1. Bezprawnik -
  2. Środowisko -
  3. Polacy znaleźli sposób, żeby legalnie omijać system kaucyjny

Polacy znaleźli sposób, żeby legalnie omijać system kaucyjny

Narzekanie na system kaucyjny stało się naszym sportem narodowym. Niektórzy Polacy starają się uniknąć konieczności pielgrzymowania do sklepów z butelkami. Znaleźli proste sposoby, które wymagają jednak innego rodzaju zmiany dotychczasowych nawyków.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska swoje, a Polacy swoje

System kaucyjny funkcjonuje w Polsce od 1 października zeszłego roku. Tak naprawdę możemy się z nim zetknąć w trakcie codziennych zakupów mniej więcej od stycznia. Wtedy to w sklepach zaczęły się pojawiać partie produktów w opakowaniach objętych kaucją i należycie oznakowanych.

Odnoszę wrażenie, że Polakom nowe obowiązki się nie spodobały. Popieram to zresztą marcowym sondażem IBRiS-u dla „Rzeczypospolitej", w którym negatywnie wypowiadała się o systemie kaucyjnym ponad połowa respondentów. Pozytywne zdanie miało 27,6 proc. badanych. Niektórzy komentatorzy idą jeszcze dalej i twierdzą wprost, że system kaucyjny jest bez sensu i sami politycy zaczynają to przyznawać.

W tym momencie warto wspomnieć, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska na dość powszechną krytykę reaguje w osobliwy sposób. Sprowadza ją do „dezinformacji" i „siania chaosu informacyjnego" oraz zapewnień, że system działa znakomicie. W najlepszym wypadku przyznaje, że niektóre jego aspekty można poprawić.

Nie każdą krytykę da się zakrzyczeć zarzutami o „fake newsach" i dezinformacji

Tymczasem konsumenci pomstują na „robienie z nich śmieciarzy", kolejki do butelkomatów, niedziałające urządzenia, konieczność składowania butelek i puszek w domu, mało czytelne znaki kaucji na opakowaniach oraz to, czego najmocniej czepiam się ja: niedostatecznie czytelne informowanie o doliczaniu kaucji przez sklepy. Litanię zarzutów można by wydłużać właściwie w nieskończoność.

Sprowadzanie narzekania na system kaucyjny do „dezinformacji" jest krzywdzące tak naprawdę nie dla takich malkontentów jak ja, ale przede wszystkim dla zwykłych Polaków. Tych samych, którzy na co dzień się z nim męczą.

Nie ma się co dziwić, że coraz częściej możemy usłyszeć o sprytnych sposobach na uniknięcie systemu kaucyjnego. Prawdę mówiąc, w niektórych wariantach nie ma nic prostszego. Inne mogą okazać się całkiem kosztowne.

Nikt nas nie zmusza do oddawania opakowań

Zacznijmy od całkowitego zignorowania systemu kaucyjnego. Nie oddajemy ani butelek, ani puszek. Wyrzucamy je tak, jak do tej pory – zgniecione, do pojemnika na odpady plastikowe.

Niebo nie spadnie nam na głowę, świat się nie zapali, żaden urzędnik nie przyjdzie wlepić nam mandatu. Mamy do tego pełne prawo. Nie tak dawno temu właśnie takim sposobem postępowania pochwalił się znany publicysta Łukasz Warzecha. Zwrócił przy tym uwagę, że jego zdaniem państwo karze go finansowo. Czy ma rację? Jak najbardziej.

Haczyk tkwi bowiem w tym, że unikając partycypacji w systemie kaucyjnym, siłą rzeczy tracimy kaucję zwrotną za butelki napojów, które kupiliśmy. Niektórzy nie wyobrażają sobie dnia bez czegoś gazowanego albo słodkiego. Każda plastikowa butelka albo metalowa puszka to 50 groszy straty, każda szklana butelka zwrotna to złotówka w plecy. Warto przy tym pamiętać, że system kaucyjny będzie rozszerzony, więc lista opakowań, za które odzyskamy pieniądze, z czasem się wydłuży.

