1. Home -
  2. Gospodarka -
  3. Premier chwali się danymi GUS, ale na spadek cen w sklepach nie ma co liczyć

Premier chwali się danymi GUS, ale na spadek cen w sklepach nie ma co liczyć

Ostatnio premier RP, Donald Tusk ogłosił dumnie, że inflacja w Polsce ponownie spadła, a "świąteczne zakupy nie będą już cenowym horrorem". To jednak tylko połowa prawdy, bo trzeba pamiętać, czym w istocie jest inflacja i że ceny w naszym kraju wciąż rosną, lecz w wolniejszym tempie.

Co to jest inflacja?

Zacznijmy od podstaw. Czym dokładnie jest inflacja? Jaka jest jej definicja? Według Słownika Języka Polskiego PWN inflacja to:

postępujący spadek siły nabywczej pieniądza i związany z nim wzrost cen, spowodowane wprowadzeniem do obiegu zbyt dużej ilości pieniędzy w stosunku do wprowadzanych towarów

Tymczasem Donald Tusk, premier RP, chwalił się niedawno spadkiem inflacji. I jest to jak najbardziej bardzo dobra wiadomość. Problem w tym, że spadek inflacji nie jest równoznaczny ze spadkiem cen w sklepach, a niestety wielu utożsamia te dwa zjawiska.

Rozwiń

Wystarczy wejść na stronę Głównego Urzędu Statystycznego, aby sprawdzić, jak wyglądały ceny w latach ubiegłych. Oto wysokość inflacji rok do roku:

  • listopad 2022 - 17,5%,
  • listopad 2023 - 6,6%,
  • listopad 2024 - 4,7%,
  • listopad 2025 - 2,4%.

Załóżmy hipotetycznie, że produkt X kosztował w listopadzie 2021 roku 100 złotych. Ile kosztował on w listopadach kolejnych lat na podstawie powyższych danych GUS na temat inflacji?

  • 2022 - 117,50 zł (+ 17,5%),
  • 2023 - 125,26 zł (+ 6,6%),
  • 2024 - 131,15 zł (+ 4,7%),
  • 2025 - 134,30 zł (+ 2,4%).

Ostatnie Święta Bożego Narodzenia za panowania Prawa i Sprawiedliwości (2022 rok) cechowały się sporym "szokiem inflacyjnym", gdyż ówczesne ceny rosły bardzo szybko i o naprawdę spore wartości. Dziś inflacja w Polsce po raz pierwszy od dawna zeszła poniżej celu inflacyjnego NBP (2,5% r/r), ale za ten sam produkt wciąż zapłacimy więcej niż 3 lata temu.

Wolniej, ale wciąż drożej

Mniejsza inflacja nie oznacza bowiem niższych cen, lecz spowolnienie tempa ich wzrostu. Dzięki temu tempo wzrostu płac może prześcignąć aktualną inflację, a jeśli podwyżki pensji są od niej wyższe, to w rzeczywistości zarabiamy więcej (wzrost siły nabywczej pieniądza). Jeśli np. w 2022 r. ktoś nie otrzymał ani złotówki podwyżki pensji, to realnie zarabiał o 17,5% mniej niż rok wcześniej, bo o tyle wzrosły przeciętnie ceny różnych towarów i usług rok do roku.

Gdy średnie ceny zaczynają spadać, mówimy o dezinflacji, a więc spowolnieniu inflacji, a właśnie to obserwujemy dziś w kraju. Warto jednak pamiętać, że spadek inflacji to tylko (albo i aż) spowolnienie wzrostu cen, a nie ich zatrzymanie czy wręcz obniżanie (wtedy mielibyśmy już do czynienia z deflacją, a więc inflacją "na minusie"). I takie komunikaty powinny pojawiać się w mass mediach, aby każdy Polak mógł poznać całą prawdę, a nie tylko jedną stronę medalu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi