Przez długotrwałą rozłąkę z domem oraz nieregularny tryb życia utrudniający regenerację nawet drobne problemy na trasie urastają do rangi „tragedii”.
W Europie brakuje rąk do pracy za kółkiem, więc UE spogląda na Afrykę i Azję
W Unii Europejskiej według Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego do 2028 roku zabraknie nawet 745 tys. kierowców ciężarówek. W Polsce brakuje od 100 do 200 tys. osób za kółkiem w zależności od popytu. Młodzi nie garną się do tego zawodu tak jak kiedyś. Kierowców poniżej 25. roku życia jest ogółem mniej niż 6,5 proc. albo nawet poniżej 3 proc., jak np. w Niemczech, Włoszech czy w Polsce. Przeciętny kierowca ma 47 lat. Wziąwszy pod uwagę, że ponad 30 proc. kolegów po fachu przekroczyło 55. rok życia, i że brakuje narybku, UE próbuje przynajmniej częściowo zasypać lukę kadrową pracownikami z Afryki i Azji.
Nie ma się co dziwić liczbie wakatów, skoro koszt szkolenia na kierowcę zawodowego wykracza już grubo za barierę 10 tys. zł, a specyficzny styl życia nie każdemu pasuje. Bo nie tylko jazda jest wyzwaniem – ogromnym problemem są również „aktywności poboczne”, np. parkingi. W Polsce sytuacja nierzadko wygląda lepiej niż w zachodnich krajach, ale nadal daleko jej do ideału. Chociaż parkingów jest więcej niż dawniej, ciągle brakuje miejsc. Poza tym kierowcy tkwią w kolejkach. Zdarza się, że na przejściach granicznych czysta formalność zamienia się w wielogodzinne, a nawet całodniowe czekanie.
Infrastruktura jest niestety nadal nieprzygotowana pod kątem higienicznym. Z raportu na zamówienie Fundacji Truckers Life wynika, że ponad połowa kierowców w punktach załadunku i rozładunku narzeka na brak dostępu do prysznica, a około 41 proc. za niedogodność uważa brak dostępu do toalety. Do tego dochodzi obsługa – u części odbiorców towarów nieprofesjonalna i arogancka – która nie informuje kierowcy o przyczynach opóźnień w rozładunku.
Pensja kierowcy to dobre pieniądze tylko na pierwszy rzut oka
A co z wypłatami? Z pozoru wyglądają atrakcyjnie – średnio od 5 do 8 tys. zł na rękę, a w transporcie międzynarodowym nawet 8,5–10 tys. zł – ale w rzeczywistości nie rekompensują izolacji od rodziny i tysięcy godzin w kabinie spędzonych w samotności w trakcie jazdy i podczas postoju.
Po 40. roku życia pensje często spadają, bo starsi kierowcy rzadziej decydują się na długie trasy. Wynagrodzenie uzupełniają premie za przejechane kilometry bądź bonusy za oszczędne spalanie paliwa, jednak podstawa wcale nie jest duża. W przeliczeniu na godziny i uwzględniając brak snu we własnym łóżku zarobki przestają robić wrażenie.
Zawodowy kierowca to jednocześnie kucharz, mechanik i ochroniarz
Zawodowy kierowca łączy kilka jakże różnych profesji za jedno wynagrodzenie. Jednocześnie jest kucharzem, który potrafi przygotować posiłek w ciasnej kabinie, mechanikiem, który umie poradzić sobie z niewielką awarią, i ochroniarzem dbającym o bezpieczeństwo siebie, towaru i pojazdu. Musi być gotowy na wszystko – od zmiany koła w środku nocy po stawienie czoła złodziejowi i radzenie sobie na własną rękę z wycieńczającymi problemami żołądkowymi, którymi często kończy się stołowanie w przydrożnych barach. Po powrocie marzy się tylko o domowym obiedzie i kąpieli, bo w kabinie śpi się, je i odpoczywa w warunkach nieco urągających człowiekowi. Bez ogródek zniesmaczeni szoferzy porównują życie zawodowego kierowcy z życiem psa w budzie.
Zmęczenie, poczucie izolacji i ciągła odpowiedzialność za przewożony ładunek prowadzą do przewlekłego napięcia, a w dłuższej perspektywie do kłopotów ze zdrowiem, za które nikt nikomu dodatkowo nie zapłaci. Nie bez powodu mniej osób chce wsiadać za kółko ciężarówki – po prostu rachunek zysków i strat coraz częściej przestaje się zgadzać.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj