupowaniem. Przewlekłe przeciążenie odbija się też na kondycji psychicznej – wśród najbardziej zapracowanych jest wypalenie zawodowe coraz częstsze, a to prosta droga do dłuższych zwolnień lekarskich.
W Seulu wyłączają prąd w ratuszu, żeby zmusić urzędników do pójścia do domu
Jeżeli ktoś uważa, że problem pracoholizmu jest wyłącznie polskim zjawiskiem, wystarczy spojrzeć na Koreę Południową, jeden z bardziej zapracowanych krajów świata. Według OECD w 2021 roku Korea zajmowała czwarte miejsce pod względem liczby przepracowanych godzin. Przez lata wielogodzinna obecność w biurze była tam elementem kultury zawodowej, zwłaszcza wśród urzędników.
W końcu władze Seulu powiedziały „dość” i zdecydowały się na eksperyment. W piątki zaczęto wyłączać prąd w ratuszu, aby zniechęcić pracowników do zostawania w biurach do późnych godzin wieczornych. Początkowo światła miały gasnąć o 20, a na dalszy etap zaplanowano przesunięcie tej godziny na 19. Podobnie w niektórych firmach po standardowych godzinach pracy automatycznie wyłącza się światła i komputery. Rząd zaś regularnie zachęca do spędzania czasu z bliskimi i punktuje wady harówki. W ten sposób ograniczono czas pracy do 52 godzin tygodniowo włącznie z nadgodzinami – dowód na to, że skrócenie czasu pracy da się wymusić także odgórnie.
Pomysł na 69-godzinny tydzień upadł pod naporem protestów
Firmy przekonywały, że w okresach zwiększonej liczby zamówień potrzebują większej swobody w zatrudnianiu, dlatego zaproponowano zmianę sposobu rozliczania czasu pracy i możliwość wydłużenia tygodniowego limitu do 69 godzin. Pomysł wywołał jednak falę protestów, zwłaszcza wśród młodych Koreańczyków, którzy nie chcieli poświęcać życia prywatnego dla kariery. Pomysł upadł.
Ile nadgodzin można przepracować w miesiącu? Kodeks pracy nie podaje wprost
W Polsce Kodeks pracy nie podaje konkretnej liczby. Zamiast tego istnieje system trzech limitów – dobowego, tygodniowego i rocznego – z których trzeba wyliczyć, ile nadgodzin przypada na miesiąc. Cały limit nadgodzin w pracy sprowadza się więc do tego, który z tych trzech progów zostanie wyczerpany jako pierwszy. W standardowym, teoretycznym scenariuszu to 32 godziny w miesiącu.
Praca powinna być środkiem do dobrego życia, a nie jego jedynym celem. Im wcześniej nauczymy się dostrzegać pierwsze sygnały uzależnienia, tym łatwiej będzie zapobiec jego konsekwencjom.










