1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. Artyści różnej maści triumfują. Twoje podatki wkrótce dodatkowo zasilą ich emerytury

Artyści różnej maści triumfują. Twoje podatki wkrótce dodatkowo zasilą ich emerytury

26 maja 2026 r. rząd przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym „osób wykonujących zawód artystyczny". Innymi słowy: państwo polskie będzie wspierać artystów, dopłacając im do ZUS-u.

Wszyscy Polacy wspierają artystów — czy tego chcą, czy nie

Mówiąc „państwo polskie", mam na myśli nas wszystkich. Naturalnie państwo nie ma własnych pieniędzy, lecz dysponuje pieniędzmi obywateli, które zostały przetransferowane do budżetu państwa w formie podatków, opłat i innych danin. Nic nie jest „darmowe", gdyż tak naprawdę jest to opłacane z budżetu zasilanego podatkami pracujących Polaków.

Każdy Polak zatrudniony na standardową umowę o pracę ma też odprowadzane składki na ZUS, na które sam ciężko zapracował. W przypadku przedsiębiorców standardowe opłaty ZUS bez składki zdrowotnej wynoszą w 2026 r. aż 1926,76 zł (wzrost o 8,6%). Dla porównania warto przypomnieć, jak mają wyglądać składki ZUS w 2027 roku — prognozy nie pozostawiają złudzeń.

Na tę kwotę trzeba sobie zapracować, a jeśli ktoś prowadzi niedochodowy biznes, to i tak musi co miesiąc opłacać ZUS — bez względu na to, ile zarobił lub nawet ile musiał dołożyć do interesu. Teraz będzie jeszcze pośrednio dokładał do ZUS-u dla artystów — i nikt nie będzie go pytał o zdanie.

Status artysty zawodowego — co on oznacza?

Status ten będzie przyznawany na 5 lat, z możliwością przedłużenia do lat 8. Mogą go otrzymać osoby, które zajmują się szeroko pojętą działalnością artystyczną i mogą pochwalić się udokumentowanym dorobkiem twórczym.

Kryteria dochodowe i zakres wsparcia socjalnego

Państwo ma w ten sposób wspierać artystów osiągających niższe dochody, tj. do 125% minimalnego wynagrodzenia w każdym roku z ostatnich 3 lat. Po przeliczeniu daje to około 68 000 złotych brutto rocznie. Poza tym parasol socjalny ma dać także dostęp do świadczeń zdrowotnych i społecznych, co oznacza korzystanie z publicznej służby zdrowia, świadczeń chorobowych i urlopów macierzyńskich.

System ma uwzględniać dochody artystów, a wysokości dopłat będą dostosowane do danej osoby. Dopłaty będą elastyczne: w gorszych dla artysty miesiącach odpowiednio wyższe, a w lepszych dla niego momentach — niższe. Nie będą one wypłacane w formie gotówki, lecz automatycznie przelewane bezpośrednio do ZUS-u, co ma zapewnić ciągłość ubezpieczenia i systematyczne budowanie kapitału emerytalnego.

Nowa instytucja i kolejny urząd

W celu koordynacji całego systemu i współpracy z całym środowiskiem artystycznym powstanie Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej, co oznacza kolejny rozrost biurokracji — a przecież nieraz słychać głosy, że Polska ma za dużo posłów i urzędników. Czas z tym skończyć. Przepisy mają wejść w życie po 9 miesiącach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Lewa strona się cieszy, na prawicy nie brak głosów oburzenia

Pomysłodawcy systemu wsparcia z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego bronią się liczbami: 30% artystów zarabia poniżej płacy minimalnej, około 69% poniżej średniej krajowej, a tylko 11% pracuje w oparciu o umowę o pracę. To zresztą nie pierwszy raz, gdy resort forsuje dopłaty do składek artystów. Przeciwnicy odpowiadają: ile procent młodych mechaników, fryzjerów, budowlańców, kosmetyczek, barmanów, kelnerek, bibliotekarzy i przedstawicieli niezliczonych innych zawodów zarabia podobnie lub jeszcze gorzej? Dlaczego to nie oni są wspierani przez państwo, choć przecież nierzadko bardzo ciężko pracują?

Nie ulega wątpliwości, że uchwalona ustawa w pewnym stopniu faworyzuje artystów, którzy nie będą musieli w takim zakresie martwić się o składki ZUS, ponieważ część kosztów zostanie pokryta z budżetu państwa. Według niektórych szacunków rozwiązanie może objąć ponad 62 000 osób, a koszt programu ma wynieść około 4,5 mld zł w ciągu 10 lat.

Czy artyści w Polsce rzeczywiście mają źle?

Opinie są podzielone, a sytuacja materialna artystów bywa złożona. Nawet znane gwiazdy estrady, inkasujące po kilkadziesiąt tysięcy złotych za koncert, nieraz podkreślają, że muszą nadal występować, ponieważ ich emerytury są zbyt niskie, by utrzymać dotychczasowy poziom życia. Trudno jednak nie zauważyć, że ich sytuacja finansowa najczęściej diametralnie różni się od położenia przeciętnego polskiego emeryta.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi