1. Bezprawnik -
  2. Państwo -
  3. Polska ma za dużo posłów i urzędników. Czas z tym skończyć

Polska ma za dużo posłów i urzędników. Czas z tym skończyć

Czy w polskim Sejmie zasiada zbyt wielu posłów? Mam co do tego wątpliwości – na każdego z 460 parlamentarzystów przypada bowiem około 81 tysięcy Polaków. Według mnie posłów mamy zdecydowanie zbyt dużo, podobnie jak urzędników.

Fucha w Sejmie to dla niektórych przygoda, a nie służenie ojczyźnie

Według najnowszych danych GUS z I kwartału 2026 r. ludność Polski wynosiła 37 281 000 osób. Innymi słowy, na każdego posła w polskim Sejmie przypada 81 045 mieszkańców naszego kraju. W tym wszystkim nie chodzi jednak o to, ilu Polaków reprezentuje każdy poseł z osobna, bo przecież każdy z polityków w Sejmie reprezentuje (przynajmniej w teorii) swoich wyborców. Niektórzy mogą się pochwalić naprawdę sporym poparciem, inni zaś bardzo słabym, ale przez takie, a nie inne zasady politycy ci dostali się do Sejmu. To już jednak kwestia na zupełnie inny temat.

W Polsce jest więc 460 posłów, ale wielu z nich dość często nie przychodzi na obrady Sejmu, także na ważne głosowania. W praktyce nie przychodzą do pracy, gdyż… wcale nie muszą, o ile szefostwo partii nie zagrozi pewnymi konsekwencjami. Oczywiście za każdą nieusprawiedliwioną nieobecność posłowie mają obniżane diety poselskie i uposażenie (o 1/30 za każdy dzień), to jednak nie zmienia faktu, że w 2025 r. aż 212 posłów, czyli blisko połowa, miało co najmniej jedną nieusprawiedliwioną nieobecność. Rekordziści – nawet kilkanaście.

Może mają się zbyt dobrze, może po prostu nie chce im się pracować? Skoro tak, to obniżmy liczbę posłów w polskim Sejmie, do którego będzie się trudniej dostać – przez co politycy będą (być może) musieli bardziej się starać.

Liczba posłów w Polsce na tle innych krajów

W bardzo zbliżonej pod względem liczby mieszkańców Malezji posłów jest znacznie mniej. Tamtejszy odpowiednik Sejmu RP, Dewan Rakyat, składa się bowiem z 222 członków. To ponad dwukrotnie mniej niż liczba polskich posłów. Chyba wiele się nie pomylę, jeśli uznam, że produktywność ich azjatyckich kolegów jest większa.

Oczywiście nie ma co bezpośrednio porównywać kultury i mentalności Dalekiego Wschodu do naszej – a jak jest u naszych sąsiadów? W krajach ościennych tylko w Niemczech przypada więcej mieszkańców na jednego polityka zasiadającego w parlamencie, ale ich Bundestag liczy rekordowe ponad 700 członków.

„Na papierze” nie mamy więc aż tak rekordowo dużo osób zasiadających w parlamencie, ale – jak to się mówi – „papier wszystko przyjmie”. Ilość nie zawsze idzie w parze z jakością i nie ulega wątpliwości, że z polskimi politykami – od lewej do prawej strony – i ich licznymi aferami właśnie tak jest. Wystarczy przypomnieć choćby głośną aferę PCK, w której działacze partii rządzącej mieli wyprowadzić miliony złotych z organizacji charytatywnej.

Immunitet jako tarcza – nie tylko przed odpowiedzialnością karną

Do tego dochodzi jeszcze instytucja, która sprawia, że politycy czują się szczególnie bezpiecznie. Choć immunitet poselski można pozwać posła ograniczać tylko w wyjątkowych sytuacjach, w praktyce bywa on traktowany jak parasol nad głową, a nie narzędzie ochrony pracy parlamentarnej.

Stały wzrost biurokracji i liczby urzędników

Czasy się zmieniają, ale jedno nie ulega zmianie – od 2005 roku zawsze rządzi albo PiS, albo PO. Łączy ich jedno: będąc w opozycji, zawsze krytykują tych drugich, choćby za rozpasanie biurokracji i zwiększanie liczby urzędników. A przecież w XXI wieku i dobie cyfryzacji wiele spraw urzędowych możemy załatwić od ręki online, a więc nie wychodząc z domu. To, jak nieźle potrafią działać urzędy przez internet, pokazała pandemia COVID-19. Dlaczego więc potrzebujemy coraz większej armii urzędników?

Jeszcze na początku lat 90. XX wieku łączna liczba urzędników w Polsce wynosiła ok. 159 000 osób. W 2000 roku było ich już ~298 000, a dziś administracja publiczna liczy około pół miliona pracowników. Cały sektor publiczny zatrudnia w Polsce już ok. 20 proc. pracujących, co regularnie podnoszą eksperci kwestionujący efektywność tej struktury.

Oczywiście obecność urzędników w stacjonarnych placówkach nadal jest potrzebna – choćby ze względu na seniorów, którzy z różnych powodów bardziej ufają tradycyjnej formie załatwiania spraw niż systemom cyfrowym. Trudno się z tym nie zgodzić.

Powiatowe Urzędy Pracy – legenda o znalezionym zatrudnieniu

Powinniśmy jednak poważnie przemyśleć problem zbyt dużej liczby zarówno urzędników, jak i samych polityków, którzy cały czas dokładają w urzędach nowe etaty. Niektóre z nich są mało wydajne, zwłaszcza Powiatowe Urzędy Pracy, które chyba tylko w legendach znalazły komuś pracę. Dla większości osób formalna rejestracja jako bezrobotny sprowadza się dziś bowiem przede wszystkim do uzyskania ubezpieczenia zdrowotnego, a nie do realnej pomocy w znalezieniu zatrudnienia.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi