- Bezprawnik -
- Nieruchomości -
- Zamontowałeś taki wizjer w drzwiach? Możesz dostać kilkadziesiąt tysięcy złotych kary
Zamontowałeś taki wizjer w drzwiach? Możesz dostać kilkadziesiąt tysięcy złotych kary
Zamontowanie wizjera z kamerą w drzwiach w teorii ma służyć poprawie naszego bezpieczeństwa. W praktyce może na nas sprowadzić problemy. Prezes UODO nakładał już wysokie kary za prywatny monitoring wycelowany nie tylko w sąsiadów, ale także w przestrzeń publiczną.
Istnieją wizjery, które mogą nagrywać obraz. Problem w tym, że dochodzi wówczas do przetwarzania danych osobowych
Łatwo sobie wyobrazić powody, dla których może nam przyjść do głowy zamontowanie w naszych drzwiach wejściowych wizjera z kamerą. Być może ktoś robi sobie z nas durne żarty, co rusz zostawiając coś śmierdzącego na wycieraczce. Może kurier notorycznie zostawia nam paczki na wycieraczce, zamiast zadzwonić — a pozostawiona bez nadzoru paczka pod drzwiami potrafi zniknąć. Możliwe też, że po prostu obawiamy się z jakiegoś powodu o swoje bezpieczeństwo.
W takich sytuacjach będzie nas interesować urządzenie z opcją nagrywania i czujnikiem ruchu. Istnieją oczywiście nowoczesne wizjery, które służą bardziej do wygodnego sprawdzania za pomocą smartfona albo ekranu LCD, kto stoi przed drzwiami.
Rozróżnienie to jest bardzo istotne nie tylko pod względem tego, ile zapłacimy za taki wizjer. Okazuje się bowiem, że bardziej zaawansowane urządzenie zainstalowane w niewłaściwy sposób może przysporzyć nam poważnych kłopotów z Urzędem Ochrony Danych Osobowych.
Nie wolno instalować kamer, które rejestrują to, co dzieje się na terenie sąsiednich nieruchomości
Z pewnością ktoś się teraz zastanawia, co właściwie ma wspólnego wizjer w drzwiach z ochroną danych osobowych. Jak się łatwo domyślić, odpowiedź tkwi w funkcji nagrywania. Jeżeli nagrywamy sąsiadów, to gromadzimy dane osobowe i tym samym dokonujemy ich przetwarzania. W praktyce mamy do czynienia z dość specyficzną formą monitoringu. Temat, jakim jest monitoring sąsiada a RODO, wraca zresztą regularnie w decyzjach organu.
Tak się składa, że niedawno Prezes UODO wydał decyzję nakładającą wysoką karę na osobę prywatną, której domowy monitoring był skierowany na posesje sąsiadów oraz teren publiczny. Jak wynika z komunikatu dostępnego na stronie internetowej organu, ignorowanie nakazu organu nadzorczego może słono kosztować. Ukarana osoba zamontowała kamery rejestrujące zarówno obraz, jak i dźwięk przez całą dobę — nie tylko na terenie prywatnej nieruchomości, ale i poza nią, obejmując drogę publiczną oraz sąsiednie nieruchomości.
Skargi w tej sprawie złożyli do Prezesa UODO sąsiedzi. Ich pretensje okazały się zasadne, gdyż po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego Prezes UODO nakazał zaprzestanie przetwarzania danych osobowych skarżących za pomocą monitoringu wizyjnego — w zakresie wizerunku oraz głosu, obejmującego swym zasięgiem drogę publiczną oraz nieruchomości skarżących — wobec braku podstawy prawnej dla tego przetwarzania.
Wykreślmy z tego opisu słowo „dźwięk” i mamy idealne wręcz odzwierciedlenie przypadku zamontowania wizjera z kamerą w drzwiach.
Kara 26 tys. zł nie za sam monitoring, ale za zignorowanie nakazu Prezesa UODO
Należy przy tym wspomnieć, że kara 26 tys. zł została nałożona nie tyle za sam fakt niezgodnego z prawem przetwarzania danych osobowych, ile za zignorowanie nakazu Prezesa UODO, by zdemontować kamery w ciągu 7 dni. Warto pamiętać, że kary za nieprzestrzeganie RODO mogą sięgać znacznie wyższych kwot.
Trudno byłoby zamontować wizjer z kamerą tak, by nie obejmował nic poza naszą posesją i spełniał swoją funkcję
Teoretycznie takie urządzenie może się okazać całkowicie zgodne z prawem, jeśli jego instalacja nie narusza niczyjej prywatności. Musiałoby jednak omijać tereny publiczne, wspólne i należące do innych osób.
Odpowiedź na pytanie, czy można nagrywać działkę sąsiada bez jego zgody, pozostaje bowiem przecząca. W przypadku domów jednorodzinnych wymagałoby to odpowiedniego dobrania kąta — w taki sposób, by kamera była skierowana z góry albo z dołu. O wiele trudniej byłoby to zrobić w blokach mieszkalnych. Przestrzeń za drzwiami jednego z mieszkańców wychodzi w końcu prosto na klatkę schodową, którą poruszają się sąsiedzi, by dotrzeć do swoich mieszkań. W takich warunkach monitoring obejmujący drzwi sąsiada staje się praktycznie nie do uniknięcia.
Warto wspomnieć, że w 2025 r. Prezes UODO wydał decyzję dotyczącą nagrywania przez mieszkańca tego, co dzieje się za drzwiami jego mieszkania. Nie miało wówczas znaczenia to, że obwiniony padał ofiarą żartownisia, który podrzucał mu na wycieraczkę skórki od banana.
Jeżeli pole widzenia kamery wykracza poza naszą posesję, to nie możemy liczyć na zwolnienie z RODO
Przy okazji tej właśnie sprawy wyjaśniło się, jak przypadki monitoringu i kamer zamontowanych w drzwiach mają się do przepisów RODO. Okazuje się, że nie skorzystamy z wyjątku z art. 2 ust. 2 lit. c) przewidzianego dla przetwarzania danych osobowych przez osobę fizyczną w ramach czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze. Powód jest prozaiczny: jeżeli pole obserwacji naszej kamery wykracza poza naszą posesję, to nie mamy już do czynienia z czynnością o charakterze czysto domowym.
Prezes UODO przyznał co prawda, że właściciel monitoringu ma interes prawny w montażu takich urządzeń, ale nie jest on nadrzędny względem prawa do prywatności sąsiadów i przechodniów.
zobacz więcej:










