- Bezprawnik -
- Państwo -
- Państwo dopłaci artystom do ZUS. Status „artysty zawodowego" może dostać twórczyni z OnlyFans
Państwo dopłaci artystom do ZUS. Status „artysty zawodowego" może dostać twórczyni z OnlyFans
Ministerstwo Kultury prze do zafundowania zawodowym artystom dopłat do składek z budżetu państwa. Koalicja rządząca broni pomysłu, Konfederacja go krytykuje. Mnie zalewa żółć z zawiści. Tymczasem pojawia się inny problem: kim właściwie jest „artysta"? NSA podpowiada granicę.

Dopłaty do składek dla artystów to wielki błąd rządu
Mogłem się spodziewać, że prędzej czy później wróci temat dofinansowania składek zawodowych artystów z budżetu państwa. Ministerstwu Kultury pod kierownictwem Marty Cienkowskiej forsuje projekt, który został ostatecznie przyjęty przez Radę Ministrów. Dla części stronnictw rządzących jest to sprawa na tyle ważna, że tę sprawę wpisano do umowy koalicyjnej.
Przypomnijmy: wspomniany projekt ustawy zakłada wprowadzenie statusu artysty zawodowego. Po jego uzyskaniu będzie można uzyskać dopłaty do składki zdrowotnej, składek na ubezpieczenia społeczne i inne pokrewne daniny. Warunkiem będzie zmieszczenie się w limicie 125 proc. minimalnego wynagrodzenia w ciągu ostatnich trzech lat. Pisałem już zresztą o tym, że Ministerstwo Kultury chce dopłacać artystom do składek ZUS, gdy projekt dopiero raczkował.
Dofinansowanie ma pozwolić na uzupełnienie składek do poziomu odpowiadającego minimalnemu wynagrodzeniu. Siłą rzeczy artyści zyskają także pełny dostęp do świadczeń, za które my wszyscy musimy opłacać składki bez żadnego wsparcia ze strony państwa. Wyjątek stanowią przedsiębiorcy i ich wakacje składkowe od ZUS.
Nie zgadzam się z formą wypowiedzi Sławomira Mentzena, ale co do jej istoty jesteśmy zadziwiająco wręcz zgodni
Jak się łatwo domyślić, projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny wzbudził kontrowersje. Najgłośniej protestuje przeciwko niemu Konfederacja. Jeden z jej liderów Sławomir Mentzen — który zresztą dołączył do grona publicystów Bezprawnika — skomentował rządowy pomysł w następujący sposób:
Jeżeli artysta generuje dochód niższy niż 125 proc., czyli niecałe 6 tys. brutto, to my wszyscy mamy zrzucać mu się na emeryturę. To skok na kasę, ludzie zarabiający minimalną krajową gdzieś w Biedronce mają płacić podatki, by nierób i darmozjad dostawał emerytury.
Nie jest żadną tajemnicą, że jestem nastawiony do projektu bardzo niechętnie, a momentami wręcz wrogo. Co do istoty sprawy zgadzam się z Mentzenem. Równocześnie nie określiłbym jednak tego w ten sposób. Miałem już zresztą potknięcie z nieco bardziej prowokacyjnym opisywaniem tematu tych dopłat. Ujmę więc istotę problemu we względnie dyplomatyczny sposób.
Nie widzę powodu, by wywyższać artystów ponad inne kiepsko zarabiające grupy zawodowe
Dopłaty do składek artystów to przykład niedopuszczalnego faworyzowania jednej grupy zawodowej kosztem pozostałych podatników. Niczego nie zmienia fakt przelewania pieniędzy z budżetu państwa, bo przecież my wszyscy się na niego składamy w naszych podatkach.
Lider Konfederacji ma rację, że na dopłaty artystów dołożą się także osoby zarabiające płacę minimalną, a nawet ci, którzy zarabiają jeszcze mniej. Dotyczy to także osób, którym państwo arbitralnie odebrało prawo do ubezpieczenia zdrowotnego, albo które nie mają prawa do odprowadzania składek zdrowotnych w normalnej wysokości, bo świadczą pracę w formie, która nie podoba się państwu. A trzeba pamiętać, że już sama reforma składki zdrowotnej w 2026 roku rozgrzała przedsiębiorców do czerwoności.
Nie ma się co oszukiwać: skoro artyści mają mieć dopłaty, to ja też chcę takie dostawać. Gdzie dopłaty do składek dla dziennikarzy, którzy także bawią społeczeństwo, skłaniają do refleksji, a czasem nawet je informują?
Nie byłbym także sobą, gdybym przy okazji nie wspomniał o zapomnianym przez polityków art. 32 Konstytucji RP. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
Mam więc szczerą nadzieję, że w przypadku uchwalenia tej ustawy prezydent Karol Nawrocki skorzysta z prawa weta i wyrzuci ją do kosza, o co zresztą gorąco z tego miejsca apeluję.
Samych artystów uwiera status artysty zawodowego
Odłóżmy jednak na moment na bok polityczną awanturę. Tak się bowiem składa, że składkowy prezent dzieli także środowisko artystyczne. Kością niezgody jest w tym przypadku status artysty zawodowego.
Niektórzy obawiają się powołania cechu zawodowego, który powagą urzędową będzie stwierdzać, kto jest artystą i będzie się cieszyć przywilejami, a kto jest jedynie amatorem i partaczem, który nie zasługuje na uznanie oraz dopłaty.
Trzeba przyznać, że nie są to obawy nieuzasadnione. Urzędowe poświadczanie statusu osoby wykonującej dany zawód przez jakieś państwowe gremium sprzyja hermetyzacji środowiska.
Dziurawa lista dziedzin zawodu artystycznego, przez którą łatwo się prześlizgnąć
Sam projekt na szczęście pozostawia dość luźną definicję artysty. Znajdziemy ją w art. 3 ust. 1 projektu:
Za wykonywanie zawodu artystycznego uważa się profesjonalną, wykonywaną osobiście działalność zawodową w dziedzinie kultury, prowadzoną w sposób stały, nastawioną na zewnętrzny odbiór, prowadzącą bezpośrednio lub pośrednio do powstania utworu w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2025 r. poz. 24) albo artystycznego wykonania utworu.
Nieco może uwierać słowo „profesjonalna". Dodatkowo art. 3 ust. 2 wskazuje konkretne dziedziny, w których może być wykonywany zawód artystyczny. Na liście znajdziemy:
- Muzykę;
- Sztuki wizualne, w tym sztuki plastyczne;
- Sztuki performatywne;
- Sztuki cyrkowe;
- Teatr;
- Film;
- Literaturę;
- Taniec;
- Twórczość audiowizualną;
- Twórczość ludową.
Felietony teoretycznie leżą na styku literatury i dziennikarstwa, więc kto wie – może i mam szansę na dopłatę do swoich składek? Trzeba przy okazji zaznaczyć, że w proponowanej procedurze przyznawania statusu artysty zawodowego nie znajdziemy oceny jakości działalności artystycznej wnioskodawcy. O gustach się nie dyskutuje.
Równocześnie nie da się ukryć, że mamy do czynienia z listą bardzo tradycyjną i dość zachowawczą, a równocześnie na tyle nieostrą, że może się przez nią prześlizgnąć dość nieoczekiwany rodzaj „artystycznej" ekspresji. Nie, nie mam na myśli siebie. Chodzi mi panie i panów pracujących na tzw. kamerkach.
Camgirls spełniają przesłanki przyznania statusu artysty zawodowego bez większego problemu
Erotyczne pokazy online wypełniają dosłownie wszystkie kryteria wskazane w projekcie. Mamy do czynienia z działalnością profesjonalną. „Camgirls" niekiedy nawet zakładają działalność gospodarczą. Wykonują ją osobiście i w sposób stały. Ich „sztuka" jest skierowana na odbiorcę zewnętrznego. Siłą rzeczy w trakcie powstaje utwór z pogranicza sztuk wizualnych oraz performatywnych — a wraz z nim cały zestaw uprawnień, choćby pola eksploatacji utworu, które przysługują każdemu twórcy.
Żeby skorzystać ze statusu artysty zawodowego, akurat nie wolno prowadzić działalności gospodarczej. Nic nie szkodzi, pracującym na kamerkach sexworkerom wystarczy tzw. działalność wykonywana osobiście. Można również pracować dla kogoś innego.
Trzeba też udokumentować swój dorobek artystyczny i wykazać, że stanowi on istotną część ich aktywności zawodowej, a także uzyskać jakieś dochody z działalności „artystycznej" w każdym roku z ostatnich 3 lat podatkowych bezpośrednio poprzedzających rok, w którym został złożony wniosek o przyznanie statusu artysty zawodowego.
Opór instytucjonalny może się okazać daremny w starciu z orzecznictwem sądów administracyjnych
Postępowanie w sprawie przyznania dopłaty prowadzi ZUS, ale sam status artysty zawodowego nadaje Dyrektor Instytucji. Jakiej konkretnie instytucji, spytacie? Projekt odsyła nas do art. 53 ust. 1 prawa oświatowego, który z kolei odsyła nas do rozporządzenia ministra oświaty tworzącego specjalistyczną jednostkę nadzoru nad szkołami i pracowniami artystycznymi. Dopiero z tego aktu dowiemy się, że chodzi o Centrum Edukacji Artystycznej. Nie można było tego napisać wprost w projekcie?
Załóżmy więc, że dyrektor Centrum Edukacji Artystycznej zobaczy wniosek o przyznanie camgirl statusu artysty zawodowego. Złapie się za głowę i go odrzuci. „Onlyfansiara" złoży odwołanie do Minister Kultury. Ta również złapie się za głowę, a odwołanie zostanie odrzucone. Bawimy się więc w drogę sądową i skargę do sądu administracyjnego.
Autorzy projektu chyba nie przemyśleli go sobie do końca
W tym przypadku nasza bohaterska ma bardzo mocny argument. Nóż w plecy instytucjom kultury już dawno wbiła Skarbówka wraz z orzecznictwem. Na przykład NSA w wyroku o sygnaturze I FSK 1342/22 stwierdził, że zwolniona z podatku VAT działalność kulturalna to nie tylko „kultura wysoka". Moje szanse na dopłatę zapewne w tym momencie również wzrosły.
Gdy chodzi o pokazy erotyczne, pojawia się pewien problem. Z interpretacji podatkowych oraz orzecznictwa sądów administracyjnych wyłania się jedna ogólna zasada. Dopóki intencją twórcy nie jest wywołanie podniecenia u odbiorcy, dopóty mamy do czynienia z kulturą. Gdy ten warunek nie jest spełniony, pojawia się pornografia.
Skoro jednak pokazy erotyczne mogą zostać uznane za przejaw działalności kulturalnej, to tym samym nie ma żadnej formalnej przesłanki, by ich twórcy odmówić statusu artysty zawodowego i przyznania mu dopłaty do składek. Pornografia? Wystarczy przebranżowić ją w „nowoczesny performance" i dostatecznie mocno zarzekać się, że wywołanie podniecenia odbiorców wcale nie było intencją „artysty".
Czy o to chodziło autorom projektu? Nie mam pojęcia. Chętnie się dowiem. Dokładnie takich dylematów należy się jednak spodziewać, gdy państwo próbuje zinstytucjonalizować i skwantyfikować kulturę.
02.06.2026 7:57, Edyta Wara-Wąsowska
02.06.2026 7:12, Rafał Chabasiński
02.06.2026 6:37, Joanna Świba
02.06.2026 2:24, Mariusz Lewandowski
01.06.2026 15:54, Miłosz Magrzyk
01.06.2026 15:00, Rafał Chabasiński
01.06.2026 14:06, Rafał Chabasiński
01.06.2026 13:17, Aleksandra Smusz

Kredytobiorcy muszą liczyć się z podwyżkami rat kredytów. W skrajnym wariancie nawet o 2 tys. zł miesięcznie
01.06.2026 12:26, Edyta Wara-Wąsowska

Wystarczy, że raz przekroczysz limit 10 tysięcy złotych i już zawsze będziesz wystawiać faktury w KSeF
01.06.2026 11:47, Rafał Chabasiński
01.06.2026 10:51, Edyta Wara-Wąsowska
01.06.2026 10:12, Aleksandra Smusz
01.06.2026 9:27, Piotr Janus
01.06.2026 8:43, Edyta Wara-Wąsowska
01.06.2026 8:01, Rafał Chabasiński

Nocleg pod namiotem w Tatrach może kosztować życie lub co gorsza 1000 zł. W 2020 roku wiatr zrzucił z Zawratu dwie osoby
01.06.2026 7:16, Marcin Szermański
01.06.2026 6:25, Filip Dąbrowski
31.05.2026 20:36, Edyta Wara-Wąsowska
31.05.2026 15:03, Filip Dąbrowski
31.05.2026 13:33, Jakub Bilski
31.05.2026 13:33, Marcin Szermański
31.05.2026 13:26, Joanna Świba
31.05.2026 11:36, Marcin Szermański
31.05.2026 10:28, Mateusz Krakowski
31.05.2026 9:11, Rafał Chabasiński
31.05.2026 8:31, Piotr Janus
31.05.2026 8:05, Aleksandra Smusz


























