1. Home -
  2. Prawo -
  3. W Polsce lepiej się bronić, czy uciekać? Kontrowersje wokół obrony koniecznej

W Polsce lepiej się bronić, czy uciekać? Kontrowersje wokół obrony koniecznej

Od dawna mówi się w Polsce o problemie związanym z obroną konieczną. Według niektórych ofiara ma tak naprawdę mniejsze prawa niż napastnik. Nie brak też skrajnych opinii mówiących o tym, że zaatakowany ma do wyboru dwie opcje: bronić się ryzykując więzieniem lub... dać się obrabować, a nawet zabić. Jak jest w rzeczywistości?

Czym jest przekroczenie granicy obrony koniecznej?

Przekroczenie niewidzialnej granicy obrony koniecznej to zastosowanie środków obrony niewspółmiernych do niebezpieczeństwa zamachu. Może to być np. użycie broni palnej do obrony przed napastnikiem z kijem lub atak po ustaniu zagrożenia czy po podjęciu ucieczki przez napastnika. Takie postępowanie jest penalizowane, choć sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie lub nawet odstąpić od kary, szczególnie jeśli nastąpiło pod wpływem silnego strachu.

O tym, że obrona konieczna sama w sobie nie jest przestępstwem, mówi Art. 25. kodeksu karnego (kontratyp obrony koniecznej):

§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.

No dobrze, ale co jeśli "przesadziliśmy" z obroną? Jak interpretować, czy granica obrony koniecznej została już przekroczona, czy jednak jeszcze nie? Czy w takiej sytuacji można mówić o zarzutach? O tym mowa w dalszej części tego samego Artykułu KK:

§ 2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

§ 2a. Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo na przylegający do nich ogrodzony teren lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące.

§ 3. Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.

Subiektywna interpretacja przez sąd

Z jednej strony powyższe przepisy zdają się precyzyjne, ale nic bardziej mylnego. Szczególnie razi Art. 25. § 3. Załóżmy, że ofiara broniła się na tyle zaciekle, że napastnik trafił do szpitala, a prokurator przedstawił broniącemu się zarzuty. Jak ma teraz udowodnić w sądzie, że działał "pod wpływem strachu" czy usprawiedliwionego okolicznościami "wzburzenia"? Słowo przeciwko słowu.

Najnowsze orzecznictwo Sądu Najwyższego podkreśla znaczenie subiektywnej oceny sytuacji, uwzględniającej doświadczenie życiowe osoby broniącej siebie, swoich bliskich oraz mienia. Nawet jeśli ofiara ma bardzo wysokie prawdopodobieństwo wygrania dłużącego się procesu, samo prowadzenie postępowania karnego dodatkowo pogłębia traumę związaną z przeżytym atakiem. To ogromny stres i obciążenie psychiczne, ponieważ do momentu ogłoszenia wyroku nic nie jest całkowicie pewne.

Tymczasem nie brakuje takich postępowań. Jednym z najgłośniejszych było skazanie 19-letniej ofiary ataku. Do zdarzenia doszło w 2017 roku, a wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku to 4 lata pozbawienia wolności. Sąd argumentował, że użycie ostrego przedmiotu (jeden śmiertelny cios w klatkę piersiową) było przekroczeniem granicy obrony koniecznej. Z kolei w 2023 roku doszło do napadu na sklep spożywczy Kobyłce. Jego właściciel ugodził śmiertelnie nożem jednego z napastników, ale według prokuratury działał właśnie w obronie koniecznej i nie został oskarżony.

Jak widać, każde takie zdarzenie traktowane jest indywidualnie. Niektórzy mogą jednak zadać pytanie, czy obowiązujące w przepisach granice obrony koniecznej są optymalne, czy może dałoby się coś zmienić i poprawić.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi