Czasem ludzka złośliwość nie zna granic
Alicja (imię zmienione) podzieliła się ze mną problemem, z którym zmaga się od dłuższego czasu. Gdy śpi, regularnie wybudza się z powodu głośnej muzyki. Włącza ją złośliwy sąsiad, zakłócając ciszę nocną. Na potrzeby tego artykułu nazwijmy go Marcinem (pojawią się tu też inne środki anonimizujące).
Mężczyzna prowadzi nocny tryb życia. Gdy inni śpią, on nie tyle słucha muzyki, co po prostu ją włącza. Robi to np. o 1-2 w nocy. Zresztą określenie „włączenie muzyki” jest przesadzone. Chodzi raczej o głośne i niepokojące dźwięki, w których pojawia się szczątkowa melodia.
Sąsiad prowokuje wezwanie przez sąsiadów policji
Jak relacjonuje moja rozmówczyni, przy „muzyce” ostentacyjnie spogląda on przez okno, wypatrując radiowozu. Pod blok można przyjechać tylko z jednej strony.
Gdy policja pojawia się na horyzoncie, mężczyzna kończy transmisję. Kiedy stróże prawa pukają do jego drzwi, kulturalnie je otwiera, udając, że dopiero co się obudził. W mieszkaniu panuje wówczas cisza, a on twierdzi, że sąsiedzi go wrabiają.
Mimo wielu prób mężczyzny nie udało się przyłapać na gorącym uczynku ani zdobyć dowodu jego wykroczeń
Oczywiście jako sąsiedzi zgłaszaliśmy prośbę, aby policjanci zaparkowali samochód dalej i pokonali kawałek drogi pieszo, po cywilnemu – mówi Alicja. Nigdy się jednak do tego nie zastosowali.
W sytuacji, gdy policja nie jest w stanie przyłapać mężczyzny na gorącym uczynku, alternatywę dla przeciwdziałania jego praktykom stanowi zdobycie związanego z nimi dowodu. Musiałoby nim być nagranie, z którego wynikałoby, że „muzykę” w danym miejscu i czasie włącza Marcin.
Ale uzyskanie takiego dowodu jest niezwykle trudne lub wręcz niemożliwe. Nie da się przecież jednoznacznie wskazać, że źródło hałasu to mieszkanie Marcina, gdy zostaje on zarejestrowany z klatki schodowej, gdzie dźwięk się rozchodzi.
Wbrew pozorom za tego rodzaju działania mężczyźnie nie grożą srogie kary. W grę może wchodzić grzywna (do 5000 zł w postępowaniu sądowym), ograniczenie wolności w postaci miesięcznych prac społecznych lub areszt (maksymalnie 30 dni).
Niezależnie od ścieżki postępowania (zgłoszenie sprawy na policji bądź pozew cywilny) niezbędny jest dowód.
Kiedy procedury zawodzą, trzeba zdać się na siebie
Gdy Alicja zapytała mnie, jak rozwiązać ten problem, zasugerowałam jej profesjonalne wyciszenie jednego pokoju w mieszkaniu (tego, w którym śpi). Niestety, stanowi ono spory wydatek, rzędu 20 tys. złotych.
Inną zasugerowaną przez mnie opcją było zignorowanie poczynań sąsiada przez jakiś czas. Jego działania wydają się bowiem zorientowane na prowokowanie przyjazdu służb.
Gdy przestaną być one wzywane, istnieje szansa, że nie poczuje satysfakcji z zabawy w kotka i myszkę. I wówczas da innym spokój.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj