1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Wjechały hulajnogą w samochód. Nie miały kasku i OC, teraz zapłacą za naprawę pojazdu

Wjechały hulajnogą w samochód. Nie miały kasku i OC, teraz zapłacą za naprawę pojazdu

W zeszły piątek wieczorem w Łukowie na Lubelszczyźnie doszło do groźnie wyglądającego potrącenia. Dwie nastolatki jadące na hulajnodze elektrycznej uderzyły w bok samochodu osobowego. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale i tak kierowca osobówki postanowił zadzwonić na policję.

Marcin Szermański06.05.2026 16:02
Moto

Szczęście w nieszczęściu — skończyło się tylko na otarciach

Kierowcą był 25-letni mieszkaniec gminy Krzywda, który poruszał się swoim Oplem Astrą. Nagle z jego lewej strony nadjechały dwie nastolatki na jednej hulajnodze elektrycznej, które z dużą prędkością postanowiły przejechać przez przejazd dla rowerów. Właśnie wtedy doszło do uderzenia w lewy bok samochodu. Jego siła była na tyle duża, że wyrzuciła dziewczynki ponad maskę samochodu, co zostało zarejestrowane przez miejscowy monitoring.

Na szczęście skończyło się tylko na drobnych otarciach i nie było mowy o hospitalizacji, choć mogło skończyć się to bardzo źle, gdyż nastolatki podróżowały bez kasku. Jak relacjonuje portal TVN24.pl — bazując na informacjach łukowskiej policji — wkrótce na miejscu pojawiła się matka jednej z dziewcząt, która podpisała stosowne oświadczenie i zobowiązała się do pokrycia ewentualnych szkód pojazdu.

25-latek i tak postanowił wezwać policję.

Policja bada sprawę, ale wstępnie widzi winę nastolatek

Miejscowa policja cały czas bada sprawę, ale raczej nie zakończy się ona pozytywnie dla nastolatek. TVN24.pl cytuje nadkom. Annę Kamolę z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, która powiedziała:

Pewne jest to, że 14-latka wjechała na przejazd dla rowerów bardzo szybko, w ten sposób, że kierowca Opla mógł faktycznie tej hulajnogi nie zauważyć.

Wygląda na to, że śledczy uznają winę nastolatek. Co prawda obowiązkowy kask do 16 roku życia (dziewczynki miały 14 i 15 lat) wchodzi w życie dopiero 3 czerwca, ale i tak od 3 marca br. obowiązują zaostrzone przepisy dla korzystających z hulajnóg elektrycznych. Nowe przepisy mówią m.in. o maksymalnej prędkości 20 km/h, jaką można poruszać się na e-hulajnogach. Być może śledczy będą badali zapisy z monitoringu także pod tym kątem.

Rozwiń

Lawinowy wzrost wypadków na e-hulajnogach

Zaostrzenie przepisów ma związek z licznymi i poważnymi wypadkami, jakie miały miejsce w ostatnim czasie. Jak wynika z policyjnych statystyk, liczba wypadków z udziałem hulajnóg rośnie w zastraszającym tempie. Rzecznik Finansowy w połowie 2025 r. alarmował, że aż 70% uczestników wypadków z udziałem hulajnóg to osoby poniżej 17. roku życia.

Dlatego też w myśl nowych regulacji hulajnogami elektrycznymi nie mogą poruszać się po drogach publicznych dzieci poniżej 13. roku życia — i to nawet pod opieką dorosłych. Naturalnie nie mogą też poruszać się w kilka osób na jednej hulajnodze, jak to miało miejsce w Łukowie. Warto zaznaczyć, że jeśli dokręciłeś siodełko do hulajnogi, prawo mówi, że jedziesz motorowerem — co całkowicie zmienia sytuację prawną kierującego.

Brak OC może być kosztowny, ale nie to jest najważniejsze

Z przebiegu wydarzeń wynika, że kierująca hulajnogą nie miała wykupionej polisy OC, a to oznacza, że odpowiada ona (a raczej jej opiekun prawny) za wyrządzone szkody. Zresztą matka jednej z nastolatek od razu zobowiązała się do pokrycia napraw samochodu — najprawdopodobniej blacharsko-lakierniczych. Pół biedy, że trafiło na kilkunastoletniego Opla Astrę, a nie na nowego Mercedesa czy BMW. W podobnych sytuacjach często z pomocą poszkodowanym przychodzi Rzecznik Finansowy, który radzi, jak dochodzić swoich praw.

I tak najważniejsze, że zdarzenie nie skończyło się tragedią i wszyscy są cali — zwłaszcza biorąc pod uwagę impet uderzenia, a także brak kasków na głowach nastolatek.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi