- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Zaliczka na ogrzewanie to tylko prognoza. Prawdziwy rachunek przyjdzie później
Zaliczka na ogrzewanie to tylko prognoza. Prawdziwy rachunek przyjdzie później
Sezon grzewczy dopiero się rozkręca, a spółdzielnie już rozsyłają komunikaty o oszczędzaniu energii. Skalę problemu dobrze pokazuje przykład z Zielonej Góry: w lokalu o powierzchni niespełna 44 metrów kwadratowych miesięczna opłata sięga około 650 zł, z czego blisko 410 zł idzie na samo ogrzewanie. Ciepło odpowiada więc za mniej więcej 63 proc. całej kwoty, a na pozostałe składniki zostaje 240 zł. Nie chodzi przy tym o budynek bez izolacji, tylko o ocieplony blok ceglany.
Zaliczka na ogrzewanie to prognoza, a nie cena końcowa
Centralne ogrzewanie w blokach rozlicza się zwykle w formie comiesięcznych wpłat ustalanych z góry. Zarządca szacuje, ile ciepła zużyje budynek, i dzieli tę prognozę na raty. Dopiero rozliczenie po sezonie pokazuje, ile energii faktycznie poszło na kaloryfery i czy wpłacone pieniądze wystarczyły – czy trzeba dopłacić, czy należy się zwrot nadpłaty za ciepło.
Rozjazd między prognozą a rzeczywistością widać po danych z Głogowa, gdzie tamtejsza spółdzielnia podawała, że styczniowe zapotrzebowanie na ciepło poszło w górę o 20–30 proc. Taka różnica nie znika sama z siebie, tylko wraca do lokatorów przy kolejnym rozliczeniu, już jako dopłata. Po ubiegłej, mroźnej zimie szacowano, że mieszkańcy bloków będą musieli dopłacić nawet 1000 złotych.
Koszt stały i zmienny – część rachunku za ciepło nie reaguje na zakręcony grzejnik
Należność za ciepło składa się z dwóch elementów: kosztu stałego, związanego z samą dostawą, oraz kosztu zmiennego, zależnego od zużycia. Mieszkanie z grzejnikami zakręconymi przez całą zimę i tak zostanie obciążone opłatą.
Przepisy o rozliczaniu ciepła przewidują dodatkowo, że w budynkach korzystających z podzielników ustala się dolną i górną granicę kosztów zmiennych. Dolny próg wyznacza się przy uwzględnieniu energii potrzebnej do utrzymania w lokalu wymaganej temperatury. Jednolitej, obowiązującej w całym kraju stawki na poziomie 15 proc. w tych regulacjach nie ma, choć takie przekonanie krąży wśród mieszkańców bloków.
Apele spółdzielni o oszczędzanie ciepła dotyczą najmniejszej części problemu
Na klatkach schodowych znów pojawiają się ogłoszenia o oszczędzaniu energii. Spółdzielnie zwracają uwagę na okna pozostawione otwarte w częściach wspólnych, przypominają o odpowietrzaniu kaloryferów, o tym, by nie zasłaniać ich meblami, i o wietrzeniu krótkim, za to intensywnym. Ubytki ciepła na korytarzach obciążają cały budynek, więc rachunek za otwarte okno płacą również sąsiedzi, którzy go nie otwierali.
Te zalecenia mają sens, ale dotyczą marginesu rachunku. Lokator z Torunia, który wydaje dziś na opłaty 960 zł miesięcznie i liczy się z dalszymi podwyżkami, nie zbije tej kwoty wietrzeniem. O większości należności – i o tym, czy przyjdą wyższe rachunki za ogrzewanie – decydują czynniki, na które mieszkaniec nie ma wpływu.
Taryfa URE i standard budynku ważniejsze niż dyscyplina mieszkańców
Urząd Regulacji Energetyki zatwierdza odrębne taryfy dla poszczególnych przedsiębiorstw ciepłowniczych, więc żadna ogólnopolska podwyżka o jednakowej wysokości nie istnieje. Na końcową kwotę składają się metraż, standard energetyczny budynku, lokalna cena ciepła, pogoda oraz regulamin podziału kosztów obowiązujący w danej wspólnocie czy spółdzielni. Dwa lokale o zbliżonej powierzchni potrafią zakończyć sezon z zupełnie odmiennymi kwotami do uregulowania.
Bon ciepłowniczy 2026 z zamkniętym już naborem
Wsparciem dla części gospodarstw domowych ma być bon ciepłowniczy. Trafia do osób, które mieszczą się w kryterium dochodowym i ogrzewają mieszkania droższym ciepłem systemowym. Jak podaje Ministerstwo Energii, za 2026 rok świadczenie sięga od 1000 do 3500 zł, a jego wysokość zależy od ceny ciepła. Jeden z warunków dotyczy ceny jednoskładnikowej, która musi przekraczać 170 zł netto za gigadżul.
Wnioski za 2026 rok przyjmowano wyłącznie do 31 sierpnia, czyli jeszcze przed startem sezonu grzewczego. Pomoc dostaną tylko osoby, które zmieściły się w terminie i spełniają kryteria. Dla pozostałych lokatorów bloków najbliższa zima będzie rozliczana bez żadnego dodatkowego bufora.
Zdalny odczyt liczników od 2027 roku zmieni rozliczenia, nie ceny ciepła
Nowelizacja ustawy o efektywności energetycznej nakłada na zarządców obowiązek wymiany starszych urządzeń pomiarowych, dlatego w blokach mieszkalnych pojawią się nowe liczniki. Ciepłomierze i podzielniki kosztów ogrzewania oraz wodomierze mierzące ciepłą wodę trzeba wymienić na urządzenia z odczytem zdalnym, a termin upływa 1 stycznia 2027 roku. Budynki, w których takie urządzenia już pracują, kolejnej wymiany mogą uniknąć.
Zmiana oznacza koniec wizyt inkasentów i dokładniejsze dane o zużyciu w trakcie sezonu, a nie tańszy gigadżul. Sama cena ciepła pozostaje poza zasięgiem tej regulacji.
Ogrzewanie stało się największą pozycją w opłatach za mieszkanie
O tym, czy najbliższa zima zakończy się dopłatą, zdecydują temperatury, lokalna taryfa i stan instalacji w budynku. Przykład z Zielonej Góry pokazuje coś jeszcze: w części zasobów mieszkaniowych ogrzewanie przestało być jedną z wielu pozycji w opłatach i stało się pozycją największą, przy której reszta składników robi się drugorzędna.
zobacz więcej:










