Konstrukcja wspólna, posadzka prywatna. Rząd szykuje zmiany w przepisach
Wieloletnie wątpliwości interpretacyjne dotyczące tego, gdzie kończy się mieszkanie prywatne, a zaczyna część wspólna budynku, często paraliżowały procesy inwestycyjne w blokach.
Obecnie o tym, czy za remont balkonu płaci właściciel lokalu, czy wspólnota z funduszu remontowego, decyduje zazwyczaj jego usytuowanie oraz to, czy służy on jako ciąg komunikacyjny, czy też jest przeznaczony do wyłącznego użytku mieszkańca. Prowadzi to do licznych konfliktów, zwłaszcza w sytuacji, gdy degradacji ulegają elementy nośne zagrażające bezpieczeństwu przechodniów.
Jak podaje portalsamorzadowy.pl, resort rozwoju postanowił uporządkować ten chaos legislacyjny. W najnowszym projekcie wskazano wprost, że elementy konstrukcyjne balkonu będą stanowić nieruchomość wspólną. Oznacza to, że za konserwację, naprawy, remonty oraz odtworzenie takich elementów jak dźwigary, płyta balkonowa, balustrada czy detale architektoniczne odpowiadać będzie wspólnota mieszkaniowa.
Właściciel lokalu nadal będzie natomiast dbał o to, co znajduje się "na wierzchu", na przykład o płytki podłogowe czy aranżację przestrzeni, ale ciężar utrzymania technicznego szkieletu spadnie co do zasady - solidarnie - na wszystkich mieszkańców.
Zmiana ta ma przy okazji ogromne znaczenie w kontekście odpowiedzialności odszkodowawczej. Jak wskazywał radca prawny Aleksander Daszewski z Biura Rzecznika Finansowego, odpowiedzialność za szkody wyrządzone na przykład przez urwaną barierkę czy odpadający gzyms ponosi najczęściej zarządca budynku.
Zmiana w walce z deweloperami. Właścicielom nieruchomości będzie łatwiej
Przepisy Kodeksu cywilnego stanowią, że za szkodę wynikającą z zawalenia się budowli lub oderwania jej części odpowiada jej posiadacz samoistny. Jasne zdefiniowanie elementów konstrukcyjnych jako części wspólnej ułatwi poszkodowanym dochodzenie roszczeń bezpośrednio od wspólnoty lub ubezpieczyciela, eliminując konieczność pozywania indywidualnych właścicieli mieszkań.
Kolejnym filarem nowelizacji jest uproszczenie drogi sądowej w sporach z deweloperami. Obecnie wspólnota mieszkaniowa, która chce pozwać firmę budowlaną za wady w częściach wspólnych (takie jak pękające ściany na klatkach czy przeciekający dach), ma związane ręce. Zgodnie z linią orzeczniczą, zarząd musi najpierw zebrać cesje, czyli oświadczenia o przeniesieniu praw do roszczeń, od wszystkich właścicieli lokali.
Jak zauważają prawnicy, w dużych blokach jest to logistyczny koszmar, a brak zgody choćby jednego sąsiada ogranicza zakres roszczenia i utrudnia proces. Nowe przepisy mają nadać wspólnocie samodzielną legitymację do dochodzenia roszczeń z tytułu rękojmi, co usprawni usuwanie usterek budowlanych.
Zobacz też: Co wolno, a czego nie wolno robić na balkonie? Zasady balkonowego savoir vivre'u
Rachunki płatne do dziesiątego dnia miesiąca
Projekt doprecyzowuje również kwestie finansowe, które dotychczas budziły wątpliwości interpretacyjne. Ustawa wprost wskaże, że właściciel lokalu ma obowiązek uiszczać zaliczki nie tylko na koszty zarządu, ale także na media rozliczane za pośrednictwem wspólnoty. Opłaty za ciepło, wodę, odprowadzanie ścieków oraz wywóz śmieci będą musiały wpływać na konto wspólnoty do dziesiątego dnia każdego miesiąca. Choć w praktyce wiele wspólnot stosuje ten termin na podstawie regulaminów, zapisanie go w ustawie utnie drogę do kwestionowania terminów płatności przed sądem.
Dodatkowo resort chce uporządkować zasady egzekucji długów. Właściciele mieszkań będą ponosić odpowiedzialność za zobowiązania wspólnoty dopiero w sytuacji, gdy egzekucja komornicza przeciwko samej wspólnocie okaże się bezskuteczna. Taka konstrukcja ma chronić majątki prywatne mieszkańców przed automatycznym zajęciem za długi ogółu.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj