1. Bezprawnik -
  2. Państwo -
  3. Samorządowcy chcą ukryć swoje majątki. Wybrali najgorszy możliwy moment

Samorządowcy chcą ukryć swoje majątki. Wybrali najgorszy możliwy moment

W ostatnich miesiącach roku każdy, kto śledzi polską politykę — szczególnie samorządową — może mieć poczucie pewnego paradoksu. Z jednej strony mieszkańcy coraz śmielej korzystają z narzędzia demokracji bezpośredniej, czyli referendów odwoławczych.

Piotr Janus31.05.2026 9:11
Państwo

Z drugiej, elita lokalnych władz, skupiona w Związku Miast Polskich (ZMP), chce zabrać społeczeństwu jedno z najprostszych narzędzi kontroli, jakim jest powszechna jawność oświadczeń majątkowych. Związek Miast Polskich, którego prezesem jest prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, oficjalnie postuluje likwidację publikacji pełnych oświadczeń majątkowych prezydentów, burmistrzów i radnych w Biuletynie Informacji Publicznej. Dokumenty miałyby trafiać wyłącznie do urzędów skarbowych i CBA. Argumenty brzmią znajomo — ochrona prywatności, ryzyko hejtu, stygmatyzacja, „obnażanie” rodzin i instrukcje dla złodziei. Prezydenci i burmistrzowie zebrani w Krynicy Morskiej uznali, że obecny system „stygmatyzuje” i zagraża ich bezpieczeństwu.

Co dokładnie chce zmienić Związek Miast Polskich

Propozycja ZMP sprowadza się do tego, by dokumenty dziś dostępne dla każdego internauty — w tym oświadczenia majątkowe radnych — zniknęły z publicznego obiegu i były weryfikowane wyłącznie przez skarbówkę oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne. Innymi słowy: kontrolę nad majątkami włodarzy miałyby przejąć w całości instytucje państwowe, a obywatele i media straciliby bezpośredni wgląd.

Tymczasem w tym samym czasie Polskę ogarnia fala niezadowolenia z lokalnych rządów. Zbieżność czasowa jest co najmniej zastanawiająca.

Fala referendów odwoławczych w polskich miastach

Kraków — odwołanie prezydenta bez precedensu

Najgłośniejszym przykładem jest Kraków, gdzie 24 maja 2026 roku odbyło się referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego (KO) oraz całej Rady Miasta. Inicjatywa obywatelska zebrała dziesiątki tysięcy podpisów, a wynik okazał się jednoznaczny: prezydent Krakowa i rada miasta odwołani — choć formalnie wymagany próg frekwencji przekroczyło tylko głosowanie nad odwołaniem prezydenta, przez co mandat rady ostatecznie się utrzymał. Mieszkańcy pytali o rosnące zadłużenie, przejrzystość wydatków i jakość zarządzania metropolią. Sam fakt, że takie referendum doszło do skutku i było ważne w tak dużym mieście, pokazuje temperaturę społecznego gniewu.

Zabrze, Nysa i kryzys zaufania do klasy samorządowej

Podobne inicjatywy miały miejsce wcześniej. W 2025 roku w Zabrzu mieszkańcy odwołali w referendum prezydentkę Agnieszkę Rupniewską, choć referendum w sprawie rady miasta nie osiągnęło progu. W Nysie i innych miastach również pojawiały się inicjatywy referendalne, które nie zawsze kończyły się sukcesem dla przeciwników lokalnej władzy. Skala zjawiska pokazuje, że to nie są przypadkowe incydenty, ale symptom kryzysu zaufania do klasy samorządowej, która w wielu miejscach zaczęła funkcjonować jak zamknięta kasta. I właśnie w tym momencie ZMP proponuje schowanie oświadczeń majątkowych do szuflady.

Jawność majątków w Czechach, na Słowacji i Litwie

Inicjatywa ZMP idzie wbrew dominującym trendom nie tylko w Unii Europejskiej, ale także w krajach ościennych. U naszych bezpośrednich sąsiadów sytuacja jest dosyć klarowna.

Czechy wymagają deklaracji majątku, nieruchomości i udziałów w firmach — i są one publicznie dostępne online. Po serii afer korupcyjnych Czechy wzmacniają mechanizmy weryfikacji.

Słowacja utrzymuje publiczny dostęp do deklaracji samorządowców i urzędników. Podobnie jak Czechy, idzie w kierunku cyfryzacji i lepszej egzekucji.

Litwa jest regionalnym liderem, zapewniając dostęp do szerokich deklaracji obejmujących również majątek rodziny, które są publiczne i elektroniczne, z regularną weryfikacją. Litwa konsekwentnie realizuje zalecenia Grupy Państw Przeciwko Korupcji, tzw. GRECO.

Co samorządowcy mogą mieć do ukrycia?

Pytanie nie jest całkowicie retoryczne. Jawność oświadczeń przez lata ujawniła wiele niepokojących przypadków — często w wyniku dociekliwości zwykłych mieszkańców czy internautów. Zastanawiające i zaskakujące skoki majątkowe, luksus nieadekwatny do deklarowanych dochodów, powiązania rodzinne z firmami biorącymi udział w przetargach czy decyzjach planistycznych. W miastach zadłużonych po uszy, gdzie podnosi się podatki i opłaty (a przypomnijmy, o tyle wzrośnie podatek od nieruchomości w 2026 roku), a jednocześnie pojawiają się kontrowersyjne inwestycje, obywatele mają prawo wiedzieć — skąd ten standard życia?

Utajnienie nie chroniłoby „przed hejtem”. Uchroniłoby przed kontrolą. Media i aktywiści straciliby dostęp do informacji publicznej, który jest najprostszym narzędziem do zadawania niewygodnych pytań.

„Niech kontrolują CBA i skarbówka” — mówią samorządowcy.

Problem w tym, że te instytucje nie zastąpią czujności społeczeństwa. Historia pokazuje, że najskuteczniejsze mechanizmy antykorupcyjne działają wtedy, gdy działa wielopoziomowa kontrola — instytucjonalna, społeczna i medialna. Warto też pamiętać, że oświadczenia majątkowe składa w Polsce bardzo wiele grup funkcjonariuszy publicznych, a ich sens sprowadza się właśnie do przeciwdziałania korupcji.

Argument o ochronie prywatności małżonków też jest słaby. Osoba decydująca się na funkcję publiczną wie, że rezygnuje z części prywatności — tak samo jak w krajach zachodnich. Taka jest cena bycia osobą publiczną: oprócz przywilejów, które daje władza, są również obowiązki wobec mieszkańców.

Oligarchizacja samorządów? Jawność jako filar zaufania

Inicjatywa ZMP to nie jest tylko propozycja technicznej zmiany. W moim przekonaniu to symptom szerszego zjawiska — kryzysu samorządności i próby oderwania lokalnej władzy od realnej odpowiedzialności przed wyborcami. W momencie, gdy referenda w Krakowie, Zabrzu czy Nysie pokazują, że mieszkańcy zaczynają realnie rozliczać rządzących, elita samorządowa chce zmniejszyć narzędzia tego rozliczania.

Demokracja lokalna opiera się na zaufaniu. Jawność majątków jest jednym z filarów tego zaufania. Jej ograniczenie będzie sygnałem, że część włodarzy woli rządzić w półmroku — tam, gdzie trudniej zadawać pytania o drogie samochody, nieruchomości, wakacje i kontrakty dla „swoich”.

Jeśli ZMP wygra tę batalię, Polska zrobi krok w stronę de facto oligarchizacji samorządów. W czasach rosnącego długu publicznego na poziomie lokalnym, inflacji kosztów życia i rosnącego sceptycyzmu wobec elit to bardzo niebezpieczny kierunek. Obywatele mają prawo wiedzieć. Nie tylko wtedy, gdy jest to wygodne dla rządzących. Zwłaszcza wtedy, gdy nie jest.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi