- Bezprawnik -
- ecommerce -
- Kupiła na Vinted bluzkę za 200 zł. W paczce przyszła… jej fotografia
Kupiła na Vinted bluzkę za 200 zł. W paczce przyszła… jej fotografia
Zakupy dokonywane przez internet są bardzo wygodne i szybkie, ale nie zawsze bezpieczne. W ostatnich dniach głośno jest o pewnym zjawisku obserwowanym na Vinted. Nie jest to nowa metoda wprowadzania kupujących w błąd, ale najwyraźniej nadal bywa skuteczna.
Kupujesz nie produkt, lecz jego wydrukowane zdjęcie
O incydencie pisze portal Interia Styl. Powołuje się na facebookową grupę „Oszukani na Vinted", gdzie użytkownicy tej platformy zakupowej ostrzegają przed oszustami. Najwyraźniej ci sięgnęli po dawno zapomnianą metodę, która ponownie zbiera żniwo.
Interia Styl cytuje pokrzywdzonych użytkowników (pisownia oryginalna):
Uważajcie co kupujecie i nie klikajcie za szybko. Scam polega na tym, że złodziej kradnie zdjęcie danej rzeczy np z Pinteresta wstawia za niską cenę (w porównaniu do tego za ile chodzą normalnie), a tak na prawdę nie sprzedają tej rzeczy tylko jej wydruk (…). Wiem, że większość z was już pewnie o tym słyszała, ale ta użytkowniczka była na tyle wyrachowana, że wstawiła po kilka razy te same zdj ( z moich obserwacji w same 30 minut sprzedała 7 takich bluzek - zdjęć). Oczywiście na profilu wpis, że nie przyjmuje zwrotów.
Chciałabym pokazać wam nowa technikę scamowania na Vinted. Oszust opisuje ubranie, nazwa aukcji wskazuje na ubranie, rozmiar, materiał, marka, jednak pod hashtagami widnieje informacja, że aukcja dotyczy wydrukowanego obrazka i przedmiot jest w kategorii obrazy. Najczęściej to ubrania poszukiwane przez miłośników vintage gdzie rzeczywiste przedmioty kosztują ok. 500-3000 zł, więc cena 200 zł aktywuje impuls zakupowy bo użytkownik myśli, że trafił na okazję. W opisie jest informacja (coś w stylu „małego druczku") dlatego zwrot na podstawie przedmiotu niezgodnego z opisem będzie niemożliwy.
Zapowiedzi w stylu „nie przyjmuję zwrotów" bywają zresztą niedozwolonymi postanowieniami umownymi, a te nie wiążą konsumenta z mocy samego prawa. To jednak niejedyny proceder żerujący na miłośnikach mody z drugiej ręki — głośno było już o sprzedaży ubrań z AliExpress i Temu na Vinted jako perełkach vintage.
Dodam jeszcze, że Vinted zabrania wykorzystywania w ofertach zdjęć znalezionych w internecie. Zdjęcia mają przedstawiać rzeczywisty przedmiot wystawiony na sprzedaż.
Kiedyś ta metoda oszustwa była dość popularna na Allegro
Tak naprawdę nie jest to żadna „nowa technika scamowania". Podobne przypadki znane są choćby z Temu czy AliExpress, a sam dobrze kojarzę to oszustwo z Allegro. Arsenał oszustów zresztą stale się poszerza — pojawiło się już choćby nowe oszustwo na Vinted z AI.
Pamiętam, jak właśnie na Allegro.pl nietrudno było natknąć się na ten rodzaj oszustwa. Było to na szczęście dawno temu, ale wygląda na to, że ta metoda zaczyna panoszyć się na Vinted. Z Allegro było tym gorzej, że oszuści często wystawiali w ten sposób produkty (a raczej ich zdjęcia) o naprawdę znacznej wartości, np. telefony komórkowe za kilka tysięcy złotych.
Nie pamiętam teraz, o jakie modele chodziło, ale były to ówczesne flagowce. Oszustwo polegało na tym, że pod zdjęciami urządzenia opisywano dokładnie jego całą specyfikację techniczną. Opis był tak obszerny, że mało kto scrollował na jego sam koniec, gdzie widniała informacja w stylu „aukcja dotyczy nie urządzenia, lecz zdjęcia przedstawiającego to urządzenie. Kupujący jest świadom zakupu, a zwroty nie są przyjmowane". Dziś oszukanym kupującym ma pomagać Program Ochrony Kupujących Allegro, choć i on bywa źródłem sporów.
Kupujesz coś na Vinted, OLX, Allegro, Temu i gdzie indziej online? Dokładnie czytaj opis oferty!
Osobiście uważam, że sprzedaż samego wydrukowanego zdjęcia danego produktu to jedno z najbardziej bezczelnych oszustw, jakie można spotkać na platformach zakupowych. Kiedyś można było też natrafić na ziemniaka zamiast telefonu, ale motyw z fotografią jest chyba jeszcze bardziej irytujący.
Jak na każdej platformie online, także na Vinted można trafić na nieuczciwego sprzedającego. Ba, można też nadziać się na nieuczciwego kupującego, którego nie tak dawno ofiarą padł mój dobry kolega. Podobnie naciągacze grasują na OLX, gdzie od lat wykorzystują procedurę reklamacyjną przeciwko sprzedającym.
Najlepszym sposobem na uniknięcie omyłkowego zakupu samego wydrukowanego zdjęcia produktu pozostaje dokładne przeczytanie opisu oferty od A do Z.
zobacz więcej:










