- Bezprawnik -
- Zakupy -
- Wziął z półki w Biedronce 12 puszek, bo obiecali 3+3 gratis. Przy kasie usłyszał, że promocji nie ma
Wziął z półki w Biedronce 12 puszek, bo obiecali 3+3 gratis. Przy kasie usłyszał, że promocji nie ma
Na półce w Biedronce wisi wyraźna zapowiedź: 3+3 gratis na wszystkie przekąski i mokre karmy dla psa marki Pedigree. Klient bierze więc z półki puszki, idzie do kasy i dowiaduje się, że promocja jego zakupów nie obejmuje. Do tego na samych puszkach znajduje się naklejka, która budzi jeszcze więcej pytań niż sama odmowa naliczenia rabatu. Taką historią podzielił się z redakcją jeden z czytelników, który złożył już w tej sprawie reklamację do sieci.
Promocja 3+3 na karmy Pedigree, czyli co właściwie znaczy słowo "wszystkie"
Sprawa dotyczy akcji promocyjnej prowadzonej w Biedronce na przełomie czerwca i lipca. Na sklepowej etykiecie, której zdjęcie otrzymała redakcja, widnieje komunikat "3+3 gratis" obejmujący, jak głosi treść wywieszki, wszystkie przekąski i mokre karmy dla psa Pedigree. Warunki widoczne na etykiecie są typowe dla tego rodzaju akcji: zakupy z kartą lub aplikacją Moja Biedronka, dzienny limit 12 sztuk (maksymalnie 6 gratis), a rabat naliczany od trzech najtańszych produktów.
Czytelnik, kierując się tą informacją, 1 lipca próbował kupić dwanaście puszek karmy Pedigree o gramaturze 1,2 kg, licząc na sześć sztuk gratis. Rabat przy kasie się jednak nie pojawił. Według relacji klienta pracownica sklepu wyjaśniła mu, pokazując gazetkę reklamową, że promocja dotyczy wyłącznie produktów z gazetki. Problem w tym, że, jak podkreśla czytelnik, na półkowych etykietach nie było ani słowa o jakichkolwiek wyłączeniach z akcji czy ograniczeniach dotyczących gramatury.
I tu dochodzimy do sedna. Duża puszka Pedigree to bez wątpienia mokra karma dla psa tej marki. Skoro komunikat na półce mówi o "wszystkich" mokrych karmach Pedigree, to przeciętny konsument ma pełne prawo rozumieć go dosłownie. Zawężanie promocji dopiero przy kasie, poprzez odesłanie do gazetki, stawia całą komunikację na głowie. To zresztą schemat dobrze znany z przeszłości: gazetka promocyjna Biedronki już kilka lat temu trafiła pod ocenę Komisji Etyki Reklamy właśnie dlatego, że kluczowe warunki akcji były ukryte poza głównym przekazem reklamowym.
Co na to przepisy? Wywieszka na półce to nie dekoracja
Z punktu widzenia prawa konsumenckiego sytuacja jest dla sieci niewygodna. Zgodnie z art. 543 kodeksu cywilnego wystawienie rzeczy w miejscu sprzedaży na widok publiczny z oznaczeniem ceny uważa się za ofertę sprzedaży. Do tego dochodzi ustawa o informowaniu o cenach towarów i usług, z której wynika reguła rozstrzygania rozbieżności na korzyść kupującego. Zasada jest znana od lat i sam handel ją respektuje: gdy pojawia się inna cena na półce i na kasie, klient zawsze zapłaci tę niższą. Czytelnik słusznie zauważa, że Biedronka sama przypomina o tej regule na ekranach kas samoobsługowych.
Analogiczne rozumowanie można odnieść do warunków promocji. Jeżeli komunikat przy towarze mówi o wszystkich mokrych karmach danej marki i nie zawiera żadnych wyłączeń, to trudno oczekiwać od klienta, że będzie domyślał się ograniczeń zapisanych gdzie indziej. Rozbieżność między treścią wywieszki a tym, co faktycznie nalicza kasa, może być rozpatrywana jako nieuczciwa praktyka rynkowa wprowadzająca konsumenta w błąd. Warto przypomnieć, że za manipulacje cenowe UOKiK wziął się już na poważnie, wszczynając postępowania wobec największych sieci handlowych w kraju, a prezentacja warunków promocji wielosztukowych była jednym z głównych zarzutów. Sama Biedronka ma zresztą na tym polu bogatą kartotekę. Zarzuty, że Biedronka wprowadza klientów w błąd swoimi akcjami promocyjnymi, pojawiały się w ostatnich latach regularnie, a sieć płaciła już z tego tytułu wielomilionowe kary.
1000 g + 200 g gratis, czyli matematyka, która się nie spina
Osobny wątek to same puszki. Czytelnik zwrócił uwagę, że na opakowaniach o fabrycznie nadrukowanej gramaturze 1,2 kg znalazła się czerwona naklejka z hasłem "1000 g + 200 g gratis", a kod kreskowy został zaklejony naklejką z innym kodem, opisanym jako wariant "1000+200g". Rzecz w tym, że duża puszka Pedigree w regularnej sprzedaży detalicznej, choćby w drogeriach i sklepach zoologicznych, standardowo oferowana jest właśnie jako produkt o wadze 1200 g. Jeśli więc "promocyjna" puszka waży dokładnie tyle samo co zwykła, to gdzie tu jakikolwiek gratis?
Tego typu zabiegi to bliski kuzyn praktyki znanej jako downsizing, tyle że działający w drugą stronę. Zamiast po cichu zmniejszać zawartość opakowania, producent przedstawia standardową gramaturę jako powiększoną o prezent. Efekt psychologiczny jest ten sam: konsument ma wrażenie, że dostaje więcej, niż dostaje w rzeczywistości. Ocena takiego oznaczenia również mieści się w ramach ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, przy czym tu odpowiedzialność może rozkładać się między producenta a sieć handlową.
Reklamacja złożona, piłka po stronie Biedronki
Czytelnik złożył w sprawie oficjalną reklamację i oczekuje na odpowiedź sieci. Domaga się w niej umożliwienia zakupu puszek 1,2 kg w ramach akcji 3+3, argumentując, że skoro wywieszka nie zawierała żadnych wyłączeń, to towar po prostu nie został z promocji wyłączony. Do momentu publikacji nie znamy stanowiska Biedronki, dlatego opisujemy sprawę na podstawie relacji i dokumentacji zdjęciowej klienta.
Niezależnie od finału tej konkretnej reklamacji, historia dobrze pokazuje mechanizm, na który warto uważać przy każdej akcji "x+y gratis". Warunki promocji powinny wynikać z komunikatu umieszczonego przy towarze, a nie z dokumentów, do których klient musi dopiero dotrzeć. Konsument, który spotka się z podobną odmową, może żądać pisemnego potwierdzenia odmowy sprzedaży na warunkach z wywieszki, złożyć reklamację do sieci, a w dalszej kolejności zgłosić sprawę do Inspekcji Handlowej lub powiatowego rzecznika konsumentów. Praktyka pokazuje, że takie zgłoszenia bywają skuteczne, a dla sieci handlowych każda kontrola to realne ryzyko finansowe.
zobacz więcej:










