- Bezprawnik -
- Nieruchomości -
- 140 tysięcy osób ostrzega się przed lokatorami. Prawie każdy z tych wpisów łamie prawo
140 tysięcy osób ostrzega się przed lokatorami. Prawie każdy z tych wpisów łamie prawo
Naprawdę rozumiem wynajmujących, którzy starają się przestrzegać innych przed nieuczciwymi najemcami w mediach społecznościowych. Niestety publikowanie ich danych to krok za daleko. Łamiemy w ten sposób przepisy o ochronie danych osobowych.
Wynajmujący ostrzegają przed nieuczciwymi lokatorami w grupach na Facebooku
Pisałem niedawno o facebookowych grupach samopomocy, które organizują użytkownicy mający jakieś problemy z firmami kurierskimi. Ich skala jest naprawdę niewielka w porównaniu do analogicznych społeczności służących przestrzeganiu przed nieuczciwymi najemcami.
Na Facebooku znajdziemy na przykład dwie duże grupy: „Czarna Lista Najemców, Nieuczciwi Lokatorzy i Oszuści. Eksmisja, dłużnicy" z 22,5 tys. członków oraz „Wynajem czarna lista lokatorów i wynajmujących", która może się poszczycić imponującą liczbą aż 140,1 tys. użytkowników.
W obydwu przypadkach znajdziemy porady dotyczące umów zabezpieczających interesy wynajmujących — na czele z taką konstrukcją jak najem okazjonalny — a nawet sugestie nie do końca zgodnych z prawem rozwiązań problemu. Zdarzają się także ogólne relacje z przestrogami. Internauci przede wszystkim jednak przestrzegają przed konkretnymi osobami.
Internauci publikują częściowo ocenzurowane dane najemców
Metody zapisu są różne. Najczęściej mamy do czynienia z pełnym imieniem i ocenzurowaną częścią nazwiska. Zazwyczaj towarzyszy mu także numer telefonu, który może być podany w całości albo w części. Częstym dodatkiem jest rok urodzenia najemcy. Zdarzają się także wariacje w postaci na przykład podawania samych imion z pełną datą urodzenia.
Jak się łatwo domyślić, dane poszczególnych nieuczciwych lokatorów powiązane są z konkretnymi przewinieniami. Zazwyczaj chodzi o miganie się od płacenia czynszu oraz różne formy dewastacji lokalu. W grę wchodzą opisy i zdjęcia. Możemy spodziewać się brudu, zniszczeń, piętrzących się stosów śmieci i podejrzanych płynów w osobliwych miejscach.
Informacje oderwane od konkretnego człowieka w zasadzie nie naruszają prawa. Problem pojawia się w przypadku, gdy internauta ujawni dostatecznie dużo, by móc precyzyjnie namierzyć lokatora. Czy takie zachowanie jest w ogóle zgodne z prawem?
Nie możemy tak po prostu opublikować czyichś danych w Sieci
W sporach pomiędzy wynajmującymi a lokatorami, którzy nie płacą czynszu i dewastują lokal, praktycznie zawsze staję po stronie tych pierwszych. Od lat stawiam na łamach Bezprawnika tezę, że ochrona praw lokatorów w Polsce poszła o kilka kroków za daleko i powinna się kończyć wtedy, gdy zaczyna się uporczywe miganie się od regulowania swoich zobowiązań wobec wynajmującego.
Tym razem jednak nie mam dobrych wieści. Publikowanie danych osobowych nawet sklepowego złodzieja przyłapanego na gorącym uczynku pozostaje w kolizji z obowiązującymi przepisami. Siłą rzeczy dotyczy to także nieuczciwych lokatorów, w tym także bezdyskusyjnych oszustów.
Do dóbr osobistych zaliczamy także nietykalność wynajmowanego mieszkania
Zacznijmy od podstaw w postaci ochrony dóbr osobistych. Również ona jest w Polsce bardzo szeroka. Osoba, która uzna, że któreś jej dobro osobiste zostało naruszone, ma prawo wytoczyć naruszającemu powództwo z art. 24 kodeksu cywilnego:
§ 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego albo zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.
§ 2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.
§ 3. Przepisy powyższe nie uchybiają uprawnieniom przewidzianym w innych przepisach, w szczególności w prawie autorskim oraz w prawie wynalazczym.
Tak się składa, że art. 23 tej samej ustawy jako najbardziej typowe dobra osobiste wskazuje nie tylko wizerunek, ale także cześć, nazwisko oraz nietykalność mieszkania. W praktyce jako takowe uważa się także szeroko rozumianą prywatność.
Jak to się ma do czarnych list najemców? Przede wszystkim publikowanie zdjęć chlewu, który lokator zrobił w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu, narusza jego nietykalność oraz prywatność takiej osoby. Warto przy tym pamiętać, że dobra osobiste na Facebooku podlegają dokładnie takiej samej ochronie jak wszędzie indziej, a naruszenie dóbr osobistych potrafi się skończyć nakazem przeprosin i zadośćuczynieniem.
RODO to dużo groźniejszy przeciwnik niż kodeks cywilny
Bardziej skomplikowanym zagadnieniem jest ochrona danych osobowych. Bynajmniej nie chodzi mi w tym momencie o to, że akurat RODO czy krajowa ustawa stają tutaj po stronie wynajmującego. Po prostu mamy do czynienia z plątaniną przepisów rozsianych po różnych aktach prawnych.
Co do zasady każda operacja na czyichś danych osobowych stanowi ich przetwarzanie. Do tego bardzo pojemnego zbioru zaliczamy także ich publikację w mediach społecznościowych. Danymi osobowymi są zaś wszelkie informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej.
Nie sposób nie zauważyć, że informacje o nieuczciwym lokatorze służące wprost możliwości jego zidentyfikowania jak najbardziej stanowią dane osobowe. Ich publikacja jest zaś przetwarzaniem tych danych.
Argumentacja idąca w kierunku działania w stanie wyższej konieczności jest w najlepszym wypadku wątpliwa
Bez zgody zainteresowanej osoby takie przetwarzanie może być zgodne z prawem wtedy, gdy spełniony jest któryś z warunków wskazanych w art. 6 RODO. Internetowa publikacja nie ma żadnego formalnego związku z umową najmu. Nie służy realizacji żadnego obowiązku prawnego ciążącego na wynajmującym. Siła rzeczy wynajmujący nie jest przedstawicielem żadnego organu władzy publicznej.
Cóż nam pozostaje? Wbrew pozorom odpowiedź nie brzmi „nic". Przy czym muszę z góry zaznaczyć, że jest ona dość licha. Mam na myśli art. 6 ust. 1 lit d) i e) RODO:
d) przetwarzanie jest niezbędne do ochrony żywotnych interesów osoby, której dane dotyczą, lub innej osoby fizycznej;
e) przetwarzanie jest niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi;
Teoretycznie możemy próbować się bronić, że próbujemy w ten sposób chronić inne osoby fizyczne przed nieuczciwym lokatorem, który prawdopodobnie oszuka ich na czynszu lub zdewastuje ich mieszkanie. Łatwo jednak ten argument zbić. Kluczowym słowem jest tutaj bowiem „niezbędne". Zamiast publikowania danych w internecie powinniśmy po prostu pójść na policję albo uruchomić procedurę, jaką jest eksmisja lokatorów.
Nie ma ucieczki od konsekwencji za niedopuszczalne przetwarzanie danych osobowych w związku z wynajmem
Tym razem konsekwencje mogą być poważniejsze niż ewentualne odszkodowanie połączone z nakazem usunięcia spornego postu na Facebooku. W grę wchodzi bowiem zastosowanie przeciwko nam art. 107 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych. Jest to przepis karny.
Kto przetwarza dane osobowe, choć ich przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do ich przetwarzania nie jest uprawniony, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.
Nie szukałbym przy tym nadziei w twierdzeniu, że mamy do czynienia z czynnością czysto osobistą, które to podlegają wyłączeniu z reżimów RODO i szerzej ochrony danych osobowych. Pojęcie to ma w praktyce bardzo wąskie zastosowanie do spraw o charakterze czysto domowym czy międzykoleżeńskim — podobnie zresztą wygląda kwestia, jaką jest nagrywanie rozmów a RODO. Tymczasem wynajem z punktu widzenia zarówno ustaw podatkowych, jak i prawa przedsiębiorców jest wykonywaniem działalności gospodarczej.