Zakup domowego saturatora zaoszczędzi nam wysiłku, ale nie liczmy na korzyści finansowe

W tym momencie powinniśmy się zastanowić, czy w przypadku kaucji i napojów można zjeść ciastko i mieć ciastko. Część Polaków zainteresowała się saturatorami, a więc urządzeniami do gazowania wody.

Sam saturator nie jest przesadnie drogi. Tańsze modele kosztują ok. 200–250 zł. Oczywiście są także droższe urządzenia. Nawet wtedy nie musimy się jednak spodziewać czterocyfrowych kwot.

Warto pamiętać, że saturator to nie wszystko. Nagazowanie wody wymaga jeszcze gazu w postaci dwutlenku węgla. Nabój do saturatora to wydatek ok. 30–100 zł na 60 litrów. Do tego należy jeszcze uwzględnić zużycie prądu i samej wody. Miłośnicy napojów smakowych muszą także wydać ok. 20 zł za każdy specjalny syrop.

Może się okazać, że pieniędzy w ten sposób nie zaoszczędzimy. Wszystko zależy od tego, ile i jakich napojów piliśmy do tej pory.

Najprościej i najtaniej jest pić wodę prosto z kranu

Załóżmy jednak, że zależy nam tylko na nawodnieniu organizmu, ale nie chcemy się przestawiać na picie latem ciepłej herbaty. Na wyciskanie soków prosto z owoców albo warzyw nie mamy ochoty. Gotowe rozwiązanie możemy mieć dosłownie we własnym domu.

Jeżeli mieszkamy we właściwym miejscu, to możemy mieć dużo szczęścia. W wielu miastach woda z kranu nadaje się do spożycia. Nie wymaga filtrowania, nie wspominając o gazowaniu. Trzeba jednak mieć z tyłu głowy, że Unia zaostrza normy wody pitnej, a samorządy ostrzegają przy tym przed podwyżkami.

Gdzie da się pić kranówkę? Jako przykłady najczęściej wymienia się Trójmiasto, Kraków, Poznań, Łódź i Warszawę. W grę wchodzi także między innymi Włocławek, Toruń, Olsztyn, Bydgoszcz, Lublin oraz wiele innych dużych i średnich miast oraz mniejszych miejscowości.

Nie mamy zaufania do wodociągów w naszej gminie? Nic nie szkodzi. Różnego rodzaju systemy filtrujące – od specjalnych dzbanków po większe filtry lokowane pomiędzy rurą a kranem – to wydatek rzędu 80–400 zł. A kto wie, może niebawem dostępna stanie się także darmowa woda w domu jednorodzinnym, nad czym pracują ośrodki badawcze.

Soki w kartonie i wszelki nabiał są bez kaucji

Kolejny sposób na uniknięcie systemu kaucyjnego zawdzięczamy niuansom obowiązujących przepisów. Nie są nim jeszcze objęte produkty w kartonach. Tym samym możemy do woli kupować soki i napoje owocowe.

Następne warte uwagi zwolnienie dotyczy nabiału. Jeżeli ktoś lubi maślankę, kefir, jogurt albo ajran, ale nie znosi systemu kaucyjnego, to może się nimi delektować bez konieczności zwrotu opakowania. Pojawiły się nawet relacje o producentach, którzy postanowili dodawać serwatkę do swoich produktów, by w ten sposób ominąć system. Wydaje się jednak, że pomysł zniknął tak szybko, jak się pojawił.

Piwo i inne wyjątki od systemu kaucyjnego

Na koniec należy też wspomnieć o piwie. Technicznie rzecz biorąc, nie musi być objęte systemem kaucyjnym dzięki specjalnemu zwolnieniu. W praktyce jednak producenci złocistego trunku wciąż korzystają z własnych systemów zbiórki, które od strony konsumenta działają dokładnie tak samo, jak ogólnopolski system. Niewykluczone, że niektóre niedogodności złagodzi zmiana, dzięki której oddasz butelkę w ramach systemu kaucyjnego bez wizyty w sklepie – o każdej porze dnia i nocy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi
Kliknij by przejść do artykułu