1. Bezprawnik -
  2. ecommerce -
  3. UOKiK nałożył 37 mln zł kary na Zalando i Temu. Tak naciągali klientów na „promocjach"

UOKiK nałożył 37 mln zł kary na Zalando i Temu. Tak naciągali klientów na „promocjach"

Czerwone cyfry oznaczające gigantyczny rabat na dany produkt, które aż kłują w oczy, nie zawsze oznaczają wielką okazję. Czasem oznacza tylko, że sprzedawca bardzo sprytnie dobrał punkt odniesienia. Klient widzi „-40 proc.", ale dopiero małym drukiem dowiaduje się, że najniższa cena z ostatnich 30 dni była dużo bliższa obecnej cenie niż tej efektownej, przekreślonej. A czasem się nie dowie...

Joanna Świba02.06.2026 6:37
ecommerce

Najniższa cena z 30 dni miała skończyć z fikcyjnymi promocjami

Od 2023 roku w Polsce obowiązują przepisy wdrażające unijną dyrektywę Omnibus. W dużym uproszczeniu chodzi o to, żeby lepiej chronić konsumentów przed nieuczciwymi praktykami w sklepach internetowych i stacjonarnych. Jedną z najważniejszych zmian, wprowadzonych dyrektywą, był obowiązek informowania o najniższej cenie produktu z 30 dni przed obniżką. Ten przepis miał uderzyć w prosty trik. Sklep podnosił cenę krótko przed wyprzedażą, a później ogłaszał wielką promocję. Klient widział „-40 proc." i miał poczucie okazji, choć w rzeczywistości produkt kosztował niewiele mniej niż wcześniej albo wręcz tyle samo.

Dlatego dziś, gdy sprzedawca, który informuje o obniżce, powinien pokazać również najniższą cenę z 30 dni przed promocją. To właśnie ona ma być dla klienta najuczciwszym punktem odniesienia. UOKiK podkreśla, że jest to obowiązkowy element informacji o obniżce i punkt odniesienia do obliczania rabatu. Niestety, klienci często wciąż są wprowadzani w błąd, a sklepy prześcigają się w naginaniu i obchodzeniu prawa.

Problem w tym, że sklepy nadal biorą klienta pod włos

Teoretycznie przepisy dotyczące uczciwego informowania o najniższej cenie z ostatniego miesiąca są respektowane. W praktyce klient często widzi kilka cen naraz: aktualną, przekreśloną, regularną, z kodem, bez kodu i jeszcze najniższą z 30 dni. Formalnie informacja bywa podana, ale najważniejsze wizualnie pozostaje coś innego: duży procent rabatu, czerwony kolor, hasło „wyprzedaż" i cena pierwotna. A najniższa cena z ostatnich 30 dni bywa sprytnie zakamuflowana.

UOKiK: cena nie może być ukryta pod gwiazdką

UOKiK w swoich wyjaśnieniach wskazuje, że informacja o najniższej cenie z 30 dni ma być dobrze widoczna, jednoznaczna, niebudząca wątpliwości i umożliwiająca porównanie cen. Urząd podkreśla też, że najniższa cena nie może być ukryta, np. widoczna dopiero po przewinięciu strony albo oznaczona gwiazdką, której wyjaśnienia konsument musi szukać.

To ważne, bo promocja działa przede wszystkim budując odpowiednie pierwsze wrażenie (często sklepy wykorzystują również presję czasu, która uniemożliwia dokładną analizę sytuacji). Jeżeli klient ma wrażenie dużej okazji, ale najważniejsza informacja jest potraktowana jak techniczny dopisek, to przepis zaczyna tracić sens. Zwłaszcza, gdy okazuje się, że sklep sprytnie obszedł obowiązujące prawo a produkt w praktyce można kupić dużo taniej, niż wskazywałaby cena regularna.

To problem zarówno małych sklepików, jak i znanych platform sprzedażowych

Dobrym przykładem na sprytne (i nie zawsze uczciwe) praktyki przedsiębiorców są decyzje UOKiK dotyczące Zalando i Temu. Urząd przekazał, że kupujący na tych platformach nie byli prawidłowo informowani o promocjach, w tym o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką. Łączne kary wyniosły blisko 37 mln zł — około 31 mln zł dla Zalando i około 5,9 mln zł dla spółki odpowiadającej za Temu (dane ze stycznia 2026 roku). Co istotne, nie był to pierwszy sygnał ostrzegawczy — wcześniej pojawiły się zarzuty dla Temu od UOKiK, dotyczące m.in. sposobu prezentowania kluczowych informacji konsumentom.

Najciekawsze jest jednak nie samo to, że UOKiK nałożył kary, ale to, co urząd zarzucił platformom. W przypadku Zalando problemem był m.in. brak informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką na różnych etapach prezentowania produktów oraz w reklamach na zewnętrznych stronach internetowych. Nawet gdy platforma zaczęła taką cenę pokazywać, UOKiK uznał, że nie robiła tego rzetelnie. Urząd wskazał na przypadki modyfikacji najniższej ceny z 30 dni, mimo że cena sprzedaży produktów się nie zmieniała. Jak wskazywał UOKiK:

Dzień po dniu oferta wydaje się atrakcyjniejsza, ponieważ przedsiębiorca manipuluje wysokością najniższej ceny z 30 dni przed obniżką. Podnosząc ją, zwiększa wysokość rabatu i choć produkt kosztował tyle samo co wcześniej, powstaje wrażenie większej korzyści.

Na te praktyki zwrócili uwagę sami konsumenci, wskazując że jednego dnia produkt kosztował 119 złotych w cenie regularnej, a drugiego dnia również 119 złotych, ale już w cenie promocyjnej. Z kolei inna internautka wskazywała, że kupiła buty, których regularna cena miała wynosić 259 złotych. Kolejnego dnia cena wynosiła 255 złotych i była wynikiem obniżki o 20% - jak podawała internautka według klepu najniższa cena w ostatnich 30 dniach to 319 zł.

Gdy sama aplikacja staje się polem manewru

Problem nie kończy się na cenie. Czasem to sam interfejs i sposób komunikacji potrafią przytłoczyć kupującego — aplikacja Temu bywała opisywana jako bombardująca użytkownika ofertami i komunikatami, z których trudno się wyplątać. Im więcej bodźców, tym mniej miejsca na chłodną analizę tego, czy promocja rzeczywiście jest promocją.

Promocje 1+1 i „kup dwa produkty aby uzyskać rabat" są jeszcze wygodniejsze dla sklepów

Osobny problem to promocje typu „1+1 gratis", „2+1", „kup dwa produkty, trzeci dostaniesz taniej" albo „drugi produkt za 50 proc.". One często nie wyglądają jak klasyczna obniżka ceny jednego produktu i nie są przez sklep tak traktowana. Sama ostatnio skorzystałam z rabatu -30% przy zakupie dwóch produktów, drugi nie musi być objęty promocją. Co to oznacza? Oznacza, że kupując buty za 300 złotych objęte rabatem, zapłaciłam za nie 210 złotych. A dobrałam skarpetki za 20 złotych, bo było to o wiele korzystniejsze, niż zakup jednego produktu w regularnej cenie. I tu właśnie pojawia się problem.

Co do zasady obowiązek pokazania najniższej ceny z 30 dni dotyczy sytuacji, w której sklep informuje o obniżce ceny konkretnego towaru lub usługi. Przy promocjach wiązanych sprawa może być mniej oczywista, bo sprzedawca nie zawsze obniża cenę jednego produktu wprost. Zamiast tego tworzy warunek: kup więcej, a dostaniesz korzyść, w dodatku tej ceny wykazuje, ponieważ buty same w sobie przecenione nie były. Sklep przy następnych obniżkach może więc tej promocji nie wykazywać.

Dlatego promocje typu „1+1" czy „kup dwa produkty" są tak newralgiczne. Z jednej strony są szansą, żeby zaoszczędzić. Z drugiej — mogą działać jak obejście przejrzystej informacji o cenie. Klient nie widzi prostego porównania z najniższą ceną z 30 dni, tylko atrakcyjne hasło, które wymaga liczenia i sprawdzania warunków.

Najgorsza promocja to taka, której klient nie umie zweryfikować

I właśnie dlatego problem z promocjami nie kończy się na Zalando, Temu czy konkretnych decyzjach UOKiK. Chodzi o szerszy mechanizm. Sklep może formalnie pokazać najniższą cenę z 30 dni, a jednocześnie tak zbudować komunikat, żeby klient i tak patrzył przede wszystkim na wielki procent rabatu, przekreśloną cenę albo hasło o wyjątkowej okazji.

Przy promocjach warunkowych sytuacja jest jeszcze trudniejsza. Klient często nie widzi prostej informacji: „ten produkt był najtaniej za tyle, teraz kosztuje tyle". Widzi natomiast komunikat „kup dwa", „drugi taniej", „1+1" albo „rabat po spełnieniu warunku". Taka promocja może być korzystna, ale wymaga od klienta liczenia, porównywania i sprawdzania, czy rzeczywiście oszczędza. A przecież nie o to powinno chodzić w uczciwej informacji handlowej, którą dyrektywa omnibus miała nam zagwarantować.

Najniższa cena z 30 dni miała sprawić, że promocje będą bardziej przejrzyste. Jeżeli jednak sklepy zaczynają obchodzić ten obowiązek przez konstrukcję promocji, sposób prezentacji ceny albo akcje wiązane, wracamy do punktu wyjścia. Klient nadal ma poczucie okazji, ale niekoniecznie dostaje jasną odpowiedź, czy faktycznie płaci mniej (czasem nawet może zapłacić więcej, myśląc że oszczędza).

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi
Kliknij by przejść do artykułu