Obniżenie przedsiębiorcom składki zdrowotnej to obietnica nie tyle KO, ile całej koalicji rządzącej
Druga połowa zeszłego roku i pierwsza połowa obecnego upłynęły pod znakiem rozważań, czy i w jaki sposób rząd obniży składkę zdrowotną przedsiębiorców. Udało się nawet uchwalić stosowną ustawę, której może i wiele brakowało do ideału, ale przynajmniej rzeczywiście zawierała przepisy, które realizowały postawiony przed nią cel. Niestety poprzedni prezydent Andrzej Duda stwierdził, że nic z tego i skorzystał z prawa weta. Powód? Niesprawiedliwość społeczna i potencjalne kolizje z zasadami konstytucyjnymi.
Wydawać by się mogło, że kończy to temat. Obecna koalicja rządząca nie dysponuje większością kwalifikowaną pozwalającą na przełamywanie prezydenckiego weta. Wybory nowej głowy państwa nie poszły zaś po jej myśli. Okazuje się jednak, że rząd przymierza nam powrót obniżania składki zdrowotnej dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Przyznał to sam premier Donald Tusk w nagraniu rozmowy z jednym z przedsiębiorców opublikowanym na platformie X.
Dostaliśmy to weto w składkę, że tak powiem, ale chyba spróbujemy jeszcze raz.
Na uwagę zasługuje słowo "chyba". Tak naprawdę trudno tę deklarację traktować jako coś specjalnie wiążącego. Nie da się jednak zaprzeczyć, że jest to jakaś forma wyrazu woli politycznej po stronie samego premiera. Jest to więc jakiś punkt wyjścia do rozważań.
Warto w tym momencie przypomnieć, że obniżenie składki zdrowotnej przedsiębiorcom stanowiło jedną z ważniejszych obietnic nie tylko Koalicji Obywatelskiej, ale także całego przymierza tworzącego obecnie rząd. Mam na myśli nie punkt 34 z niesławnej listy "100 konkretów", ale jeden z zapisów umowy koalicyjnej. Rządzący zobowiązali się w punkcie 12 także do "odejścia od opresyjnego systemu podatkowo-składkowego m.in. poprzez wprowadzenie korzystnych i czytelnych zasad naliczania składki zdrowotnej". Przy okazji wszystkie cztery stronnictwa koalicji rządzącej przyznały, że trzeba zmniejszać koszty prowadzenia działalności gospodarczej.
Powrót do tematu najprawdopodobniej też się skończy prezydenckim wetem
Pytanie brzmi, czy powrót obniżania składki zdrowotnej przyniesie jakiś spektakularny triumf. Jak się łatwo domyślić, już samo wspomnienie o sprawie przez premiera Tuska wywołało małą burzę. Na przykład Adrian Zandberg z partii Razem postanowił skrytykować tę luźną propozycję na antenie "Gościa Wydarzeń" Polsatu:
To jest niepoważne (…). To oznacza tysiące osób, które nie będą miały zabiegów i operacji.
Nie sposób jednak nie zauważyć, że obniżenie składki zdrowotnej przedsiębiorcom według pierwotnych planów wcale nie miało spowodować uszczuplenia zasobów NFZ. Owszem, niższa składka zdrowotna w oczywisty sposób oznacza niższe wpływy do Funduszu. Te jednak miał zrekompensować budżet państwa. Nie twierdzę, że to jest dobry pomysł, ale zarzuty o zamiarze dalszego odchudzania i tak niedofinansowanej opieki zdrowotnej są po prostu nieprawdziwe.
Osobną kwestią, nakazującą podawać w wątpliwość realność takich zmian, jest potworny deficyt budżetowy, który ma w przyszłym roku wynieść aż 271,7 mld zł. Stanowi on przy okazji dyżurne wyjaśnienie, dlaczego rząd nie chce realizować swoich obietnic wyborczych. Nie ma na nie pieniędzy. Przykładem może być nie tylko obniżenie składki zdrowotnej, które rzeczywiście spróbowano zrealizować, ale także na przykład wprowadzenie kwoty wolnej w tzw. podatku Belki.
Równocześnie zmieniły się nastroje opinii publicznej i to jest chyba kluczowy czynnik. Przytłaczające poparcie dla obniżania składki zdrowotnej w okresie uchwalania ustawy ustąpiło miejsca typowej dla naszego kraju polaryzacji. 27,3 proc. respondentów sondażu SW Research dla Onetu było "za", 29,8 proc. było "przeciw", a 42,8 proc. nie znało zmian uchwalonych przez Sejm. Powiązanie w debacie publicznej obniżenia składki ze zmniejszeniem wydatków na leczenie przyniosło najwyraźniej rezultaty.
Kolejnym ważnym czynnikiem jest prezydent Karol Nawrocki. Nie da się ukryć, że ochoczo korzysta on z prawa do wetowania ustaw. W trakcie kampanii wyborczej zapowiedział, że nie podpisze takiej, która obniżałaby składkę zdrowotną. Deklarację tę podtrzymał także po objęciu urzędu. Można się spodziewać, że ewentualny powrót zawetowanych rozwiązań skończyłby się dokładnie tak samo – prezydenckim wetem.
Jaki jest więc sens wracania do tematu? Być może powrót obniżania składki zdrowotnej przedsiębiorców mógłby służyć pozyskiwaniu poparcia przed następnymi wyborami parlamentarnymi, które odbędą się już w 2027 r.